WSZYSTKIE OBRAZY, KTÓRYCH NIE MALUJĘ NA ZAMÓWIENIE, SĄ NA SPRZEDAŻ

wtorek, 1 maja 2012

Małe Siekierki w robocie

Jak wiadomo z moich poprzednich doświadczeń, najważniejsze zacząć obrazek po właściwej stronie (dykty).
Chyba już wiem, jaka koncepcja wygra. Oczy mam zmęczone jaskrawością i zalewem słońca, więc z przyjemnością wybrałam kolor nieefektowny (lubię takie), ale spokojny, na którego tle zagra reszta. Może wygląda nieciekawie, ale będzie dobrze. Takie mam przeczucie.
Lekko zalatuje socrealizmem - ale w końcu Pierwszego Maja dziś mamy.


 Często w upały maluję obrazy ciemne i "ponure", a na jesieni i zimą- wakacyjne.
To moje typowe listopadowe malarstwo:

Łąka, akryl na płótnie, rozmiar 120 na 80cm

Jako podkład muzyczny do Siekierek wybrałam sobie Barry'ego White'a. Przykład wokalisty, którego jeśli się usłyszy jedną piosenkę, to jakby słyszało się wszystkie.
Każdy początek jest mruczandem- melodeklamacją, wygłaszaną niskim, zmysłowym głosem, zaczyna się od "ooooł jeeee, jeeee, bejbe" (mój Tato uważa, że wszystkie piosenki są o bejbie), co może i byłoby bardzo seksowne, gdyby nie miało się żadnego limitu czasowego na trwanie aktu miłosnego, no i nie wiedziało się, jak wygląda Barry White (syndrom Chrisa Rea).
Najbardziej leniwy głos na świecie, wydaje się, że żadna, nawet najbardziej skoczna melodia nie zmusiłaby go do śpiewania szybciej.

Tymczasem Wojtek stanął w drzwiach, z chytrą miną psotnego chłopczyka, który buchnął mamie przybory do szycia- trzymał w ręku nożyczki. Jak zwykle- kiedy robi się cieplej, W. obcina sobie spodnie. Kiedyś, lekko zawiany, pokazał mi skrócone nogawki ewidentnie krzywe, obcięte w zęby.
 "Ale, Wojtuś, coś Ci chyba nie wyszło...?"
"Jak nie wyszło- wyszło! kogo byłoby stać na taką fantazję?"
Potem spodnie trzeba było ratować, oczywiście, bo fantazji do noszenia zabrakło. I były za krótkie.

Wydzielam woń mokrej deseczki do krojenia- to zasługa (tak!) Patchouli Planters. W. powiedział, że trudno się przebywa w moim towarzystwie i zasmuca Go, że za mocno- "po wieśniacku" się perfumuję.
"I nie mów, że WYWIETRZEJE- to tak, jak ja bym po pijaku narozrabiał, i mówił: to nic, zaraz mi wywietrzeje"
 Niestety, węch Mu wrócił do normy- czyli do wybitnej wrażliwości.
Wyglądał dość niewiarygodnie, gdyż na głowę nasadził sobie kawałek obciętych bojówek khaki, pytając, czy podoba mi się Jego nowa furażerka.

5 komentarzy:

  1. Oj, wesoło macie, jak to przy święcie!
    Choć sądzę, że nie tylko!!!
    Ju, jak mogłaś ukrywać do tej pory taką
    bajecznie cudną łąkę??? Nie wstyd Ci??? W.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nooo...miałam swoje powody...z tym obrazem wiąże się pewna tajemnicza i nadal nie niewyjaśniona historia

      Usuń
  2. Że tez wcześniej nie zrobił furażerki! A niech to! W łodzi był Laibach, byłby jak znalazł. Ale jak będzie miał na zbyciu to biorę. Kochana, co to byłby za rarytas.....
    A co do obrazu to łąka jest śliczna ale jest podejrzana, jestem pewna,że to łąka z alternatywnej rzeczywistości. Poznałam po chmurach - wyglądają jak takie mleczne chluśnięcia. I światło jest inne.
    A siekierki - jeszcze sprecyzuje, poprzypominają mi okładkę jakiejś książki z lat 60/70
    Pozdrawiam
    Karola

    OdpowiedzUsuń
  3. Na razie nie przypominaj, bo się zasugeruję- a mam już swój pomysł. Co do Łąki- trafiłaś w 10tkę. Nie chciałam tego- samo wyszło :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Siekierki - okładka "Trói ze sprawowania" kolorystycznie , bo okładka była w kratkę , a trochę jak futurystyczna klawiatura fortepianowa z negatywem odbitym w klapie .

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.