WSZYSTKIE OBRAZY, KTÓRYCH NIE MALUJĘ NA ZAMÓWIENIE, SĄ NA SPRZEDAŻ

piątek, 11 maja 2012

Lato w Mieście czyli obeliski skończone

Nareszcie!

Jeszcze wczoraj w nocy robiłam niebieskie akcenty, wiedząc, że być może będą za jaskrawe w dziennym świetle. I zgadłam.
Obrazek był "głuchy", bez powietrza, bez przestrzeni.
Przyznam się, że pomyślałam "Po co to wszystko?", a argument, ze każdy obraz- niezależnie od rezultatu- czegoś uczy, brzmiał nieprzekonywująco i tylko denerwował (żeby gorzej nie powiedzieć).

Ale chyba muza się nade mną zlitowała, bo właściwie bezmyślnie wzięłam farbę w kolorze lodów śmietankowych i zrobiłam przetarcia- rozbłyski. I obraz ożył.

Lato w Mieście

Jeszcze tylko wstrzymałam oddech, żeby namalować maleńki, ale istotny szczególik:



I KONIEC!!!!

Teraz mogę zaczynać zlecenie- moją panienkę- Dominikę.

Pachnę rybnie- melonowo, czyli Womanity Muglera.

4 komentarze:

  1. I mamy kolejny chłodny świt , piękny :)tym razem czuć zapach wilgotnych chodników w City :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie- świt... A ja nienawidzę świtów- może odczarowuję to obrazami?
      Zapach wilgotnych chodników za to uważam za jeden z najpiękniejszych na świecie

      Usuń
  2. Wilgotny, troszkę mglisty i nadziejowaty :)
    A ten fragmencik tylko z ptakiem na tle tych poprzecieranych prześwitów piękny. I całe obeliski piękne. Statyczność i chłód, i odbicie, ale też jakieś wrażenie nadciągającego ciepłego, parującego powietrza. Obraz w obrazie. I pogodzone sprzeczoności.
    Dziękuję Ju, że dajesz nam okazję wglądu w twórczy proces i w finalny efekt.
    tri

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przemiłe słowa. Nawet nie wiesz, jak dobrze czytać coś takiego! Przy tym interpretacja piękniejsza niż moje pomysły :)
      Dziękuję, Tri

      Usuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.