WSZYSTKIE OBRAZY, KTÓRYCH NIE MALUJĘ NA ZAMÓWIENIE, SĄ NA SPRZEDAŻ

sobota, 7 kwietnia 2012

Dziś już lepiej

A więc- po pierwsze- Wszystkiego Najlepszego! Jezus, zdaje się, jeszcze nie zmartwychwstał, ale już blisko.


Baranka wybrałam ze względu na wybitną minę, obok Matka Boska Malarska, która chroni moją dłoń przed zadrżeniem w ważnych momentach twórczych.

Dziś lepiej, bo:
kawę wylałam, ale malutko
skarpetka się znalazła, choć nie ta, przez co uświadomiłam sobie, że zagubiona jest jeszcze jedna para
but się znalazł- właściwy
nie odniosłam żadnych obrażeń

I przede wszystkim- mamy sprawne drzwi, nowe zamki i klamkę.
Dziś rano Wojtek zadzwonił do specjalisty od wymiany zamków, który dysponował również unikatowymi zamkami izraelskimi. Okazało się, że nie ma szans, żeby przyjechał, W. złapał go już hen, poza miastem.
"Pan się zlituje, bo nigdzie nie możemy wyjść"- i tamten się zlitował.
 Zaczęli rozmawiać przyciszonymi głosami - żeby nie słyszeli niepowołani. Wytłumaczył wszystko Wojtkowi, jak włamywacz, który wprowadza adepta w tajniki zawodu.
Okazało się, że izraelski zamek to pic i fotomontaż, gdyż równie doskonała jest nasza Gerda (dwa razy tańsza), pan powiedział, gdzie (precyzyjnie) trzeba przywalić młotkiem, żeby stary zamek wyleciał, podał kody i typ, mało tego- zdradził, że u niego zamek z montażem kosztuje ok. 400zł, ale w jednym sklepie można go kupić za 138zł, wytłumaczył, jak zamontować.
I tak się stało. Złoty człowiek.
Co prawda drzwi przycięły Guciowi (lekko) paluszki, ale i tak uważam, że sukces.

Tymczasem ja oddawałam się działalności malarskiej:

Jaja. Cebula i akryl
Straciłam rachubę czasu, zrobiła się za 10 szósta, więc paląc opony dojechaliśmy pod Św. Stefana, patrzymy- a tam już ksiądz podnosi miotłę. Wojtek musiał staranować brzuchem jedną panią, zagradzającą dojście do stołu, buch koszykiem, aż baranek poskoczył- ale zdążyliśmy!

Wieczorem Gucio o ukrzyżowanym Chrystusie powiedział, że "wygląda dziwnie" i życzył nam "małych świąt".


I ja też życzę Świąt w sam raz!

2 komentarze:

  1. A ja dmucham w paluszki Gucia - może lekko przytrzasnął, ale też paluszki malutkie.
    No i wesołego jajka!W.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję! Mnie jeszcze boli, jak to sobie przypomnę. Wesołego!!!!

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.