WSZYSTKIE OBRAZY, KTÓRYCH NIE MALUJĘ NA ZAMÓWIENIE, SĄ NA SPRZEDAŻ

wtorek, 29 maja 2012

Dwie doby ze świętym Jackiem

Moje milczenie nie było spowodowane kryzysem osobowości wywołanym bezsennością, ale niespodziewanym zleceniem.
Znowu święty!
Tym razem prezent grupowy dla religijnego człowieka, któremu Jacek na imię.
Termin oddania- wtorek (dziś) rano.
Święty Jacek był zakonnikiem, dominikaninem. Na "obrazkach" trzyma hostię i figurę Matki Boskiej, gdyż przydarzyła mu się następująca historia: na Kijów, gdzie założył klasztor, napadli Tatarzy.
 Św. Jacek, uciekając, zabrał hostię- a więc miejsce, gdzie "mieszka" Jezus. Już Jacek miał wychodzić z kościoła, kiedy usłyszał głos :
"O synu pamiętasz, a matkę zostawiasz?". Skarga dobiegała od kamiennej figury Matki Boskiej.
"Ale ja Ciebie nie uniosę!"
"Uniesiesz, uniesiesz- bo stracę ciężar, a odzyskam go, kiedy postawisz mnie w bezpiecznym miejscu".
 I tak się stało. Po drodze jeszcze przeprawił się przez jezioro po własnoręcznie rozłożonym płaszczu zakonnym- dlatego już jako święty chroni przed utonięciem.

Dziarsko wzięłam się do roboty, muzycznie wspomagając się madrygałami Orlando di Lasso (których już mam po dziury w nosie).
Pokazałam szkic Guciowi, który niespodziewanie się zadumał :


"Pan się boi" powiedział zatroskany. "Ma butelkę- zrobi czary i wyleje z butelki chmury".
Tylko to nie była butelka, a naszkicowana figura Matki Boskiej... Znak, że trzeba mocniej nad nią popracować.
Zdecydowałam się na złote tło i dopiero malowanie reszty na nim.


Na zdjęciu jeszcze z butlą.
Według mojej ostatniej praktyki- najpierw najtrudniejsze- zrobiłam twarz i dłonie.
Postać starałam się "złapać" w ruchu, a więc ciut barokowo.
Szło nieźle, tym bardziej, że miałam za sobą pierwszą przespaną noc- bez żadnego wspomagania.


Nie mogłam się powstrzymać, żeby nie postawić go obok Dominiki (a Jacek to Dominikanin) - a niech go kusi.
Niby wszystko fajnie, ale obrazek wyglądał jakoś łyso.
Wojtek zaproponował, żeby w niewymuszony sposób domalować gdzieś pierogi, na przykład gubione podczas ucieczki (bo mówi się "Święty Jacek z pierogami", bo podobno sam robił pierogi i karmił nimi biednych), ale zdecydowałam się na innym element ozdobny.
Ponieważ łacińska forma imienia to Hiacynt (Hyacynthus), wobec tego umieściłam na obrazku hiacynciki- tyle, ile osób liczyła grupa.
No i zdążyłam na czas

Święty Jacek, akryl na dykcie, rozmiar 19 na 29

Nie widać na zdjęciu, a do malowania użyłam dwóch odcieni złota i obrazek mieni się w zależności od kąta.
Cieniowań na bieli też nie widać, a się namordowałam- ale to wszystko tam jest. I jeszcze krawędzie zrobiłam cynobrowe, a tył w odcieniu gorzkiej czekolady, a co.

Co do kanalizacji ( która ostatnio wzbudziła wielkie ożywienie z komentarzach) - Wojtek poprosił mnie, żebym wyrzuciła masę sardynkową, która od pięciu dni (albo nawet dłużej) nie doczekała się zrobienia i była w szczelnym naczyniu w lodowce.
 "Justysiu, Ty, jako kobieta, wytrzymasz takie rzeczy, jakich mężczyzna by nie zniósł. A ja mam jutro rano zdjęcia, muszę być w formie, nie mogę Ci pomóc, bo zemdleję".
Faktycznie, w temacie sprzątania kup i innych rzeczy jestem bohaterką (nie będę wymieniać, ale jak się ma dwa psy i małe dziecko, takie wyzwania co rusz się pojawiają). I cieszę się, że zbieram na tym polu wielkie plusy- bo gdzie indziej ich mało.
Włączyłam wywiew, naszykowałam odświeżacz i prawie z zamkniętymi oczami spuściłam rybki do klozetu.
Niestety, w masie były ukryte ryby w całości i zatkały odpływ. Ogonki wystawały.
Trzeba było własnoręcznie odetkać.
Oj, długo trwało mycie rąk, ale teraz już mogę napisać, że pachnę Crystal Noir Versace.
Czyli przyjemnie.


7 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Justyno a w czyim wykonaniu madrygałów Di Lasso słuchasz? Bo ja wszelkie motety, ronda, madrygały i ballaty, każde renesansowe pieśni i średniowieczne pienia uwielbiam i rożne interpretacje kolekcjonuję.
      Wie, że to nietaktowe pytanie w kontekście postu i prezentowanej pracy ale zechciej mi wybaczyć- z Psami Pańskimi mam na pieńku.
      Uff, poprawiłam.

      Usuń
    2. Zechciej mi polecić wykonania i jeszcze koniecznie chorałów gregoriańskich- bo słucham przypadkowych wykonań na You Tubie, kolekcjonuję wykonania późniejszych kompozytorów (mam bzika nt Chopina, szczególnie koncertów).
      Pytanie jak najbardziej taktowne- można odnieść się, do czego się żywnie podoba.

      Usuń
    3. Służę :) Wolisz chorały w wykonaniu kobiecym czy męskim?
      Spośród kobiecych zespołów moim ulubionym jest Discantus niezrównanej Brigitte Lesne. Fragmentu można posłuchać tutaj http://www.youtube.com/watch?v=huzrblil90A
      (sama płyta jest godna uwagi)
      Jeśli o mężczyzn chodzi nie mam tak zdecydowanych faworytów. Ostatnio najczęściej słucham The Theather of Voices Paulla Hillera, The Tallis Scholars i Hortus Ensemble.
      Di Lasso znam tylko w wykonaniach Alla Francesca i The Orlando Consort.

      Usuń
  2. Justysiu, Ciebie się czyta i ogląda z otwartą buzią.
    Nie zaniedbuj:-)nas, proszę.
    I jeszcze....czy to "n" w słowie madrygał jest celowe?
    Bo "mantyka", "mandragora", to tak, ale po mojemu - madrygał.W.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to ja napisałam mandrygał???
      Nie, to niecelowe.
      Chciałabym pisać codziennie, ale nie zawsze się da, bo w dzień mało mam czasu, a wieczorem często więdnę albo jak mam robotę to już nie mam czasu na pisanie.

      Usuń
  3. Nie Ty, broń Boże!
    Ale już wniesiono poprawkę, więc wiem, że ... edukacja zakończona.:-)W.

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.