WSZYSTKIE OBRAZY, KTÓRYCH NIE MALUJĘ NA ZAMÓWIENIE, SĄ NA SPRZEDAŻ

wtorek, 7 października 2014

Wpis pozytywny - Dzień Dziecka po mojemu

Dzień zaczął się wcześnie - od odprowadzenia Gustawa do szkoły.
Zapytał mnie, co napisano na tabliczce wbitej w trawnik koło domu obłożonego rusztowaniami.
"Roboty na dachu" - usłyszawszy to, synek zaczął się głośno śmiać "ROBOTY! Wyglądają zupełnie, jak ludzie. Ja bym im tylko pozwolił pastować podłogi".

POGODA! Co za pogoda!


Powrót do domu - i szykowanie, gdyż w perspektywie czekało mnie spotkanie z osobami "perfumowymi". Część znałam, ale nie wszystkie - więc, jak zawsze, istniała szansa na pokazanie się z najlepszej strony. I tylko z takiej - bo humor mi dopisywał. Nie narzekam zresztą na niego, ale kiedy mnie coś zajmuje (nierozwiązana kwestia malarska np), popadam w stupor, któremu towarzyszy "mina autobusowa".
W dzieciństwie, kiedy jeździłam z Mamą do miasta (mieszkaliśmy na obrzeżach), wyglądałam wg Niej "Jakby mi kto ojca harmonią zabił" - ponuro, wręcz mściwie, z zaciętymi ustami.

Nie dziś! Spotkanie okazało się wesołe, nieznane osoby przeszły moje oczekiwania, do tego wykwintny talerz sałatek oraz, żeby nie było za zdrowo, Smerfy Haribo.

Podczas powrotu do domu, w centrum, zaskoczył mnie bajkowy widok - wyobraźcie sobie sto tysięcy rodzajów kiełbasek, szynek i salami, drugie stoisko - słodkie, potem serowe, inne z oliwami. Targ produktów z Sycylii zaszczycił Plac Konstytucji swoją smakowitą i wonną obecnością - a ponieważ potrwa do soboty, przygotuję się, czego chciałabym sprobować, w domu się przygotuję, bo na miejscu wszystko zawirowało mi przed oczami.

Obowiązkowo wizyta w perfumerii - kwiaty, na kwiaty mnie wzięło na zimę, dzięki tuberozie i naturalnym skłonnościom. Nakupowałam próbek Santa Marii Novelli oraz trzasnęłam się Fracasem Pigueta.

I z takim ogonem (tuberozowym) pobiegłam do szkoły - Gucio przywitał mnie słowami "Paula już nie jest moją żoną. Zerwała ze mną. Powiedziała, że Dominik jest fajniejszy"
"Martwisz się?"
"Nie, mam czas na znalezienie żony."
"A wy wzięliście ślub rzeczywiście?"
"Nie pamiętam dokładnie. Razem byliśmy tylko 3 dni. Ale nie lubiłem jej za bardzo".

Na jujitsu Gustaw nie ten sam - od zajęć 2 - 3 tygodnie temu, kiedy pan instruktor zapowiedział, że jeśli synek się nie poprawi, nie widzi dla niego miejsca w grupie, ten naprawdę się stara. Ku mojej wielkiej radości wykonuje wszystkie polecenia, od gadułów sam się odsuwa, a przede wszystkim lubi jujitsu bardzo.
W nagrodę czasem chodzimy do małej cukierenki na bajaderkę, a dziś zażyczył sobie placuszki "jak w Donaldzie". Szczerze? Średnio mi się udały.

Wieczorem zaś, kiedy mam święto, oglądam sobie filmy. Co prawda horrorów dziś brak, ale "Kto mnie zabił", "Kobiety, które niosły śmierć" oraz Poirot nadają się doskonale.

I wiecie, co jest najlepsze w Dniu Dziecka? Że jutro też go obchodzę. Co prawda już z pracą, ale postaram się wykroić czas na kino.
Kojarzy mi się ten podwójny dzień ze złotą myślą "Co jest podstawą dobrze wysprzątanego jednopokojowego mieszkania? To, że ma dwa pokoje."

A jeszcze do tego wszystkiego - tuberoza pachnie


Gdyby jeszcze W. ze mną był...
Ale już niedługo.

6 komentarzy:

  1. Czasem bywa tak, ze czytam Twój wpis i nie wiem, co napisać. Że nie mam co napisać. Zostaję jakaś taka rozkołysana, rozmemłana pozytywnie. :)
    Tym razem więc piszę, że nie mam co napisać. Ale podobało mi się bardzo. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Parsknęłam śmiechem - pozytywne rozmemłanie! U mnie w zestawie do niego jest jeszcze matołkowaty wyraz twarzy. Dziękuję :)

      Usuń
    2. Kiedy to o pozytywnym rozmemłaniu do czysta prawda jest. :) Potwierdzam. Fantastycznie potrafisz uwydatnić ulotne piękno chwil i jakoś tak je przerobić, że zwykłe życie wydaje się jakąś czarodziejską przyrodą.
      Słowem także, jak widać. ;)

      wiedźma z innego komputera

      Usuń
  2. jestem szczęśliwa bo ostatnio też często obchodzę taki dzień dziecka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co, Justynko, przebywanie z Tobą m. in. dlatego jest przyjemne, że masz - podobnie, jak ja - gotowość do radości. Cieszę się, że u Ciebie dobrze się dzieje.

      Usuń
  3. Oj fajny ten dzień dwójki dzieci ;D

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.