WSZYSTKIE OBRAZY, KTÓRYCH NIE MALUJĘ NA ZAMÓWIENIE, SĄ NA SPRZEDAŻ

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Grey Flannel - duftart - początek

Grey Flannel Geoffrey Been'a...
Zapach z 1975go roku (oczywiście niewątpliwie poddawany modyfikacjom), klasyk i klasa. Bardzo charakterystyczny - z wyczuwalnym fiołkiem i mchem dębowym i mnóstwem oblicz. Jak kobieta, a nie mężczyzna (przynajmniej tak się utarło). No, chyba że mowa o facecie z piosenki :


Raz wyłażą wyraźne cytrusy i gorzkawy wetiwer, raz znowu rozpływa się kremowo, może nawet ciepło.
Ku mojej radości - zawsze duet nieokreślonego, pastelowego fioletu z szorstką, srebrzystą zielenią jest dominujący.
No to, że tak powiem, przystąpiłam, na dodatek wykorzystując obraz dawno powstały.




Tutaj zdjęcia w sztucznym świetle - czyli wersja żółto - ciepła.
Jutro popracuję nad punktem kulminacyjnym.
Duża rzecz.
Obraz z rozmachem. Sama farba, ołówek nie odnotowany (nawiązuję do Piątki).

Jakby zajęć było mało, planujemy z Wojtkiem COŚ.
Wkrótce pierwszy etap. Powiem tylko, że moje rysunki - Ofiary Mody (faszynwiktimy) zagrają istotną rolę w tym przedsięwzięciu.

5 komentarzy:

  1. Do faszynwiktimów mam stosunek ambiwalentny. Ale Grey Flannel ewidentnie mi się podoba. I zapach, i kolorystyka tej części pracy. Czekam na więcej. :)

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.