WSZYSTKIE OBRAZY, KTÓRYCH NIE MALUJĘ NA ZAMÓWIENIE, SĄ NA SPRZEDAŻ

wtorek, 24 lutego 2015

Opium - droga przez mękę (twórczą)

O Opium i moim jego odbiorze napiszę potem - ale zapach jest wielki, niezwykły i bardzo, bardzo chciałam namalować do niego obraz, który by mu sprostał. Czyli ogromne oczekiwania.

Wymyśliłam, że motywem głównym będzie dłoń. W zdjęciach gotowych nie znalazłam jednak żadnej, która mi się podobała. W związku z tym wzięłam aparat fotograficzny i pod światło wykonałam mnóstwo ujęć. Wydawało mi się, że trudno będzie wybrać, lecz kiedy zobaczyłam je wszystkie, jedno obok drugiego - okazało się, że tylko jedna fotografia jest wybitna, ba, przyćmiewa całą resztę.


Moja własna dłoń! Jakie to ekscytujące!
Teraz tylko naszkicować ją - i można hulać.

I tu zaczęły się schody. Dosłownie niuanse - kątów, proporcji, stanowią o urodzie.
Za cholerę nie potrafiłam przenieść tego na papier - bo umyśliłam sobie, że rysunek wykonam na tekturze, wytnę i zrobię szablon ( zawsze potem mogę z niego skorzystać ).

Co postawiłam linię - nie tak, wycierałam, kolejną - i tak w kółko, aż nieszczęsny kawałek tektury przypominał portret kołtuna, a ja straciłam rozeznanie...
Na dodatek Wojtek potwierdził, że wszystko jest do dupy (znaczy się moja robota).
No ale ja się przecież nie poddaję! Będę męczyć, dręczyć, dziurę wydrę, a dopnę swego...
Ale po kolejnej godzinie już nie byłam taka pewna.

Wywaliłam szkic do śmieci, drąc go wściekle na kawałki, wzięłam nową tekturkę - i cud. Chyba tamte zmagania przyniosły rezultat, bo niemal od pierwszego razu - hurrra, jest dłoń.
Nawet nożyczki od manicure szybko się znalazły (takie rzeczy u mnie dołączają do skarpetek i łyżeczek,  ginących mi bezpowrotnie z oczu).
Wycięłam - no kurczę, jak prawdziwa!

Przyłożyłam do gotowego już tła na przyszłym obrazie - i, cholera jasna, niech to szlag - wyobraźcie sobie. Całość ma wymiar 50 na 70 cm, zaś dłoń - naturalnej wielkości, więc mała!
Teraz pytanie - czy ZA mała?
BO - z jednej trony, jeśli ma być dominantą, powinna zajmować więcej miejsca, ale z drugiej strony wielkość 1 : 1 działa bardzo sugestywnie.
Mogę więc pokusić się o takie zakomponowanie powierzchni, żeby taka właśnie ręka stała się uzasadniona.
Przez moment - olśnienie - dodam ścianę / ściankę, na pierwszym planie, ażurową.
I wiecie, co zobaczyłam oczyma wyobraźni? KONFESJONAŁ! Kandydatka do spowiedzi za przegrodą w dziurki, z papierochem. Którego dym poddusza duchowną osobę.
Kurtyna.

PS. Oczywiście dalej kombinuję i wątpię, żebym szybko zasnęła.

W tzw. międzyczasie ćwiczyłam z Wojtkiem do castingu scenę, w której mąż grał ojca nieuleczalnie chorego syna. Wypisał go ze szpitala i leczył na własną rękę. Chłopiec mdleje, zagrożenie życia, a W. tłumaczy się, zrozpaczony i zdesperowany, przed lekarzem. Ciarki mnie przechodziły. Tak bardzo pragnę, żeby W. miał swoją "Barcelonę" - zasługuje na to.

Jedna kusząca myśl przyszła do mojej zmęczonej głowy - a jakby tak jutro zrobić sobie jednak wolne? Maluję bez przerwy od 40stu dni, w tym czasie powstało 10 duftartów, jeden Piesek Księżycowy i na dodatek piękne zlecenie (jutro pokażę) oraz robi się duży obraz - niespodzianka dla Beaty (coraz bliżej końca).
Zajrzałam do programu kin - dwa nowe horrory!
Więc chyba jutro czeka mnie dzień dziecka.

Na dodatek we łbie wciąż słyszę walc Straussa, którego szczerze nie znoszę. Już bym wolała, żeby mi kiszki marsza grały - co się zresztą często zdarza, ale nie dziś, bo zostałam przez ukochanego nakarmiona grzankami po wiedeńsku. Rety, może stąd ten walc przeklęty...?

6 komentarzy:

  1. Ten papieroch to zwinięta kartka?

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiem, czy to dobry pomysł, ale może obejrzyj sobie parę reklam Opium na you tube? O te stare mi chodzi, jest nawet wyreżyserowana przez D. Lyncha, z 1992 roku ;) Papieros pasuje mi do tego zapachu wybitnie! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie wiem o nich... i nie wiem, czy nie obejrzeć po skończeniu roboty - Lynch zawsze działa na mnie bardzo sugestywnie

      Usuń
    2. Właśnie to mi się podoba w tej serii, że nie poddajesz się sugestiom reklam czy wyglądowi flakonu. Widzę, że naprawdę namalowałaś to, co wyczułaś w perfumach, nie zaś wyobrażenie producenta o zapachu. Brawo!

      Usuń
  3. Przeczytałam o pomyśle z konfesjonałem - hahaha genialny!!!! Fajowy, strasznie mi się podoba, nie wiem, czy już uległ zmianie (bo dopiero nadrabiam) ale oczami wyobraźni widzę tego podduszonego duchownego, hihihi!

    Kamena

    OdpowiedzUsuń