WSZYSTKIE OBRAZY, KTÓRYCH NIE MALUJĘ NA ZAMÓWIENIE, SĄ NA SPRZEDAŻ

poniedziałek, 23 marca 2015

Shalimar - kontynuacja

Drodzy Państwo, dziś odzyskałam trochę sił.
Bladym świtem, skradając się do Shalimara na sztalugach, zadawałam sobie pytanie - odwróciłam go do ściany czy... nie - i spojrzy na mnie? Jak spojrzy?
Spojrzał.
Łaskawszym wzrokiem, niż wczoraj. UFFF.
Spokojna wróciłam pod kołdrę (na jakiś czas, rzecz jasna) - i mogę pokazać nowe fragmenty.



Oczywiście wszystko wymaga dopracowania, te błyski albo doprowadzają mnie do rozpaczy, albo satysfakcji - bo one stanowią o tym, czy ów obraz stanie się olśniewający. Taki jest plan.
Ach, oczekiwania!
Przypomina mi się rozmowa z filmu Whipflash - mistrza z uczniem.
Mistrz powiedział : "Czy wiesz, co jest najgorsze, co można powiedzieć? DOBRA ROBOTA".

Więc ja nie zadowalam się tym, co widzę na sztalugach - na razie to "dobra robota".

7 komentarzy:

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.