WSZYSTKIE OBRAZY, KTÓRYCH NIE MALUJĘ NA ZAMÓWIENIE, SĄ NA SPRZEDAŻ

piątek, 6 kwietnia 2012

Jak pech, to pech

Co za dzień!
Najpierw Wojtek wylał kawę
Potem Gucio mnie potrącił i ja wylałam kawę
Kiedy leżałam na łóżku, Gustaw chciał mnie przeskoczyć, ale nie wymierzył i walnął mnie kolanami w piszczel
Wypachniłam się Dune i W. powiedział, że to "obrzydliwe, stare pudrzysko" i dlaczego Mu to robię
Zatkała się wanna
Aza zrobiła kupę w łazience
Zepsuł się sprzęt grający - zaczął pierdzieć
Zginął mi: but, kolczyk, skarpeta i sitko
Gucio powiedział, że serek zrobiony przeze mnie jest "nie pycha" i odmówił zjedzenia, chciał "lebek z szynkoł" ale zabrakło pieczywa
W trzykilowych bobkach dla psów podczas niesienia urwała się rączka i spadły Wojtkowi na nogę
W wersalce przestał działać mechanizm i nie można jej otworzyć
Zaśmiardł się szaszłyk z łososia
Zegar przestaje chodzić po pół godzinie i już nie rusza
Pękający lakier do paznokci Special Effect Cracking Magic nie popękał
Nie można włożyć klucza do zamka - nie wchodzi i może się okazać, że ktoś musi przez Święta zostać w domu, bo byle drobiazg do tych super antywłamaniowych drzwi izraelskich kosztuje straszne pieniądze- kiedyś zatrzasnęłam się na klatce bez kluczy i gość, który przyjechał, żeby dostać się do zamka i go z zewnątrz otworzyć, musiał urwać klamkę za pomocą wielkiego pręta, wziął za to 80zł i był rudy, a za nową klamkę chciał 300zł i teraz jak w domu wariatów nie mamy klamki, bo żadna normalna nie pasuje, a firmy już nie ma (tej od drzwi). Nie wiem, jak wymienimy zamek. No i poza tym czemu klucz nie wchodzi? A wchodził. Ktoś się chciał włamać? Ale wewnątrz są psy, szczekające. Już nie wiem, co o tym myśleć.

Na dodatek od bardzo dawna kładę kolejne warstwy farby na Ewie i wciąż mi się wydaje, że nie jest równy kolor (czy naprawdę psuje mi się wzrok?), poza tym mój ukochany pędzelek zaczął łysieć i akurat traci kawałki włosów, kiedy cyzeluję powierzchnię obrazka.

Mam nadzieję, że przynajmniej będę mogła zasnąć.

I nie pachnę niczym. Za to w całym mieszkaniu unosi się zapach gorącej i przypalonej plasteliny (WD 40)

Może od  Zmartwychwstania sytuacja zacznie się poprawiać.
Teraz nawet jajka nie chciały się ugotować na twardo.

PS. Na spacer z psami wzięłam na pocieszenie fiolkę z Edenem Cacharela, ale w środku nie było Edenu tylko coś innego i teraz śmierdzę nie wiem, czym, ale bardzo mocno (jak w tej knajpie, o której mówią "jedzenie jest niesmaczne, ale za to duże porcje")

9 komentarzy:

  1. Myślałam, że ja mam dziś zły dzień.
    Trudno pisać by Twój wpis poprawił mi humor ale poczułam empatię, kłopotliwą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A fe! No cóż, taki już los żartownisiów- nawet z czarnym humorem :)

      Usuń
  2. Ju, przepraszam, ale popłakałam się ze śmiechu ;) Ty nawet o złych dniach piszesz tak, że człowiekowi coś się chce.
    Oby w kolejne dni rzeczywistość układała się po Twojej myśli.

    OdpowiedzUsuń
  3. Z najlepszymi życzeniami, żeby wszystko, co wymaga naprawy, naprawić się dało, zgubione znalazło i pachniało tak, jak miało pachnieć :)
    tri

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby- ja również życzę, żeby to, co może, przychodziło bez wysiłku !

      Usuń
  4. I ja też, ja też się serdecznie uśmiałem (przyznam się Tobie bezczelnie)! Spokojnych Świąt życzę, pozdrawiam :) Gryx

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja dodam na koniec, na pocieszenie, że wszystko mija, nawet najdłuższa żmija. W.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ju , wiem , że dzień był okropny , ale się uchichrałam nieprzytomnie z Twojej relacji :)

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.