WSZYSTKIE OBRAZY, KTÓRYCH NIE MALUJĘ NA ZAMÓWIENIE, SĄ NA SPRZEDAŻ

niedziela, 8 kwietnia 2012

Ewa znad żurku i jaj

Obrazek powoli ma się ku końcowi.
Po konsultacji ze zleceniodawczynią ustaliłam kolor sukni.


Oczywiście, jak zawsze w Święta (i na wyjazdach) okazuje się, że czegoś bardzo brak- tym razem kończą mi się farby. Nie wiem, czemu nie wynaleziono jeszcze "przyjaznych" tubek i trzeba nadludzkiego wysiłku, żeby wycisnąć choć odrobinę.
I tak łatwiej, niż przy mleku słodzonym w tubce, która jest z metalu i wysysanie resztek można przypłacić ukruszonymi jedynkami, podwójnym językiem, szerszym uśmiechem i ogólnie zdrowiem.

W każdym razie teraz czeka mnie drobiazgowa robota, jak to mówią- diabeł tkwi w szczegółach, więc moja Matka Boska się przyda. Detale, które zamierzam dodać, będą stanowić o ogólnym wrażeniu, jakie ma robić obrazek. Na razie nic nie powiem.

I nie wytrzymałam- na sztalugach zaczęłam obraz z miejskim pejzażem.

Królową stołu była upieczona przez Wojtka perliczka, którą podał ze słowami "Całujesz pan w dupę perliczkę, wygrywasz amerykańską zapalniczkę"

Zastanawiam się, czy jutro w domu będzie lany poniedziałek, bo Wojtek kupił Guciowi przyrząd z głową pieska i tłoczkiem, który to tłoczek przy przesuwaniu wydaje dźwięki przypominające ćwierkanie. Przedziwna rzecz.


Im bardziej zastanawiam się, co jutro będzie, tym bardziej się obawiam. Co prawda mam pistolet (na wodę), ale jak dotąd w walce się nigdy nie sprawdziłam.

Pachnę- jak na Wielkanoc przystało- Eternity.

PS. Pieska na wodę schowałam.

3 komentarze:

  1. Jako obrończyni dziecięcej moralności kategorycznie protestuję przeciwko niewybrednemu słowu w zdaniu o "perliczce" w obecności Gucia!!!
    No i jestem ciekawa, jaką porą roku przemierza
    bezkresną ścieżkę Ewa-Ryzykantka, bo te suche gałązki nijak nie pasują do jej wydekoltowanej
    sukni. Zapalenie płuc murowane.
    Chociaż, przepraszam, może wśród zapowiedzianych tajemniczych szczegółów znajdą się listki.
    Ty to, Ju, umiesz dawkować napięcie!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Anonimowy, udało Ci się mnie nastraszyć- zresztą mnie łatwo nabrać.
    Co do obrazka, mogę tylko napisać, że wszystko nabierze uzasadnienia i z całą pewnością nie pozwolę na zapalenie płuc u zleceniodawczyni

    OdpowiedzUsuń
  3. Obrazek jak zwykle cudny :)
    Roz

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.