WSZYSTKIE OBRAZY, KTÓRYCH NIE MALUJĘ NA ZAMÓWIENIE, SĄ NA SPRZEDAŻ

poniedziałek, 5 maja 2014

Agnieszka przed premierą

No więc obrazek z Agnieszką II rozwinął się nieoczekiwanie - ja już wiem, co było później, ale Państwu i Zleceniodawczyni chytrze pokażę jedynie fragmenty.
Tego nie było w planie.



Skądinąd wiem, że Agnieszka ma dwa koty - słusznie więc liczyłam na jej przychylność.

Co do niespodzianek - po odprowadzeniu Gucia do przedszkola, i pierwszej (nie celowo) nieprzespanej w życiu nocy, siedziałam sobie w skupieniu, cyzelując kocie ucho, aż tu nagle - ŁUBUDU, i tylko widziałam czarno białą smugę czyli Pepę, która nabrała z przerażenia ponaddźwiękowej prędkości, przemieszczając się do gniazda czyli szafy.
Sprawcą zamieszania okazał się skoczny aloesowaty kaktus w pokaźnej donicy, który spadł w półki pod sufitem, odbił się od stołu i wylądował na podłodze, siejąc naokoło czarnoziemem.
(nawiasem mówiąc - nie lubię kaktusów ani roślin doniczkowych z kolcami, szczególnie, od kiedy usłyszałam, że oznaczają zazdrość w związku - bo co prawda nie jestem przesądna, ale tylko dlatego, że to przynosi nieszczęście).

Cale szczęście kaktus tylko potrącił sejf należący do Gucia, będący jego ulubioną ostatnio zabawką (poza przedlużaczami i lampkami - stale na topie). Od kiedy kupiliśmy Mu "sejfa", jak mówi, ma go stale przy sobie - na razie nie trzymając niczego w środku.


Czyżby zanosiło się na to, że nasz syn wybierze ścieżkę finansowego sukcesu? Zostanie bankierem?
Zdziwiłabym się, powiem szczerze.

Zapraszam na następny wpis - premierowy, z Agnieszką II. Wydaje mi się, że okaże się dość kontrowersyjna...

7 komentarzy:

  1. Twoje koty zwykle mnie nieco straszą... to nie lada wyczyn bo nawet pająki których nie cierpię malowane przez Ciebie zdają się sympatyczne :)) Ciekawe jak będzie tym razem! Gucio będzie kasiarzem!!:):):) Dajcie mu jeszcze stetoskop!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ach, na to nie wpadłam! Kasiarz, oczywiście! Nie muszę Mu dawać - bo ma. Nawet dwa. Że też nie skojarzyłam. Wg mnie te kotki są urocze, szczególnie, że zatrzymane w wyjątkowo kocim ruchu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też nie lubię kaktusów. Kiedyś mojej babci (ich wielkiej miłośniczce podówczas) jeden z nich spadł z szafy prosto na twarz (chyba go podlewała), trzeba było wyciągać całe mnóstwo powbijanych igieł :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie takie one są - pielęgnuje się takiego, a on jak nie wbije igieł. Miałam kiedyś maleńki kaktusik, w którym igły zbite były w żółte grupki - i przy każdej okazji wchodziły w ciało. Niemal nie do wyjęcia. Taki był wredny.

      Usuń
  4. Oj , coś masz szczęście do nieszczęść z kaktusami , o ile pamiętam to jakiś czas temu ulubiony kaktus Twojego męża coś złego spotkało ? Dobrze , że nie spadł na Ciebie ani Pepę ! A swoją drogą nie macie jakiegoś kaktusowego poltergeista w domu ;) ? coś za często różne doniczki Wam zlatują z wysokości same ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak, nie lubimy kaktusów z wzajemnością. Pol...kogo? możemy mieć, bo bym go nie rozpoznała :)
    Już doczytałam - u mnie są zjawiska świetlne, natomiast wyspecjalizowany w niewytłumaczalnych hałasach jest dom rodziców.

    OdpowiedzUsuń
  6. Pisałam już na facebooku: Gucio robi wrażenie takiego dorosłego chłopca na tym zdjęciu... Czas leci. :(

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.