WSZYSTKIE OBRAZY, KTÓRYCH NIE MALUJĘ NA ZAMÓWIENIE, SĄ NA SPRZEDAŻ

piątek, 27 czerwca 2014

Krytyczny Pt. - Aleksander Laszenko - Miejski pejzaż z nastrojem

Najpierw proponuję wcisnąć play :


Wiecie, że nawet ciężko mi pisać, bo tak mi zależy na tym, żeby Państwo poczuli choć część wzruszenia (albo może poruszenia), którego przyczyną stało się malarstwo Aleksandra Laszenki.

Szukając w necie materiałów na Krytyczny Piątek, nagle, wśród innych obrazów, zobaczyłam ten :


...i ten...


 ...i przepadłam.

Znają Państwo moje upodobanie do miejskich pejzaży, jaką czcią otaczam elektrociepłownię Siekierki.
Czasami śni mi się, że jestem sama w mieście, bezludnym mieście, mam tego pełną świadomość i to działa na mnie...kojąco.
Wydawało mi się, że moje upodobania są na tyle osobiste, że trudno byłoby mi je przekazać - a tutaj widzę, że ktoś maluje to, co śniłam.
Puls mi podskoczył - kiedy dowiedziałam się, że Artysta jest Polakiem i mieszka w Warszawie..

Pomyślałam, że wręcz powinnam zrobić wszystko, żeby poznać kogoś, kogo twórczość w zasadzie mogłaby być moją (gdybym zdecydowała się na miejskie pejzaże) - i nie minęło pół godziny, kiedy zostałam zaproszona do pracowni Aleksandra Laszenko. Przez niego samego.

Żadna wystawa nie zastąpi widoku Artysty w jego środowisku, gdzie pod ścianami i na sztaludze stoją obrazy widziane wcześniej tylko w wirtualnej przestrzeni. Tu muszę zastrzec - opisuję tylko i wyłącznie swoje wrażenia, nie zaczynając każdego zdania od słów "wg mnie",  jedynie by uniknąć powtórzeń.



 Mimo, że AL jest człowiekiem pozbawionym jakiejkolwiek pozy, sympatycznym, zwyczajnie mówiącym o swoim malarstwie - było mi wręcz głupio, kiedy zająwszy miejsce siedzące, zapadłam w stupor.
"Mózg mi się wyłączył, przepraszam"
Na co AL odrzekł z uśmiechem "Jeszcze się obudzi"
Czy można się dziwić, skoro miałam TO na wyciągnięcie ręki :




Kiedy oswoiłam się z sytuacją, zaczęłam zadawać pytania, przekonując się, że na najważniejsze dla mnie kwestie dotyczące swego malarstwa AL odpowiada dokładnie tak, jak przewidywałam.
Czyli - rzeczywiście, najważniejszy jest nastrój. Niepokojący - po pierwsze przez pozbawienie architektury (przecież nierozerwalnie związanej z człowiekiem) ludzkiej obecności. Dlaczego nikogo nie ma? Kataklizm? Coś złego musiało się stać...?
"Kiedyś Bonanza w TV" zażartował AL (nawiasem mówiąc, wg malarza budynki są najdoskonalszymi rzeźbami miejskimi)
Fascynujący mnie moment przed burzą, kiedy niebo staje się ciemniejsze od budynków, obiektów, oświetlonych ostrym światłem od przodu - a z tyłu nadciąga nawałnica - jest równie interesujący dla AL.


Tego rodzaju obrazy AL tworzy od 12stu lat, a jednym z pierwszych był poniższy, zainspirowany modernistycznym budynkiem, zaprojektowanym przez ucznia Le Corbusiera (modernizm to również jeden z ulubionych okresów malarza) :



W pewnym momencie AL powiedział, że właściwie to ON chętnie zdałby mi pytania, jak odbieram jego twórczość. Co mnie zaintrygowało. Czego chcialabym się dowiedzieć.
Ciekawiło mnie przede wszystkim, jaki jest ktoś, kto tak maluje.
Spodziewałam się, powiem szczerze, mrukliwego introwertyka, a tu - proszę : człowiek, który, żeby nie zwariować, maluje parę rzeczy naraz, który - również z tego powodu - wyżywa się jako solista w zespole Zupa Trio, gdzie każdy z utworów nosi tytuł innej zupy - a więc Pomidorowa, Ogórkowa itp (nagrywają materiał studyjny). Zapomniałam zaproponować Szczawiowej...

Zapytałam - a jakże - o sztukę nowoczesną. Zdaniem AL kwestia o tyle trudna, że dopiero proces czasowy weryfikuje, pokazuje wartość. Jego zdaniem - jak wszędzie - tylko (?) pięć procent to rzeczy godne uwagi. Reszta jest hochsztaplerką, która się udaje dzięki temu, że widzowie w większości nie mają nic do powiedzenia, poza tym, że "ja się na tym nie znam".
Tutaj AL się ożywił - "Nie ma czegoś takiego, jak "nie znam się". Jeśli nie można nic powiedzieć, dopóki się nie przeczyta karteczki z opisem, nie mamy do czynienia ze sztuką. Która powinna bronić się i funkcjonować bez tłumaczenia.
"A co w takim razie..." -zapytałam- "...np ze sznurkami na ścianie, ktore okazują się szwami wyjętymi ze zwłok?"
"Wizualnie to nie jest interesujące. A wizyta w Oświęcimiu podziałałaby znacznie silniej."
"Po czym poznać w takim razie (mówimy o sztuce) prace godne uwagi?"
"Nie ma tanich efektów" - TANI - słowo, którego mi brakowało przy okazji Krytycznych Piątków.
Wówczas, żeby ukryć nierozsądny uśmiech i wzruszenie (że ktoś myśli podobnie), gorliwie przystąpiłam do picia herbaty.

A naokoło mnie takie cuda (pierwszy obrazek ma wielkość mniej więcej dwóch dłoni!) :




AL mówi o sobie, że jest raczej leniwy, ale gdyby musiał się podporządkować jakiemuś trybowi regularnej pracy - np plener czy malowanie od godziny do godziny, to nie byłoby problemem. A co byłoby? Konieczność porannego wstawania.
Pytałam o przewidywalność pracy nad obrazami - coś takiego u AL nie występuje. Zawsze jest niespodzianka. Natomiast gdyby miał namalować dwie, powiedzmy, takie same prace, to proszę bardzo (nawet coś podobnego miało miejsce - jacyś celebryci zażyczyli sobie bezwzględnie obrazu wcześniej sprzedanego - i dostali podobny).
AL maluje w różnym świetle, chętnie wieczorami, w sztucznym, wychodząc z założenia, że obrazy i tak są często prezentowane w takim rodzaju oświetlenia.
Precyzja...jest potrzebna, tak


Przy okazji wyjścia, mając przed sobą perspektywę marszu piechotą z Ochoty do Łazienek, zapytałam o spacery. Czy lubi. Pasjami. Nawet zygzakiem po mieście.
Tak, jak ja, uważa, że to najodpowiedniejsze tempo dla obserwacji.
Co nie przeszkadza Mu być fanem metra.


Przyznam się Państwu, że szłam do AL trochę z duszą na ramieniu - co się we mnie stanie, kiedy zobaczę "swoje" obrazy? Obawy okazały się zupełnie nieuzasadnione. Świadomość, że ktoś już maluje "za mnie", a ja mogę zająć się spokojnie czymś zupełnie innym, spowodowała, że poczułam się tak jakoś lekko.

A mijając miejskie widoki wiedziałam, że jeśli coś zatrzyma mój wzrok, mogłoby znaleźć się na płótnie AL.


Na koniec - notka biograficzna ;
Aleksander Laszenko urodzony w 1978 w Warszawie. W latach 1994 - 1999 ukończył Państwowe Liceum Sztuk Plastycznych imienia Wojciecha Gersona w Warszawie, a następnie w latach 1999 - 2004 warszawską Akademię Sztuk Pięknych na wydziale malarstwa. W czasie studiów naukę pobierał w pracowniach:
- malarstwa profesora Jarosława Modzelewskiego [dyplom],
- rysunku profesora Tomasza Żołnierkiewicza,
- rysunku profesora Stanisława Baja,
- rzeźby profesora Piotra Gawrona [aneks do dyplomu].

Obecnie zajmuje się malarstwem, rzeźbą, oraz działalnością muzyczną. Współzałożyciel powstałej na jesieni 2004 grupy artystycznej Der Blaue Ratler. Brał udział w czterdziestu wystawach indywidualnych oraz zbiorowych w Polsce, Austrii, Niemczech i na Słowacji.

aaach...!

 A w ogóle pracownia jest jedną z wielu w budynku - bo to kamienica artystyczna (Kamienica TA3), w tym jeden poziom zajmuje galeria. Kamienicę współtworzą dwie organizacje: stowarzyszenie artystyczne FRONT SZTUKI i FUNDACJA POMPKA z galerią fotografii "OBSERWACJA" i pracownią .
 I pachnie tam jak na ASP - terpentyną, farbami i SZTUKĄ. (a po mojej wizycie również Aoudem Montala, pomarańczowym)

9 komentarzy:

  1. Nastrój jak u mojego ulubionego de Chirico :)
    Saga

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja się cieszę, że dzięki Twoim wpisom mam okazję obcować ze sztuką - czasem pseudosztuką, ale dla mnie to cenne, że coś, czego ja rozumkiem nie obejmuje, często okazuje się tym, co widzę - czyli niczym. Wolę jednak Twoje miękkie linie - ale te industrialne pejzaże mają w sobie "coś" - na pewno duże wrażenie robi nierealna kolorystyka.

    VI4

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się podoba, że udaje mi się znaleźć takie perełki - oczywiście fajnie się pośmiać, jak ktoś sobie robi bekę i myśli, że o tym nie wiemy, ale znalezienie twórczości, która budzi pozytywne i bardzo osobiste emocje to dla mnie, rownież jako malarski, jak haust świeżego powietrza

      Usuń
  3. O , to mi się podoba , takie miejskie pejzaże to jest to - pusto , bezludnie , tylko kolorowe uporządkowane bryły . U De Chirico istotą obrazu jest niepokój , tajemnica , coś niedopowiedzianego i stwarzającego potencjalne zagrożenie , tutaj jest to co jest - wspaniale przetworzony realizm . Taki miejski obraz chciałabym mieć . Tylko i tak nie miałabym go gdzie powiesić :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Obrazy podobają mi się, ale zupełnie obce są te miejskie pejzaże dla mnie. Ja uwielbiam miasto.... mogę błądzić po Warszawie godzinami, ale moja Warszawa jest inna:) Mam skojarzenia z wizjami w stylu "trip po kwasie" przez tę kolorystykę:):):)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mnie to art deco przypomina .

    OdpowiedzUsuń
  6. Prace doceniam, chętnie bym je zobaczyła w jakiejś dużej, surowej sali wystawowej, podoba mi się głównie ich kolorystyka. Nastrój budzi we mnie niepokój, nie jest to przyjemne, łatwe i lekkie malarstwo...
    Ale najbardziej podoba mi się sam Artysta. Człowiek z pasją, talentem i zachowanym zdrowym rozsądkiem. To jest Was już dwoje :-D

    OdpowiedzUsuń
  7. Zapomniałaś napomknąć o jednym drobiazgu - obecny tu Aleksander Laszenko jest prawnukiem TEGO Aleksandra Laszenko "http://pl.wikipedia.org/wiki/Aleksander_Laszenko"

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.