WSZYSTKIE OBRAZY, KTÓRYCH NIE MALUJĘ NA ZAMÓWIENIE, SĄ NA SPRZEDAŻ

sobota, 23 sierpnia 2014

U Artysty w warsztacie - okulary Bodyych

Jak Państwo wiedzą, od pewnego czasu szukam okularów. Znalazłam czerwone... i zachciało mi się jeszcze jednej pary. Mam za sobą odwiedziny u różnych optyków - i tak, jak w przypadku perfum, istnieje rynek mainstreamowy oraz niszowy, do którego zaliczam ramki Andrzeja Bodycha.
Człowiek ten wytwarza oprawy ręcznie, w małych seriach, a te rzeźbione przez Niego - pojedyncze sztuki.
Odnalazłam firmę Bodyych na facebooku i nawiązałam uprzejmą i być może dla pana Andrzeja męczącą korespondencję... aż wreszcie zaproponował mi On wizytę u siebie "na produkcji", zastrzegając, że nie ma takiego zwyczaju, ale dla mnie, artystki, zrobi wyjątek.

I tak, zaciekawiona i podekscytowana, przedsięwzięłam wyprawę pod Warszawę. Łatwo nie było, gdyż nie dość, że wysiadłam, zgodnie ze wskazówkami komputera, parę przystanków za wcześnie, to jeszcze potem przeszłam z biednym Guciem za daleko...
W pewnym momencie oznajmił mi "chyba już nigdy nie wrócimy do domu" oraz zażądał odpoczynku.


Synek miał momenty załamania, kiedy zorientował się, że się cofamy. A ja drżałam, czy mimo spóźnienia (i nie był to kwadrans akademicki), wciąż się na mnie czeka.


Okazało się, że tak, i oto znalazłam się w raju.
Pan Andrzej powitał nas serdecznie, Gustaw mógł jeździć na wnuczkowym samochodzie na pedały, a ja przymierzałam i przymierzałam. I mimochodem opowiadałam o swoim malowaniu i pokazywałam na monitorze obrazy.

 Co ciekawe - praca nas obojga ma wiele elementów wspólnych. Lubimy podobne krzywizny, kolory i kształty oraz... działamy wielowarstwowo.
Oprawki pana Andrzeja tworzone są z płyty (włoskiej), które ten łączy kolorystycznie i spaja, używając kolorowej, specjalistycznej folii. Jako jedyny w Polsce! Tradycja rzemieślnicza istnieje w rodzinie B. od pokoleń - zajmowali się kowalstwem artystycznym. I to dziedzictwo jest dla gospodarza bardzo, bardzo ważne. Może kluczowe.


I przypomniały mi się wielowarstwowe obrazy, wycierane pumeksem, odsłaniające dzięki temu to, co pod spodem.
Ja - z pumeksem, zmywakiem i papierem ściernym, pan Bodych - pilnikiem.




Gucio porzucił "gokarta" i asystował nam, wszystko oglądał, a pan Adam, pracujący z mistrzem w roli konstruktora, odpowiadał na wszystkie pytania.





Tymczasem z oprawek, rzeźbionych przez twórcę, powoli wyłaniał się pożądany kształt.



Gustaw wniebowzięty.


Oprawki, by uzyskały idealny połysk, szlifowane są w bębnach, wydających szum wzburzonego morza.



Ach, gdyby mój biedny Tato mógł to wszystko zobaczyć!

Wreszcie, po trzymaniu na nosie kilkudziesięciu oprawek, wybraliśmy dwa modele dla mnie.
Takie (dostępne też w zieleni) :




...i takie




Uzyskaliśmy również zaproszenie, by zajrzeć jeszcze nie raz oraz propozycję wykonania specjalnych oprawek na wystawę w Barcelonie!

Ale przyjemność!
I sam gospodarz, no... po co słowa, wszystko widać


 (jakby ktoś był uprzejmy się wypowiedzieć ad. oprawek, to oczywiście nie mam nic przeciw temu, haha)

15 komentarzy:

  1. Justynko, jesteś niesamowita:) A Guciowi zazdroszczę (chyba to już pisałam...)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Emilko, dziękuję! Gucio nie miał lekko - ale potem powiedział, że to było nic, w porównaniu z tym, co zobaczył

      Usuń
  2. Pierwsze są świetne :-)
    Ale ja jestem skostniała w kwestii okularów, zawsze mi się ten sam kształt podoba...
    Fantastyczna wizyta, zazdroszczę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Magdo - wizyta przeszła moje oczekiwania. Zaś oprawki - żebyś widziała, to, co ja! Wspaniałości, jak w jakimś Sezamie.

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. dziękuję, Kasiu! Myślę, że zróżnicowanie kolorystyczne fajnie, żeby było większe - a mam możliwość wymiany, więc...

      Usuń
  4. Uwielbiam Andrzeja i jego oprawki. Mam kilka par okularów i ciągle mi malo. Przy czym sam Andrzej jest wspaniały i zawsze chętnie i dobrze doradzi .
    Pozdrawiam
    Patrycja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, jak miło.
      Pani Patrycjo, zgadzam się z każdym słowem.
      Co do ilości oprawek - jak dotąd miałam do czynienia z osobami (rodzina), które mają po jednej parze i to wydawało mi się wręcz oczywiste. Jednak kiedy na mnie przyszedł okularowy czas, okazało się, ze jestem wyrodkiem. Również moja nowa, barwna klientela ma do oprawek stosunek podobny do Pani, o czym dowiedziałam się z radością.

      Usuń
  5. cenię okulary Bodycha ponad wszystko. dopadłam dzięki nim oprawki mojego życia i nie planuję wypuszczać z rąk. tylko te krótkie serie czasem doprowadzają mnie do płaczu - zanim się zorientuję, że jest coś ciekawego, to już tego nie ma.
    tym bardziej zionę zazdrością, że dane było ci odwiedzić pracownię! a ja, szarak taki, ścigam oprawki po lokalnych salonach optycznych.
    jak dla mnie oprawki numer dwa. ale to ja, ja zawsze jestem za kocim uniesieniem w górę.
    pozdrawiam,
    Hanako

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie - krótkie serie...
      Ja też chyba jestem za kocim uniesieniem.
      Zaś co do szaraka - myślę, że perspektywa odpowiadania na moje bezustanne pytania wydała się p. Andrzejowi trudniejsza niż przyjęcie mnie na miejscu. Ale... to bogactwo kształtów i kolorów rozbuchało mój apetyt

      Usuń
  6. Te ostatnie są super.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda! Tylko trochę za bardzo wychodzą na boki.
      Ale samo wykonanie, pomysł - świetne.

      Usuń
  7. Justynko a powiedz jak cenowo i co ze szkłami, trzeba gdzieś wstawiać "na mieście"?

    OdpowiedzUsuń
  8. no nie....ale numer, można je kupić u mnie w piastowie w salonie orlińscy:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam przyjemność znać Andrzeja - to wspaniały artysta o wielkiej wyobraźni i talencie. Jego oprawy należą do moich ulubionych. Lubię bywać w pracowni i patrzeć, jak rodzą się nowe modele :) Świetny wpis, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń