WSZYSTKIE OBRAZY, KTÓRYCH NIE MALUJĘ NA ZAMÓWIENIE, SĄ NA SPRZEDAŻ

piątek, 20 czerwca 2014

Krytyczny Piątek - Michał Misiak

Z wielką ulgą i radością prezentuję dziś Państwu, dla odmiany, kawał dobrego malarstwa. Na dodatek jego Autor operuje perfekcyjnym warsztatem - a więc po bodaj trzech tygodniach zobaczycie prace, które naprawdę trudno wykonać (ja np. bym nie była w stanie).

Kiedy pierwszy raz zobaczyłam te obrazy - pozornie abstrakcyjne (pozornie - bo dla mnie abstrakcja nie istnieje), natychmiast skojarzyły mi się z dźwiękami. Nie myliłam się.
I w tym momencie bardzo proszę nacisnąć PLAY i posłuchać - autorstwo Michał Misiak.


Obrazy robią wielkie wrażenie - zdjęcia są może w stanie oddać niewielką część "prawdy".

Jaki jest ktoś, kto tworzy sztukę tego rodzaju (przypuszczam, że ja dostałabym szału na samym początku pracy, a może nawet wcześniej)? Na to pytanie nie znalazłam odpowiedzi - poza tym, że jakąś odpowiedzią jest jej brak...

Sam M. o swoim malarstwie pisze tak :
"Zawsze miałem przeczucie istniejącego ładu w otaczającym nas wszechświecie. Geometria użyta w moich pracach w postaci rytmów linii jest wyrazem porządku i harmonii. Interferencja obecna w rysunkach i obrazach odnosi się do przeczuwanej przeze mnie nieustannej wibracji wszechświata. Proces powstawania moich prac nosi cechy medytacji. Obrazy są zaledwie produktem powstającym „przy okazji” tego procesu i stanu umysłu, który mu towarzyszy. Mam jednak nadzieję, że dzięki swojej wizualnej formie, mogą zainicjować określony stan u odbiorcy. Tym samym, moje, niemożliwe do zwerbalizowania doświadczenie, może stać się jego udziałem.
Zawsze istotna była dla mnie potrzeba ograniczania środków wyrazu, oraz element ścisłego planowania pojawiających się w wyobraźni koncepcji. Zdecydowałem ograniczyć się do operowania linią prostą lub krzywą. Właśnie linia stała się dla mnie podstawowym budulcem, dającym możliwość osiągnięcia zamierzonego celu. Zwielokrotniona - pozwalała na zbudowanie plamy o niejednorodnej, wibrującej strukturze. Poddana prostym zasadom geometrii stawała się cząstką elementarną, tworzącą większe układy odzwierciedlające pitagorejskie pojęcie piękna i harmonii. W procesie powstawania wymagała długotrwałego skupienia i powtarzalności, wprowadzając mnie w stan bliski medytacji, którego echo chciałem w moich pracach zawrzeć."

A teraz (zakładam, że poprzednia ścieżka dźwiękowa się skończyła) - ważne dla odbioru obrazów - proszę uruchomić dźwięk/i :

Obrazy jako produkt uboczny procesu twórczego! Dokładnie przeciwnie, niż u mnie.
Proszę, oto owe "jakby odpady" (wyrażenie użyte w rozmowie ze mną)

Najpierw - czarno białe.





(tak, to moje odbicie)

A w kolorze (fragmenty w silnym powiększeniu) - 




"Wibrowanie" linii jest wzmocnione wyborem kolorów - o ich zestawieniu można potocznie napisać, że się gryzą, może nawet zgrzytają.





W najbliższych dniach dodam jeszcze suplement w błękicie.
Mnie te obrazy poruszają - z racji szczerości i niezwykłego nastroju. Daję - z przyjemnością - swoją rekomendację. I wróżę M.M. karierę.
A mam nosa.

Na koniec -  notka biograficzna :

Michał Misiak
Urodzony w 1973 roku, w Tarnowie. Studiował na Wydziale Malarstwa Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Dyplom w 1999 roku z wyróżnieniem w pracowni prof. Stanisława Rodzińskiego z aneksem graficznym w pracowni drzeworytu prof. Zbigniewa Lutomskiego. Aktualnie pracuje jako adiunkt na Wydziale Architektury Wnętrz krakowskiej ASP. Twórczość w zakresie malarstwa, grafiki, rysunku, fotografii oraz filmu eksperymentalnego. Stypendysta Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego RP oraz laureat kilkunastu nagród i wyróżnień. Jest autorem ponad 20 wystaw indywidualnych, oraz uczestnikiem ponad 90 wystaw zbiorowych.

I dziękuję Galeria Van den Berg za możliwość zobaczenia wystawy, nadesłane materiały (nawiasem mówiąc, galeria znajduje się w niezwykłym miejscu, zachowanym kawałku śródmiejskiej Warszawy - odnowione kamienice, przedwojenne, sasiadują z tymi na skraju ruiny, a bentley'e i porszaki są zagrożone aktywnością bywalców Alkoholi 24 H - warto zobaczyć !).

Wystawa czynna do 27.06.2014.
Mimo wszelkich starań, mój wpis nie zastąpi kontaktu na żywo z pracami Michała Misiaka. 
Nie chcę popadać w pretensjonalny ton, ale dla mnie rzeczywiście było to przeżycie bliskie medytacji (tak przynajmniej sobie wyobrażam na podstawie b. skromnej praktyki).

8 komentarzy:

  1. Jestem pod ogromnym wrażeniem. Obrazy MM to jest dokładnie to, czego w sztuce szukam. A pierwszy czarno-biały wprost mnie zahipnotyzował. Uwielbiam. I chcę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? Wspaniałe! Gdybyś miała okazję obejrzeć obrazy na żywo, przeżycie byłoby dużo, dużo silniejsze. A przy tym w jego malarstwie nie ma żadnego udawactwa, pozy - nawet, powiedziałabym, wręcz przeciwnie. Postawa MM jest nacechowana skromnością, w najlepszym znaczeniu tego słowa.

      Usuń
  2. i ja jestem zafascynowana.... tylko, że we mnie sztuka MM budzi jakiś rodzaj niepokoju. Zamiast się cieszyć z harmonii wszechświata szukam z lękiem czegoś stabilnego w tym wibrującym świecie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak. MM pokazuje ruch, wibrację - a więc próżno szukać tu stabilności. Dla mnie osobiście podobnie fascynująco - niepokojąca, bardziej, niż obrazy, jest "muzyka".

      Usuń
  3. Nie moje klimaty, choć doceniam kunszt i benedyktyńską robotę (i jeszcze ta rekomendacja Fibaka!). Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. No właśnie, właśnie. Być może to początek wielkiej kariery - choć przypuszczam, ze człowiek taki, jak M.M. nie marzy o pławieniu się w jej blasku

    OdpowiedzUsuń
  5. Zanim przeczytałam tekst, obejrzałam obrazy. W pierwszej chwili skojarzyłam je z tkaninami o bardziej lub mniej zwartych splotach.Głównie te kolorowe. Odniesienie do wibracji też mi odpowiada. Szczególnie wersje czarno-białe. Podoba mi się to malarstwo.

    OdpowiedzUsuń
  6. A do mnie to nie przemawia , nie tego szukam w sztuce ; doceniam precyzję wykonania , ale to mi bardziej do pracowni architektury albo wydziału matematyki pasuje...

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.