WSZYSTKIE OBRAZY, KTÓRYCH NIE MALUJĘ NA ZAMÓWIENIE, SĄ NA SPRZEDAŻ

niedziela, 15 kwietnia 2012

Już nie burchle

Gucio, kiedy wstaje rano, zawsze podchodzi do sztalug i z bezradnym smutkiem w głosie pyta, patrząc na burchle "Gdzie moja żaba? Zepsułaś żabę, o, nie".
Przez chwilę się cieszył, kiedy powiedziałam Mu, że będzie księżyc.
 "Ebieski?"
 "Nie, srebrny"
"Nie lubię szary. Gdzie moja żaba?"

Zdradzę, że czeka mnie szukanie muszelek (jako modeli) i malowanie wielkiej ilości par oczu. Oraz sprzątanie podłóg, ponieważ wlazlam w plamę z niebieskiej farby i wszystko obdeptałam.

W dzień fajniejszy jest kolorystycznie

Tymczasem powstaje kolejny pejzaż miejski, którego na razie nie pokażę, gdyż wyraźnie widać po nim, że maluję go z resztek farb, które zostały mi po Kocie i Ewie.

Pachnę dziś specjalnie-  perfumami z Emiratów Arabskich o nazwie Dehn El Ood Cambodi- czyli powietrze przesycone aromatami drzewno- odkażaczowymi.

Przed spaniem jeszcze mam zamiar zacząć wykorzystywać żel do wybielania zębów, który niespodziewanie znalazłam. Jest tylko o rok przeterminowany. Wojtek mnie ostrzegł "Może lepiej go nie używać?" "Ale niby co może mi się stać?" zapytałam. "A jeśli spektrum barwne przesunęło się w stronę brązu albo pomarańczu?"
E tam.
Zastosuję i zobaczę.

2 komentarze:

  1. Kochan wybielacza nie stosuj, zgadzam się z Wojtkiem. Mam też pomysł - wypróbuj na muszelce, w końcu to twór organiczny, wapienny, wiem, mało ma wspólnego z zębami, ale te prawie porcelanowe to może troszkę? ;-)mogą być testerami.
    Gucio ma rację, obraz to makro zbliżenie na skórę plaza, dla mnie też krople deszczu na piasku (ktoś to już wspominał), a pomalowany na miedziano - zardzewiała blacha, jak mi coś przyjdzie jeszcze do głowy - napiszę
    Jezusie i Matko Boska Różańcowa co przychodzi do głowy - wszy, też mi się skojarzyło....ech.....

    OdpowiedzUsuń
  2. Doskonały pomysł- zastosuję na muszelce, bo jednak trochę mam stracha.WSZY??? Okropność. Będę jednak dzielnie ciągnąć temat piasku - najwyżej tanio sprzedam, jeśli wszy/embriony nie znikną...

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.