WSZYSTKIE OBRAZY, KTÓRYCH NIE MALUJĘ NA ZAMÓWIENIE, SĄ NA SPRZEDAŻ

wtorek, 10 kwietnia 2012

Prawie koniec Ewy

Coś niesamowitego- malutki kawałek obrazka, część, na której stoi Ewa, przemalowywałam cztery razy (biały, potem miodowo- żółty, jasny beżowy, ciemny beżowy) i będę przemalowywać piąty raz! Wydawałoby się- nic trudnego, ALE na tej podłodze stoją elegancko obute stópki i za każdym razem muszę je na bezdechu obmalowywać najcieńszym pędzelkiem. Ten kawałek jest bardzo ważny- przy każdej zmianie cały obrazek wygląda zupełnie inaczej- i, niestety, ciągle nie tak. Albo gubi się góra, albo jest mdło, albo obco- i tak "w kółko, w kółko" jak mówi Gucio.
Już chyba wolałabym pomalować paznokcie... chociaż nie, jednak nie.

JEST! JEST! Trafiony! przy okazji wymyśliłam nowy kolor- znaczy mam przepis na niego (wiem, co z czym zmieszać i w jakich proporcjach), "wymyśliłam- czyli zrobiłam taki, którego nie ma w gotowych tubkach.
I nawet jest dość smaczny...

Wygląda na to, że skończyłam.
Ciekawa jestem, co się okaże jutro w dziennym świetle- sprawdziłam, że gorzej nie bywa, ale inaczej- owszem, czasami bardzo.

Dziś wklejam tylko zdjęcie trzydziestu pięciu kwiatków (na zdjęciu 33- gdyby ktoś był szalony i policzył), żeby uspokoić tych, którzy się martwią, że wysyłam Ewę na ziąb w sukience z odkrytymi ramionami.


Jestem dobrej myśli, gdyż ciągle przeszkadza mi jakaś wyletniona mucha- a kiedy robactwo garnie się do obrazka- znaczy, że będzie udany.

Pachnę- ach, jak ja pachnę! Patchouly Etro- czyli bardzo stara (że składniki już nie do rozpoznania), spleśniała kanapka na wilgotnej ziemi obok podmokłej spiżarki z kiełkującymi ziemniakami. Oraz tajemny składnik- moja koleżanka z liceum mówiła "grzybki halogenowe".
 To jeszcze lepsze od zasikanych pieluch i spoconej baby (czyli moich ulubionych nut perfumowych).

Oczywiście żart, żart i karykatura (żal mi się zrobiło prześmiewania tego niezwykłego zapachu)- Patchouly jest piękne- wytrawne, kamforowe, drzewne i jakby z miętą. Moja pracownia malarska mogłaby tak pachnieć- gdybym nie używała akryli.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.