WSZYSTKIE OBRAZY, KTÓRYCH NIE MALUJĘ NA ZAMÓWIENIE, SĄ NA SPRZEDAŻ

sobota, 28 lutego 2015

Opium - kontynuacja

Powiem Wam, że nie jest dobrze.
Ze mną.
Dziś, jak mówi W., zdarzył mi się "kompromis" - spotkałam znajomą, a nie mogłam dopowiedzieć zdań do końca, traciłam wątek. Bardzo deprymujące uczucie. Zamiast właściwych słów używałam podobnie brzmiących, ale o zupełnie różnym znaczeniu. Co chwila się "zawieszałam" i czułam się po prostu bezradna... znajoma nie dała po sobie poznać, że coś zauważyła. Dzięki Bogu za osoby dobrze wychowane.
Na szczęście pisze mi się normalnie - kwestia tempa.
(mam podejrzenie, że do psychicznej zapaści przyczynił się Jimmy Choo Exotic, którym zlałam się obficie w ramach zresetowania)

Wcześniej wreszcie namalowałam rękę - dłoń.


Tutaj oświetlenie sztuczne, z lampą z góry - ale ogólnie rzecz biorąc, tak ma być - na dole wszystko zatonie w cieniu. Teraz zagwozdka - jakich środków użyć?
Namalować "miękkie przejście" - czy raczej kłęby? A może smużki (dymu)?

W ostatniej chwili trzasnęłam fotę o zmierzchu - 


O takim obrazie marzę.
Och, jak marzę!
Jutro - wszystko jutro, za dnia.

Teraz, jeśli nie zmyję z siebie Jimmiego, to nie ręczę za siebie!

7 komentarzy:

  1. Fantastyczny😊. I nie mam na myśli Jimmy'ego ..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ZDJĘCIE fantastyczne - ale uzyskać taki efekt w malarstwie, to dopiero byłoby coś.
      Marzę - jutro zobaczymy...

      Usuń
  2. Ale czad, Ty jesteś mistrzynią nastroju! Toż to Opium właśnie takie... ta dłoń z papierosem ma w sobie więcej seksu niż niejedna cała goła baba ( że tak to prostacko ujmę)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha ha, a jeszcze do tego fakt, że to moja własna dłoń dodaje skrzydeł. Tak, zgadzam się w zupełności co do ostatniego zdania.

      Usuń
    2. To prawda, "mistrzyni nastroju" ! :)

      Justyno, trafiasz w mój, hmmm fetysz to za dużo powiedziane, ale mam słabość do kobiecych dłoni z papierosem. Do takiego stylu palenia papierosów, z klasą.

      W pierwszym skojarzeniu też widziałam smużkę dymu, aaaale nie, nieeeee, ja widzę kłęby, chmurę dymu. I ona już tam jest. Ja nie wiem, czy ten obraz potrzebuje jeszcze czegoklowiek? Dla mnie jest skończony.

      Ja też winię Jimiego - toż to wcielony otępiacz, po teście też nie mogłam się doczekać wyszorowania zapachu z siebie. :(

      Usuń
  3. Widzi mi się tutaj cienka, finezyjnie wywinięta smużka dymu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brzmi nieźle - ale obawiam się, ze byłoby o tę smużkę za wiele

      Usuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.