Wystawa zbiorowa i dość nierówna, przypomina mi zadania, jakie jako studenci ASP dostawaliśmy czasem do zinterpretowania. W dowolnej formie. (np Muzyka - kiedy to weszłam na stół i zaśpiewałam profesorowi "Miłość ci wszystko wybaczy").
Bogactwo.
Temat rzeka, bo przecież to pojęcie można zrozumieć na wiele różnych sposobów, ale w Zachęcie pokazano w przeważającej ilości dosłowne, najprymitywniejsze skojarzenie. Czyli bogactwo - złoto, pieniądze. Jeśli mimo to interesująco zaprezentowane - to ok, ale niestety.
Banknoty w roli głównej :
CYTAT : "Seria prostych kolaży wykonanych z banknotów różnych walut ukazuje skomplikowane zależności rynkowe. Praca opowiada o relatywiźmie i krytykuje mechanizmy rządzące nie tylko rynkiem, ale i obowiązujące w relacjach społecznych. To gorzki żart artysty na temat handlu sztuką o bardzo krytycznym podejściu".
Naprawdę, powiem Wam, że kiedy widzę na wystawach Szt. Nowocz. coś błahego, takie nic, można rzec, to już się cieszę, co znajdę w opisie - bo prawdziwymi bohaterami wystaw są Krytycy! Bez nich Sztuka by nie istniała, ba, to, co piszą, jest Sztuką i to osobnym gatunkiem, który powinien doczekać się specjalnego opracowania. Widzę spójność i podobne cechy języka - choć Zachęta prezentuje odłam ascetyczny - CSW - rozbuchanie.
Same kolaże przypominają mi zabawy z podstawówki - tam co prawda nie mieszało się wielu walut, ale zabawa była przednia. I ideologii nikt nie dorabiał.
Poniżej - fotograficzna rekonstrukcja autentycznego zdarzenia, kiedy złodziej wyrzucał świeżo zdobyte pieniądze z balkonu w banku
No tak, tyle, że zdarzenie, owszem, ciekawe, chętnie zobaczyłabym reportaż na ten temat, może nawet i film - ale rekonstrukcja fotograficzna? Ja wolałabym posłuchać, co myślał sprawca całego zamieszania.
Na to odpowiada się teraz, będąc artystą - liczy się proces.
Ale... pomyślmy... procesy same w sobie bywają szalenie interesujące, są takie! Choćby kręcenie filmu. Zaplecze sceny podczas przedstawienia.
Czy coś staje się ciekawe i godne uwagi TYLKO przez to, że dostaje etykietkę "Sztuka nowoczesna"?
Nie dla mnie.
Zobaczmy tę pracę z wystawy - zasadza się oczywiście na prostym pomyśle, ale jaki efekt!
Zabawa skalą, gra absurdem - świetne!
Opis może wzbogacić wiedzę - ale NIE ZASTĘPUJE całego "dzieła". I o to chodzi.
Nie to, co tutaj :
...wyświetla się prymitywnie zrobiony filmik, na którym widzimy płonącą sztabkę złota - skojarzenie nasuwa się samo, niby taki kontrast - czy mnie to zaskakuje? Porusza? Jest atrakcyjne wizualnie? Nie.
Za to opis - atrakcyjny jest jak najbardziej :
(cytat) "Praca odnosi się do iluzoryczności tego kruszcu i jego wartości oraz niematerialności dzieł sztuki konceptualnej. Artysta posługując się strategiami konceptualnymi, prowadzi ironiczny dialog z historią (sztuki) i stawia pytanie o wartość (również rynkową) efemerycznych działań artystycznych".
Szkoda, że nikt nie stawia odpowiedzi - byłabym bardzo ciekawa, ile konkretnie wart jest taki filmik? Czy Artyście za niego zapłacono? I ile? Czy się targował? To pytania, które JA stawiam, wg mnie bardzo interesujące.
W sali znalazło się miejsce dla malarstwa - jeden ładny obraz, jeden brzydki i dwa bardzo brzydkie (te dwa poniżej) :
(Gucio stwierdził "Wygląda na świetnego didżeja").
Swoją drogą, uświadomiłam sobie, że w zasadzie ja, fotografując, staje się Artystką Nowoczesną - przecież przetwarzam to, co widzę, mało tego, na niektórych fotografiach widać moje odbicie. Opatruję je opisem, cytatami - teraz już tylko umieścić laptop, na którym piszę recenzje, w szklanej gablotce (tak na wszelki wypadek) i gotowe.
A nie, jeszcze opis i nazwa - zapis akcji pt. Mniejsza Połowa Krytycznego Tygodnia (bo były już Czwartki, Piątki, dziś Sobota).
Odnośnie wystawy - można zagospodarować przestrzeń ciekawie? Można.
Lustrzany, ogromny "diament", dzięki wielopłaszczyznowości zbierał odbicia prawie wszystkich prac z sali.
Zyskiwał przez to jakby wciąż nową formę, widziany pod różnymi kątami.
Poza tym... ja czuję słabość do luster. Lustro nigdy nie jest samo. Może być przyjacielem, wrogiem, rzadko kiedy chyba tylko informacją (w rodzaju "czy mam coś na twarzy"). Może zniekształcać, a z drugim lustrem wpada w zapętlenie.
Wracając do wystawy :
Dolar udostępniony dzięki uprzejmości artysty, pamiątkowy. Mnie osobiście irytuje ten napis - charakter pisma, nawias - widzę wszystkie "dziubki" świata na selfikach. No ale dobra, rozumiem.
Całkiem w kącie, na uboczu ekspozycji - "bursztynowy kebab" - a szkoda, bo wizualnie całkiem, całkiem. Znaczeniowo - kontrast bursztynu, kiedyś niezwykle cennego i inwazji budek z kebabami.
Szkoda, że nie postawiono go w oddzielnej, ciemnej salce - wyglądałby jak lampa, tajemnicza lampa Alladyna. Ale o oświetleniu i jego niezwykłych możliwościach Zachęta zdaje się zapominać.
Bardzo efektowna praca (szczególnie w kategorii Wnętrza -> Tapety) zajmuje całą ścianę w sali
Ma pokazać (i pokazuje) kontrast bogactwa i złego gustu, jakim dla artysty są torebki Vuittona.
Szkoda tylko, że nie zachował kolorystyki właściwej dla oryginału czyli sraczkowatych brązów (na ceratopodobnym tworzywie zresztą). Upiększył rzeczywistość - Vuitton mógłby od niego zgapić wzór, powiem szczerze.
Zresztą jego sklep nie jest stosunkowo niedaleko od Zachęty, aż się prosi.
Pośrodku salki, kupka papierów udających podarte banknoty, włączony monitor dawnego typu, a pod stołem... no właśnie, co to jest?
Wg mnie Wymię Samodojące, ale to jednak nie wyczerpuje tematu - obiekt bowiem, pomiędzy mackami, ma pośrodku obleśny odbycik.
Na widok tego czegoś, spowitego mrokiem pod stolikiem, wydałam cichy okrzyk przerażenia - pan z obsługi przyszedł mi na pomoc, twierdząc, że wymię znalazło się na wystawie przypadkiem i nie ma żadnego związku z Bogactwem.
O ile instalacja w stylu Lyncha mnie zaskoczyła, to widok TEN wcale :
Otóż jest to zapis akcji - rozbicie butelek szampana, z których każdy kosztował równowartość pensji brutto 2016. Kto bogatemu zabroni? Tym bardziej, że "hojny dziad z cudzej kiesy".
(nawiasem mówiąc, butelki przedtem wypił on albo ktoś, bo korki leżą
obok, a przecież od uderzenia rozbiłoby się szkło, a nie wyskoczył
korek)
Krytyk pisze :
"Kluczowym aspektem tego projektu jest proces. Raz już zniszczony towar
luksusowy w tych okolicznościach staje się ponownie innym "towarem",
czyli "dziełem sztuki" Jako swój wkład w wystawę artysta zaproponował
akcję - na salach wystawowych rozbił butelki ekskluzywnego szampana. Tym
samym dokonał się i unaocznił proces marnotrawstwa "w publicznej
instytucji, za publiczne pieniądze ".
Przepraszam, ale bez komentarza.
Reasumując : szkoda, że nikt nie podjął znaczenia bogactwa w mniej banalnym rozumieniu. Taki był jednak zamysł kuratorek, chcących zapewne uzyskać spójność. Mimo wszystko żal : można było poruszyć temat wyzysku, ubóstwa, ludzi znanych z bogactwa, wreszcie bogactwo może być tez niematerialne. Bogactwo wewnętrzne, bogactwo kolorów, smaków.
Uboga ta wystawa.


















































