WSZYSTKIE OBRAZY, KTÓRYCH NIE MALUJĘ NA ZAMÓWIENIE, SĄ NA SPRZEDAŻ

czwartek, 22 stycznia 2015

Piątka Chanel - duftart - prapoczątek

Szanowni Państwo.
Sprawa jest poważna.
Po Samsarze i Edenie poczułam, że to, czego teraz pragnę, to odpoczynek od intensywnych woni i styl nowoczesny.
Ale... powąchałam Piątkę - i przepadłam. Po raz który...?

Piątka dla mnie, osoby przyzwyczajonej od dziecka do tego rodzaju zapachów, jest poezją. Mój nos nie znał kategorii "babcinej"  - po prostu tak się wokół mnie pachniało.
I sądzę, że odpowiedni odbiór Piątki - czyli (niezależnie od lubienia bądź nie) docenienie jej, łatwiejszy byłby wśród nosów przyzwyczajonych nie tylko do kompocików bądź dymów - mówiąc bardzo, bardzo umownie.
Ileż razy przychodziłam na perfumowe spotkania, dźwigając ze sobą "klasyki", które nie wzbudzały żadnego zainteresowania. Na szczęście znalazłam grono osób o "historycznych" (w kontekście perfum), upodobaniach. Muszę też przyznać, że i mnie mocno poszerzył się gust. Prawdopodobnie, gdyby nie kontakt ze współcześnie tworzonymi perfumami (szczególnie tymi spoza sieciówek - czyli Douglasa i Sephory) i z ludźmi, którzy się nimi pasjonują, zostałabym przy "piątkopodobnych" zapachach.

Piątka, mimo całego swojego bogactwa i głębi, zawsze miała w charakterze coś... powściągliwego. Nie wiem, czy po prostu kojarzyła mi się z elegancją, która budzi mój (wciąż!) respekt, czy z powagą?
Wciąż - mimo reformulacji - jest inna, niedzisiejsza...

No dobra. Teraz pokażę pierwszą odsłonę - proszę, by Państwo pamiętali, że wiele, wiele się zmieni.
ALE charakter widzę już teraz, i to ten właściwy.



Jedno mogę zdradzić - chciałabym, żeby obraz zachował wiele elementów rysunku. Może nawet został rysunkiem, z malarskimi szczegółami.

Co ciekawe, miałam w planie Piątkę Eau Premiere - świetną zresztą, dopóki nie przyszła odlewka od jednej z tzw. dobrych kobiet - czyli osób o perfumowych zainteresowaniach, które z własnej, nieprzymuszonej woli, bezinteresownie, pomagają mi, przysyłając zapachy, które namaluję.
Oczywiście ja je wszystkie znam (bez tego nie wybrałabym odpowiednich przedstawicieli dla duftartu), ale do wystawy - wszak miesięcznej - muszę mieć fest zapas.

I tu specjalnie i dźwięcznie DZIĘKUJĘ! Otoczenie ludźmi życzliwymi zagrzewa mnie do walki.
Ze zmęczeniem fizycznym, z sennością, czasem i ze zwykłym lenistwem.
Dlatego :
Polu, Parabelko, Felangel, Doroto - Coco, Anastazjo, Klaudio i inni - dziękuję, że robicie więcej, niż byście mogli.
To naprawdę wiele dla mnie znaczy.
 I cieszy - a radość dodaje sił.

Znane są słowa Marylin Monroe, jakoby spać chodzi ubrana jedynie w kroplę Piątki Chanel.
Hmmmm... jakoś mi się to nie widzi... Wg mnie Piątka do MM zupełnie nie pasuje (choć i aktorkę, i perfumy wielbię).

4 komentarze:

  1. o, a ja myślałam, że obraz będzie taki jak na pierwszym zdjęciu, z uciętą głową - i strasznie mi się taka kompozycja spodobała. a tu się zaraz okazuje, że głowa też w planach.
    tak czy inaczej, bardzo dobry, precyzyjny szkic. ja ze swej natury najbardziej lubię właśnie szkice, a twoje szkice wręcz uwielbiam, czuję się do nich emocjonalnie przywiązana i czasem nie lubię, jak na nie kładziesz farbę.
    ładny ten szkic. klasyczny jak chanel.
    Hanako

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kompozycja z ucięta głową faktycznie jest intrygująca - ale nie do tego zapachu. jednakowoż zapamiętam to.
      Mnie też żal szkiców, które zamieniają się w obraz - co nie znaczy, ze obraz gorszy... ale żal czegoś, co znika bezpowrotnie.
      Tutaj tak nie będzie.
      Zobaczysz.

      Usuń
  2. Opisałaś ten zapach dokładnie tak jak ja go czuję. Nie spodziewałam się tego, że możemy czuć ją podobnie. Pewnie wynika to z tego, że tak też pachniało moje otoczenie, bardzo ceniące klasykę.

    Nigdy nie zapomnę swojego pierwszego razu z piątką. Cichy okrzyk w głowie i wielkie oczy " O matko, toż to nie ja! Nie teraz, nie tutaj!" Zobaczyłam po prostu Coco Chanel. Banalne to ale takie miałam skojarzenie. I moje ciocie, niektóre do dziś trzymają ten sam styl ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, moja Ciotka używa Dune, Mama - Mademoiselle.
      Więc może ciotki mają coś do tego? Bo Dune jest kompletnie nie mój - w nim czuję się jak w przebraniu. Mademoiselle po prostu mi się nie podoba - choć doceniam.

      Usuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.