WSZYSTKIE OBRAZY, KTÓRYCH NIE MALUJĘ NA ZAMÓWIENIE, SĄ NA SPRZEDAŻ

czwartek, 26 kwietnia 2012

Mała elekrociepłownia

Zaczęłam obrazek - Siekierki widok podstawowy. Nie będę się bawić perspektywą, na to przyjdzie jeszcze czas. Jak w wariacjach- teraz podaję temat.


 Celowo niewyraźnie, enigmatycznie, kto się wpatrzy, ten zobaczy. Powiem szczerze, że nie jestem pewna, czy to dobry pomysł- takie najprostsze ujęcie. Myślę, że wszystko można rozegrać tworząc specyficzny klimacik. Mam nadzieję, że się uda.
Troszkę obawiam się drobiazgowej roboty, nie chcę używać żadnych szablonów, ułatwienie w postaci linijki mam zamiar zastosować tylko na poziomie szkicu, potem już wszystko z ręki. Te wszystkie paseczki, wcięcia, rurki, okienka...
Ośmieliło mnie malowanie paznokci zakończone sukcesem od pierwszego razu.
I bardzo poprawiają humor nowe szpilki- najwyższe, jakie da się normalnie nosić, bez ciągłego myślenia o stawianiu nóg. I to w stalowoszaroniebieskim kolorze. Premiera- na spacerze z psami. Dzisiejszym! Dres, płócienny obciachowy kapelutek, kurtka z dziurą w kieszeni (dyżurna na wyjścia nocne z Azą i Maxem), zapach nie wiem, jaki, ale na pewno mocny i nie dla ludzi- i szpile. Możnaby to nazwać śmiałym połączeniem, gdyby nie fakt, że wolałabym, żeby nikt mnie tak nie oglądał. No przecież nie będę się przebierać na wyjście po północy i to pod park, a przy malowaniu dres być musi. Inaczej nie mam luzu.

Żeby kupić szpilki, poszłam dziś do banku po środki.
 Szklana tafla wejścia, od wewnętrznej strony szyby nalepione dwie uśmiechnięte postaci (jakby je bardzo rozśmieszało, że są klientami banku), a przy samych drzwiach trzecia postać- bardzo naturalistyczna, przystojniaka z telefonem.
Im bliżej podchodziłam, tym bardziej byłam pod wrażeniem prawdziwości tego ostatniego. Czy możliwe, żeby ktoś zrobił tak rzeczywiste zdjęcie? Przemknęło mi przez myśl, że- ot, tak sobie- mogę np. podskoczyć albo wywalić język i zamachać rękami tuż przed nim, ale właśnie wtedy facet się ruszył.
W banku panienka powiedziała mi, że to kierownik oddziału. Co za prezencja!
Dobrze, że czasem rezygnuję (i tak za rzadko) ze swoich pomysłów.

Na dziś wybieram Blonde Versace. Dusząca tuberoza, może i w złym guście, ale jaka piękna! (nie jak Donatella).

Powiedziałam Wojtkowi, że zaczęłam nowy obrazek z Siekierkami- a On na to "Oooo! Góralski?"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.