WSZYSTKIE OBRAZY, KTÓRYCH NIE MALUJĘ NA ZAMÓWIENIE, SĄ NA SPRZEDAŻ

środa, 13 sierpnia 2014

Panienka Flamenco - szkic

Przyznam, że z niemałym trudem i tremą oderwałam się od "odpoczynkowego" pejzażyku z kolejowym mostem i przystąpiłam do szkicu flamenco.
Skąd ta trema? Ano stąd, że w zasadzie tańca niemal nie liznęłam, poza jakimiś bardzo autorskimi wygibasami, a zatopiwszy się w zdjęciach i nagraniach flamencowych postaci miałam do wyboru mnóstwo póz. Ściśle określonych - ponieważ ta dziedzina sztuki właściwie rządzi się określonymi regułami - a więc sposób trzymania nawet palców, głowy, napięcie mięśni, każda krzywizna jest określona. Mała zmiana - i już wygląda źle.
Dodatkowo - obrazowi, jako nieruchomemu ujęciu, trudniej nadać dynamikę postaci, a na niej mi bardzo zależało. Tak więc nie tylko obserwowałam i wybierałam, ale nawet (z pewnym wstydem się przyznaję), odchodząc od szkicu, sama, jako podpowiedź, sobie pozowałam.

No i - na teraz, roboczo, obraz wygląda tak (nogi przedłużę) :


A do tego wszystkiego potwornie rozprasza mnie Gustaw, który "wsiąkł"w aktywność kuchenną.
Oznajmił wczoraj, że przygotowuje imprezę.
Wrzucił do malaksera najpierw banany i oznajmił "Dodałem trochę sólu". Spróbowaliśmy - dla mnie ohyda, ale jemu smakowało. Mając przed sobą półeczkę z przyprawami, otwierał każdą z nich i kierując się zapachem - dodawał je do słonych bananów. Potem poszatkował nektaryny i śliwki oraz dużą ilość czosnku, wzbogacił smak curry, majerankiem i sokiem z cytryny oraz odrobiną świeżo zmielonego pieprzu - i wyprodukował bardzo interesujący i naprawdę smakowity, pikantny sos.


Sos posłużył za marynatę do pieczonego potem indyczego udźca.
Akurat, kiedy przyszła Milenka - zaproszony gość.
Muszę powiedzieć, że w domu dawno tak pięknie nie pachniało.
Nie, nie dziwię się, że synek to "węchowiec".


A kiedy już wszystko zjedliśmy i zostaliśmy sami, Gustaw wyznał mi, że nie o taką imprezę Mu chodziło
"No wiesz, nie było tańców".
Następnym razem to naprawimy - tymczasem w sobotę wyjeżdżamy na ślub i wesele, więc będzie miał okazję się wyszaleć.

I teraz powoli się oddalam, gdyż jutro rano umówiona jestem na odbiór lampy z lat 70tych, stojącej, w straszliwym stylu korzenioplastycznym. Będą zdjęcia. O ile okaże się wystarczająco interesująca.
A - nie dla mnie ta lampa - dla przyjaciółki.
Wolę dodać na wszelki wypadek.

Może jeszcze na koniec pokażę Państwu zdjęcia - okulary muszę nosić.



Któreś z nich...?

9 komentarzy:

  1. Jeżeli coś mogę powiedzieć , to głowę Panienki ustawiłabym prosto , bo w klasycznym flamenco głowa pozostaje idealnie nieruchoma , najwyżej niewielkie ruchy góra-dół albo twarzą w bok , ale nigdy odchylenia od pionu , jakoś to nierasowo wygląda , trochę jak podskok ;)

    W okularach jednych i drugich dobrze - w pierwszych Agatę Passent przypominasz , a w ogóle to co zrobiłaś , że wyglądasz na dwudziestolatkę ???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To samo miałem pisać właśnie! Myślałem, że to A. Passent jest! :D W obu wersjach bardzo Ci ładnie i "rasowo" :) A sos do marynowania indyczego udźca całkiem ciekawy. Pozdrawiam!

      Usuń
    2. Parabelko - wezmę to pod uwagę, na szczęście zmiana na tym etapie to Pikuś.
      Pani Passent...no, mam z niej tylko podobne okulary (tzn. jeszcze nie mam).

      Usuń
  2. Właśnie. Wyglądasz coraz młodziej. Jest to zjawisko bardzo ciekawe, ponieważ, jak by tu rzec najdelikatniej, przebiega nie bardzo w zgodzie z czwartym wymiarem. :)
    Chyba się powtórzę, ale powiem, że ogromną zaletą Twojego bloga jest przedstawianie etapów tworzenia obrazów, oraz duża przyjemność z ujrzenia efektu końcowego. Nieraz zaskakującego. Tego obrazka też jestem bardzo ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, myślę, że jednak wszystko przebiega zgodnie z czwartym wymiarem... Tylko wybrałam dobre zdjęcia. A wiesz, że już wiedząc, że chcę pisać, rok przed założeniem Brulionu, nie miałam pomysłu, o czym.
      Aż nagle mnie olśniło - i poczułam, że to miałoby największy sens i jednocześnie przyjemność.
      Dziękuję!

      Usuń
  3. Czerwone brać! Mumina mówi :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. kolejny głos za czerwonymi...i też się zastanawiałam co robi Agata Passent na Twoim blogu:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! (w sumie).
      Zobaczymy, zobaczymy...które wybiorę - pewnie TE TRZECIE

      Usuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.