WSZYSTKIE OBRAZY, KTÓRYCH NIE MALUJĘ NA ZAMÓWIENIE, SĄ NA SPRZEDAŻ

sobota, 4 października 2014

Flamenco i dziecko we mgle

Dla przewietrzenia, sobotnich atrakcji oraz zdrowia jak zwykle robimy sobie wycieczkę.
Nie powiem, żeby miejsce nie miało nic wspólnego z okularami Bodyych...

Tężnie w Konstancinie.
Co za zapach, co za SMAK
I atmosfeira




Ludzie jakby zaczarowani


Gucio przy "grzybku", z którego buchały fale dobroczynnej, mineralnej, słonej mgły, zapytał, czy to na pewno nie jest szkodliwe


...usłyszawszy, że przez 15 minut nie, dopytywał się, co dzieje się potem - ale nie bardzo potrafiłam zaspokoić jego ciekawość.
Stał jak urzeczony



Oczywiście żywo zainteresowała Go konstrukcja, potem popadł w coś w rodzaju refleksyjnej melancholii


Na wszelki wypadek poszliśmy na domową zupę pomidorową z makaronem.

Potem przyjęłam jeszcze jedną pielgrzymkę do tuberozy.

Teraz cisza, spokój, siedzę nad Panienką.
Sztuczne światło tak wyprawia z kolorami, że nawet nie będę (się) tłumaczyć.



Jutro - niedziela z flamenco.
Chyba ekscytująca.

Przed snem, dodam jeszcze, Gucio przybiegł do mnie
'Mamo, a wiesz, że Kaczor Donald myśli, że Ziemia jest płaska?"
"A Ty nie?"
"Nieee, ja wiem, że jest okrągła"
"Tak? I po czym poznajesz?"
"To długa historia. Już późno"

2 komentarze:

  1. Tężnie kojarzą mi się z Ciechocinkiem, miałem chyba tyle samo lat wówczas, co Gustaw. PS. Śniło mi się dzisiaj, że w ciąży jesteś ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ja też z Dziadkami jeździłam do Ciechocinka.
      W ciąży! Za daleko do W., ale i tak fajnie się komuś przyśnić

      Usuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.