WSZYSTKIE OBRAZY, KTÓRYCH NIE MALUJĘ NA ZAMÓWIENIE, SĄ NA SPRZEDAŻ

poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Pejzaż miejski- obelisk

Dzisiaj Gucio wciągnął się w malowanie.



Pędzel szybko Mu się znudził i powiedział, że "woli paluszki".

Poza wszami i embrionami, co prawda już pod piaskiem, obraz skojarzył mi się z wakacjami sprzed paru lat, kiedy znużeni gorącem, postanowiliśmy, ja i Wojtek, znaleźć akwen na terenie Warszawy lub niedaleko, gdzie możnaby było popływać.
Po drugiej stronie Wisły była szeroka plaża, leniwy prąd rzeki. Gorąco strasznie, więc - słabo biorąc pod uwagę konsekwencje, zanurzyliśmy się i było fajnie, dopóki nie zaczęły na nas napływać wielkie ilości jakby  bezów z gęstej piany, które swoiście pachniały. Jedno porozumiewawcze spojrzenie i już więcej nie wchodziliśmy.
Wojtek za pomocą mapy satelitarnej wytropił małe jeziorko pod Warszawą, w lesie. Mijaliśmy samochody, w których uprawiano miłość, głównie z przybyszkami ze wschodu i stanęliśmy nad brzegiem.
Miłe zaskoczenie- upalny, piękny dzień i nikogo.
Woda miała kolor koniaku i przy ledwie wzburzeniu zamieniała się w ciemnobrązową, mętną ciecz. "Nic się nie bój" powiedział Wojtek "To jeziorko torfowe".
Popływaliśmy, ale nie wyszliśmy tacy, jak wcześniej- do każdego, nawet najmniejszego włoska przyczepiły się bardzo ciemnobrązowe drobinki. Nie miałam pojęcia, że włosy ma człowiek WSZĘDZIE, na twarzy zwłaszcza.
Wyglądaliśmy jak po charakteryzacji do filmu o tajemniczych stworzeniach człekopodobnych i niestety- to było nie do zmycia. Popływaliśmy jeszcze trochę (bo i tak gorzej już nie było) i wsiedliśmy do samochodu, modląc się, żeby nie zatrzymała nas policja, a potem pobiegliśmy do domu mając nadzieję, że nikt nas nie minie na schodach.
Udało się- trzeba było 3 razy się szorować ostrą stroną gąbki.
Potem już grzecznie jeździliśmy nad Jeziorko Czerniakowskie, przy którym co prawda stała żółta tabliczka z napisem "Zagrożenie cholerą"- ale uznaliśmy, ze to ściema.
I nic nam nie jest.

Tymczasem powstaje kolejny pejzaż miejski.


Na razie kojarzy mi się z Odyseją Kosmiczną, ale tak obrazka nie zostawię.
Mam parę pomysłów, zapytałam Wojtka, czy istnieją kwadratowe kominy, powiedział, że nie.
Więc jednak miasto. Będzie.

Pachnę Patchouli Santa Maria Novella- firma, która niedawno obchodziła 400stulecie istnienia. Dla mnie- zachwycający zapach, W. jednak był innego zdania : "Fuj, widzę stary stołeczek z odmykaną pokrywą pokrytą skórą, w którym trzyma się akcesoria do czyszczenia butów i brudne szmaty".
A myślałam, że się zachwyci.

10 komentarzy:

  1. Z wielką niecierpliwością czekam zawsze na kolejny Twój wpis, uwielbiam te historie z życia wzięte! :) A obraz kojarzy mi się ze Światowidem ze Zbrucza, ma w sobie magię i tajemnicę (choć wiem, że to dopiero początek), pozdrawiam! gryx

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo dziękuję- nawet nie przypuszczałam, że tyle tych historii jest :)
    Magię i tajemnicę, mówisz? Zobaczymy, czy dodanie innych "obiektów" nie spowoduje zatracenia nastroju- myślę, że nie, ale to jest obraz, który mnie zaskakuje i nie mam pojęcia, jak będzie "działał"...
    Światowid! Nie może być

    OdpowiedzUsuń
  3. Światowid - jak najbardziej, ale ja widzę Metropolis i sterowce (dokładniej - wieża do cumowania tychże),
    idę dalej, to jest menhir w miejscu mocy, działy się tu różne rzeczy, pewnie składano tu w ofierze głowy dzikich orków,
    a może to pozostałość po kromlechu, na pewno ten punkt łączy się z górami Harzu, czuje w kościach, ze zadrży w noc Walpurgii (po prawej stronie, mniej więcej 1/3 wysokości obrazu, patrząc od dołu widzę wyłaniająca się gębę - towarzystwo się szykuje)
    pozdrawiam
    Karola
    ps nawet jest św. Walburga,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój własny obraz zaczyna mnie przerażać- możemy zostać przy sterowcach?
      Jestem pod wrażeniem- wprost nie wiem, co odpowiedzieć, poza tym, że poproszę o interpretację, kiedy będzie więcej się działo.

      Usuń
  4. ale mhhhrocznie!
    z niecierpliwością czekam na cd. :)

    tym.

    OdpowiedzUsuń
  5. To niewiarygodne!!! Jeden szarobury słup na tle pochmurnego nocnego
    nieba, a wyobraźnia hula...
    A może by tak ...platforma startowa dla czarownic na sabat?W.

    OdpowiedzUsuń
  6. Już nieaktualne- i teraz zaczną się dopiero schody. SCHODY??? Pomyślmy...

    OdpowiedzUsuń
  7. Ju , czy to jeziorko nie było aby w Międzylesiu ? W Mazowieckim Parku Krajobrazowym ?
    Menhir owszem , odyseja kosmiczna też , obelisk z butwiejącego drewna również , ogólnie baaardzo tajemniczo i klimatycznie , czekam na ciąg dalszy :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Decentrystycznie ujęta noga od taboreta, z którego dopiero co majtnął się wisielec?
    mam nadzieję że zinterpretowałam wystarczająco mrocznie i tajemniczo...

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.