WSZYSTKIE OBRAZY, KTÓRYCH NIE MALUJĘ NA ZAMÓWIENIE, SĄ NA SPRZEDAŻ

piątek, 6 marca 2015

Pudel zwycięski - przedpremierowo

Pokonałam go! Krew, pot i łzy - nie, tylko pot.
Nie było łatwo - trzy nietrafione podejścia, wytarcie kategoryczne, ale nie do zera na szczęście.
To, co wymyśliłam wczoraj - czyli precyzyjne linie robione pędzelkiem wyglądały dobrze, ale nie dość dobrze.

(nawiasem mówiąc, śniło mi się, że wylądowałam w innym mieście, zorientowawszy się, że nie wzięłam prawie pieniędzy, a mając jakąś irracjonalną potrzebę kupna, nabyłam w kiosku używany długopis na dwa eurocenty. Niestety, okazał się prawie całkiem wypisany)

Wracając do Pudla - stała się rzecz bardzo cenna. Mianowicie obraz zrobił się interesujący malarsko.


Co prawda Gustaw go wyśmiał, mówiąc, że Pudel składa się z pup - i policzył wszystkie.
Co zrobić - taki wiek (mam nadzieję).
Tu kolejny fragment


Tak więc jutro premiera - o ile uda mi się "twarz".

Nie posiadam się z radości - choć rzeczywistość już nawet nie skrzeczy, tylko wyje, zgrzyta i straszy...

A potu byłoby mniej, gdybym nie powtarzała idiotycznego scenariusza - wracam z dworu, zmarznięta, więc zakładam polarową bluzę, ciepłe skarpety, watowane legginsy i przystępuję do malowania. Po jakimś czasie orientuję się, że jest mi gorąco, jak w piekle - co oczywiście cudownie mija po rozebraniu się do wersji letniej. Do tego stopnia zatracam instynkt, że bywa, że nawet nie wiem, czemu mi tak źle - a to zimowe polary i grzejące skarpety po prostu (właśnie się zorientowałam, że mam na sobie grubą spódnicę z gotowanej wełny - ducha można wyzionąć, mówię Wam).

2 komentarze:

  1. Ja też widzę pupę ;) Ze mną już się nic nie da zrobić. Taki "mózg" ;)

    Bardzo ale to bardzo się cieszę, z Twoich zwycięstw! Znam to poczucie walki (acz w swojej dziedzinie) ze sobą, ze wszystkimi okolicznościami przyrody. Alle znam tez poczucie satysfakcji i błogiego spełnienia. Mowa wciąż o kwestiach zawodowo-mentalnych :)

    Wejdę jutro na pudla do Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie zapraszam! Pupa we fragmencie okazała, ale w całości wygląda inaczej, co mnie trochę uspokaja.
      Poczucie spełnienia! Kiedyś trwało czasem i 2 dni - teraz jeden spacer z psem i już na sztalugach nowy szkic. Jakby Gucio powiedział - turbo włączone.

      Usuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.