WSZYSTKIE OBRAZY, KTÓRYCH NIE MALUJĘ NA ZAMÓWIENIE, SĄ NA SPRZEDAŻ

wtorek, 27 stycznia 2015

Grey Flannel i white pearl - w Piątce

Grey Flannel dziś rozwinął się niezwykle pięknie i miękko, więc z przyjemnością (po kolejnej wizycie listonosza - najbardziej pożądanego mężczyzny - przynajmniej o poranku) przystąpiłam do malowania.

I żeby za wiele nie powiedzieć ani nie pokazać, bo ostateczny kształt nadam jutro - fragmenty, o których chciałabym myśleć, że są zagadkowe. Choć pewnie można zgadnąć.



Występuje również tzw. motyw tęskny - klucz ptaków.
Zawsze kiedy je widzę przelatujące, myślę sobie - skąd dokąd podróżują? Ile czasu już lecą?



A przecież jeszcze ja, jako ci ptacy (dla czytających pierwszy raz - tak, trochę się wygłupiam) polecę z obrazem do ciepłego (cieplejszego) kraju.
(zdjęcie w sztucznym świetle)


Jutro - przy sprzyjających wiatrach - zapraszam na premierę.

A teraz przyznam się do czegoś - głosząc wszem i wobec, że nie tknę Piątki, że najważniejsza jest wierność sobie bla bla bla (tzn. nadal tak uważam) - tyle, że dziś mogę widzieć obraz tak, a jutro zmienić koncepcję o 180 stopni. Anna P. rzuciła uwagę o dopracowaniu szczegółów, np. perły - i nie mogłam myśleć o niczym innym, dopóki... tego nie zrobiłam.


Ileż było zdenerwowania! Wycierania szmateczką i zaczynania od nowa!
Wreszcie pędzel zmieniłam na gąbeczkę - aplikatorek do nakładania cieni, wzięłam dodatkowe okulary i...


Jest perła, jak mała latarenka.
(teraz już na pewno warta ze dwa domy)
Żebyście wiedzieli, jak ja chronię ten obraz! Zapakowany w folię babelkową, w niedostępnym miejscu - a przecież nad innymi się znęcam, moczę w wannie, drapię zmywakiem.

Przynajmniej tyle, że nie rzuciła mi się na Grey Flannel ta ostrożność.
Bo zawsze daje mi moc świadomość, ze jestem gotowa wszystko zamalować (gdybym zepsuła np.) i zacząć od nowa.

12 komentarzy:

  1. Ło matko... nic nie chcę mówić ale po tym jak po naszej długiej rozmowie o tym jak to AdS nic nie brakuje poleciałaś tam domalować rybkę wiedziałam że coś pacniesz na "piątkowym" obrazie. :P.
    Powiem Ci jeszcze że perła jest ekstra ale rozbudziła moje pragnienie aby reszta też była w kolorze, nic nie poradzę :)

    Pola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam te same pragnienia. :)

      Usuń
    2. To rybeńka też się pojawiła w "dziwnych okolicznościach"? Niesamowite. Też pomyślałam, że rybeńka, to strzał w dziesiątkę. :D

      Usuń
    3. U mnie wszystko prawie - znaczy kropka nad "I" pojawia się w dziwnych okolicznościach - zaczyna mnie męczyć niepokój, i czuję, że im bardziej przekonuję siebie, ze "jest ok" - tym szybciej poddaję się nieokiełznanej chęci zmiany.
      Zawsze mogę malować podczas wystawy - bo obrazy ustawione będą na sztalugach.

      Usuń
  2. Byłoby cudownie jakby obraz był czarno- biały.
    Ps to nie rada , ani nakłanianie do zmian. Tylko tak to widzę ...
    Buziaki
    Beata D-Ś

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, coś, co ma składzie fiołek i mech tak na mnie działa kolorem, że czerń i biel to za mało.
      Natomiast mam w planie przynajmniej jeden obraz czarno - biały.
      A jeden chyba całkiem biały! (z jakąś minimalną ilością popielatego - szarego).

      Usuń
  3. Perła jest absolutnie hipnotyzująca, jakby świeciła wewnętrznym światłem, cudna! A ptasie klucze wywołują u mnie identyczną nostalgię, jak i u Ciebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. W. uważa, że przez to wewnętrzne światło nie wygląda na perłę - nie zgadzam się, poza tym, nawet, jeśli - to właśnie to światełko daje efekt tajemniczości.
    Dziękuję, Gryxiu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak pisała Parabel, faktycznie perła wygląda na kryształową kulę, ale widocznie tak ma być. Niech sobie wygląda. :)

      Usuń
    2. Na cokolwiek nie wygląda - nie tykać perły. Jest doskonała!

      Usuń
    3. Uspokajam (być może) - perły nie dotknę. Natomiast co do obrazu - wszystko się może zdarzyć.

      Usuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.