WSZYSTKIE OBRAZY, KTÓRYCH NIE MALUJĘ NA ZAMÓWIENIE, SĄ NA SPRZEDAŻ

środa, 9 maja 2012

Obrazek ulega poprawie

Dziś nam się kino bardzo udało- najpierw spóźniliśmy się na Dziewczynę z Tatuażem, więc ponieważ nic innego nie było o dobrej godzinie, więc poszłam do kina sama- na horror.
Bo Wojtek nie znosi tego gatunku, a mnie zależało, żeby choć raz przestraszyć się w sprzyjających warunkach- tajemnicza atmosfera- bo ciemno i z doskonałym dźwiękiem.
Specjalnie wzięłam do kina aparat, żeby zrobić zdjęcie i udało mi się pięknie.


Jestem naprawdę dumna z tego ujęcia
.
W kinie przeczytałam tylko streszczenie ( grupa młodych przyjaciół wyjeżdża do tajemniczego domu w lesie i tam stają się zabawkami w krwiożerczej intrydze ) i wiedziałam, że muszę to zobaczyć. Akcja była nawet sensacyjna- bo okazało się, że bohaterowie są w czymś jakby reality show, jeden z nich to odkrywa, nie ulegając otumaniającym dymom, bo sam bez przerwy pali skręty. Dostaje się do kierownictwa i uwalnia wszystkie klasyczne postaci z horrorów i się dzieje.
Film zrobiony z jajem i poczuciem humoru, bawi się gatunkiem.
Nie całkiem to, o co mi chodziło, a jednak świetnie, że poszłam. Tytuł- jak dla mnie niesłychanie zachęcający :"Dom w głębi lasu".

Żeby nie dręczyć się obeliskami, przed kinem przysiadłam do obrazu.
Wg mnie jest lepiej. Wieżowiec stał się czytelny.


Niestety, Arabowie zepsuli mi pomysł na motyw- chciałam umieścić na tle nieba lecący, malutki, dziecinny samolocik z papieru. Ale Mama powiedziała mi, że jednoznacznie będzie się kojarzył z World Trade Center.
Nawet taki niewinny samolocik.
Niestety, to możliwe.
Będzie co innego. Gdyby jerzyki były białe, ech.

Pachnę być może czymś, co sobie kupię, bo podoba się i mnie, i mężowi. L'Imperatrice D&G- arbuz na wodzie, dość przenikliwy i świeży zapach.Jak się poperfumuję czymś okropnym, to psiknę się potem arbuzem, żeby nie zostało złe wrażenie.
W tak małym mieszkaniu powinnam od czasu do czasu używać czegoś przyjemnego. Nie tylko dla mnie.

2 komentarze:

  1. Witaj Kochana. Namaluj to sfotografowane ujęcie. Proszę.... Polecam Wam francuski film Intouchable „Nietykalni”. Przedstawiany jako komediodramat, ale poczucie humoru jest takie jak lubię. nic więcej nie powiem ,bo zepsuję.

    OdpowiedzUsuń
  2. No właśnie, co do namalowania... po co? Skoro zdjęcie jest najlepsze. Ale nie powiem, żeby mnie nie inspirowało.
    Na Nietykalnych byliśmy- dziękuję za polecenie.

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.