WSZYSTKIE OBRAZY, KTÓRYCH NIE MALUJĘ NA ZAMÓWIENIE, SĄ NA SPRZEDAŻ

wtorek, 24 kwietnia 2012

Burchle zniszczone i mały obrazek też

Byłam dziś w nastroju destrukcyjnym, który zawsze pcha mnie do radykalnych posunięć- tym razem zlikwidowałam burchle. Chciałam tylko je troszeczkę popodważać, żeby dało się je oderwać, ale nie udało się. Zrobiłam dziurę, potem drugą...i poooszło. Delikatność nie jest dziś moją mocną stroną.
Przynajmniej fajne zdjęcia  wyszły:


Wcale mi nie żal- czego bym nie namalowała, i tak było widać, ze pod spodem są embriony/wszy/zmiany skórne albo coś w tym duchu.
A tak obiję sobie bletramek nowym płótnem i z ochotą przystąpię do pracy bez smugi cienia.
Albo zostawię sobie dziurę do robienia przez nią zdjęć, o!

Dziś w robocie mały pejzażyk- obeliski wymagają jednak dokładnego przestudiowania zasad perspektywy, a ponieważ czuję instynktowną niechęć do przyswajania wiedzy (dotyczącej czegoś, co mnie nie interesuje) więc trochę obelisk poczeka.
Nie wiem, czy się powstrzymam, bo mam wielką ochotę zamalować pejzażyk na czerwono i potem przetrzeć, ale w wyniku przecierek mogę (szczególnie dziś) dojść do żywej dykty.
Tak! Zamaluję! Porwał mnie ten pomysł- tylko może nie na czerwono?
Wiem- na czerwono, a potem na niebiesko.
Pierwszy etap już jest:


Czekam tylko, aż wyschnie.

Jutro kinowa środa- myślałam o filmie Skowyt (ten tytuł), ale opowiada on o Allenie Ginsbergu, który poza tym, że pisał, był chyba idolem Michała Piroga- Żyd, beatnik, gej, buddysta i aktywista polityczny.
Zupełnie jak w starym kawale- siedzi Żyd w pociągu, naprzeciwko Murzyn. W pewnym momencie Murzyn wyciąga Koran, a Żyd mówi: "Panie, nie dość panu, żeś pan Murzyn?".

Na koniec zdjęcie mojej "kolekcji" perfum:


Czyż nie warto zachować TAKIEJ dziury?

Pachnę dziś na czerwono- Samsarą edp Guerlaina- upojnie, bogato i luksusowo.

PS. Tego nie było w planie. O, mój mały pejzażyk! Stracony!
Na czerwonym namalowałam niebieski, chciałam tylko zobaczyć, czy będzie się dobrze skrobał, zrobiłam małą dziurkę...potem większą...
Niestety! Pierwszy raz namalowałam obraz na gładkiej stronie dykty- zbyt gładkiej. Nie zauważyłam, że była pokryta impregnatem. Farba się nie trzymała. No, może gdybym nie eksperymentowała technicznie, obrazek zostałby nienaruszony, ale mówi się cóż.


 Tak wygląda z lewej strony- unikalny widok, obraz pod spodem widać tylko wtedy, jeśli jest malowany na szkle.
Po prostu dzień dziur. Nawet zrobiła mi się dziura w skarpetce

Biedny mały obrazek. Zabiłam go.


Chyba nic z niego nie będzie...
Lepiej już sobie pójdę.

2 komentarze:

  1. Ju , zabiłaś mnie :))))) Obrazek od lewej strony :)))) absolutne nowatorstwo , powinnaś to jakoś szerzej wykorzystać !

    OdpowiedzUsuń
  2. Och, dziękuję! Masz na myśli ten zdjęty z dykty? Ale...ceratę już wymyślono, a jest znacznie tańsza i prostsza w produkcji- nie mam szans

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.