WSZYSTKIE OBRAZY, KTÓRYCH NIE MALUJĘ NA ZAMÓWIENIE, SĄ NA SPRZEDAŻ

piątek, 20 lutego 2015

Lou Lou Cacharel - duftart - premiera

(muzyka)


No więc... czas pokazać obraz, przy którym popłakałam się ze szczęścia (ale nie ukrywam, że łatwo się wzruszam).

W całości (nie mogę się doczekać!) w pełnym, dziennym świetle, wygląda tak :


(będzie jeszcze nocne zdjęcie, jutro)

I fragmenty -




słońce - a raczej przedmiot, który ja nazywam słońcem, bo W. się nie zgadza (zobaczysz, wszyscy będą pytać, dlaczego to takie jest)


Skoro jest "Słońce", to jest i "Chmura" - kobieta


(zajebista faktura mi wyszła)

Skoro jest i "Droga" - to prowadzi do "Domu"





Domu?


I jeszcze jeden rzut oka na Piknik pod Wiszącą Babą


Tymczasem w Barcelonie moja prezentacja rozrosła się do dwóch wystaw - przynajmniej organizatorzy mają takie zamierzenie, no i ja oczywiście mam zamiar dostarczyć odpowiednią ilość duftartów i Panienek, które w tym cudownym, ciepłym kraju, będą zwane "Mademoiselles".
Więc jednak to wszystko mi się nie śni...
Ale dla pewności jutro pokażę jeszcze Lou Lou w sztucznym świetle.

Na tapecie - zieleń!

8 komentarzy:

  1. Kobieta z ulgą opada na materac ortopedyczny wyposażony w pokrętło-włącznik - widok z perspektywy kabla ciągnącego się po dywanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. ohh jaki piękny, przerazajacy obraz do przerazajacej Lou Lou. Bardzo mi nie po drodze z tym dziwacznym zapachem a obraz pasuje bo jest dziwaczny i niepokojący i fascynujacy jednocześnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wymarzyłabym sobie trafniejszych słów (choć przecież interpretacji może być wiele) - ale tak, zapach jako obraz jest, wydaje mi się, w tym samym duchu - przynajmniej ja go tak całkiem nieobiektywnie odbieram - a na swoją Drogę mogłabym się wgapiać i tylko myślę, gdzie ją umieścić na ścianie.

      Usuń
  3. Kobieta "jedzie"/ leży/ jest niesiona przez jakiegoś płetwala a "słońce" to jego oko. :) Droga to pępowina osobliwego "płetwala" a może niedźwiadka polarnego. To widzę na dzień dobry, nie próbowałam jeszcze czytać obrazu.

    Surrealistycznie również wymiatasz. Zwłaszcza podoba mi się koncepcja "domu?" ;)

    Po tym wpisie autentycznie bliska jestem płaczu, że mnie wówczas w Barcelonie jednak nie będzie. Do mnie to teraz dotarło równie boleśnie, jak do Ciebie przyjemnie, że to nie sen.

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratuluję, cholernie mocno Ci gratuluję takiego obrotu spraw w Barcelonie!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rejcz, pamiętaj, że twój pobyt w Barcelonie nie jest skreślony, dopóki wystawa się nie skończy (28.05) - od czego są oferty last minute?
      Twoja interpretacja jest niezwykła - mnie też przeszło przez głowę, że to oko. Ale dbam o to, by w podobnych "różnokształtnych" obrazach nie fiksować się na nic konkretnego - chciałam, żeby powstał pejzaż i jest - jako jedna z wielu możliwości.

      Usuń
  5. wow! ja prywatnie widzę w tym kobiecą twarz, która ogromnie mnie pociąga!
    kawał dobrej roboty. Śledzę Cię uważnie ;)

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.