WSZYSTKIE OBRAZY, KTÓRYCH NIE MALUJĘ NA ZAMÓWIENIE, SĄ NA SPRZEDAŻ

poniedziałek, 9 kwietnia 2012

Zmierzch - słowo o filmie

W ramach odpoczynku po odpoczynku dziś zrobiłam sobie wolne  i postanowiłam obejrzeć jakoby słynny Zmierzch- czyli romans wampirzy.
Główne postaci to siedemnastoletnia Bella i od dawna siedemnastoletni Patison. Wyrazy twarzy mieli bardzo poważne, mroczno- chmurne, przy tym Bella zachowywała się tak, jakby dręczył ją wewnętrzny pasożyt i nie mogła się doczekać, żeby wreszcie pójść do ubikacji, aby się go pozbyć.
Z kolei u Patisona chmurność poza ponurą miną przejawiała się postawionym kołnierzem i włosami, bardzo silnie wystylizowanymi, żeby wyglądały na nonszalanckie i niedbałe. Poza tym oboje mieli pobielone twarze i przyciemnione usta, Patison jeszcze podkrążone oczy i przekrwione białka, kiedy zjawiał się po kilkudniowej nieobecności, kiedy pożywiał się ludzką krwią.

Pattison cierpi z głodu i miłości

Kiedy wyznał Belli, że jest wampirem (i powiedział jej "Jesteś moją osobistą heroiną"- co zrozumiałam jako "heroską") i zbrodniarzem (oczywiście "najbardziej niebezpiecznym"), co ciężko mu znieść, wyzwoliły się jego mroczne moce i zaczął z wielką prędkością skakać po drzewach.
To mi przypomniało dawny serial pt. Flash, kiedy główny bohater też dostawał przyspieszenia, aż jego sylwetka zamieniała się w rozmazaną smugę- ale we Flashu były elementy humorystyczne, natomiast Zmierzch tak wyreżyserowano, jakby poczucie humoru było czymś wysoce niewłaściwym.
Aż się prosi, żeby nakręcić parodię.

Z wiadomości świątecznych- przejęłam inicjatywę w laniu i okazało się, że dało mi to wiele satysfacji.
I cały dzień coś śmierdziało- ni to potem, ni to stęchlizną, pleśnią jakąś (aż podejrzewałam, że wędliny nabrały "gaziku")- okazało się, że to mini bukszpaniki w doniczkach, które dla ozdoby ustawiłam na stole.
Styliści wnętrz używają określenia "dekorowanie zapachem".
Przypomniała mi się choinka u rodziców- piękna była, ale cuchnęła kocim moczem. Podobno czasem pryskają specjalnym płynem, żeby nie kradziono drzewek- ale ja myślę, że poddano ją modyfikacji genetycznej, a smród był ubocznym skutkiem wszczepienia genu nie gubienia igieł. Bo choinka dotąd stoi na balkonie, w stojaku, i wcale nie opada. Rodzice prawie od razu wystawili ją na dwór - tak cuchnęła.

Mój dzisiejszy zapach dobrze się komponuje ze smrodkami- Bottega Veneta, która jakiś czas temu mnie zachwycała, a teraz przypomina zapach wilgotnych skórzanych wkładek do butów, mocno podklejonych.

3 komentarze:

  1. Ju , dlaczego nie piszesz recenzji filmowych :) ? Opisałaś Zmierzch bosko !!! Czy masz na myśli Flasha Gordona ?

    OdpowiedzUsuń
  2. Bukszpanik ma baaardzo swoistą woń - często trafnie określaną jako woń kocich siuśków .

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiem na oba komentarze- serial nazywał się po prostu Flash i nic więcej nie pamiętam.
    A co do bukszpaniku, u mojej Mamy w ogródku stoi cały krzak i od kiedy kupiłam Jej elektroniczne urządzenie do odstraszania kotów- bukszpan nie śmierdzi.

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.