WSZYSTKIE OBRAZY, KTÓRYCH NIE MALUJĘ NA ZAMÓWIENIE, SĄ NA SPRZEDAŻ

wtorek, 15 maja 2012

Wieżowiec... czy...?

Od paru dni chodziła mi po głowie natrętna myśl, że znam główny obiekt z Obelisków. Nie tylko znam, ale natykam się na niego codziennie.
Wobec tego wychodząc z domu rozglądałam się badawczo- i nic.
Żaden podobny nawet budynek nie stoi w mojej okolicy. Po drodze na zajęcia- też nie. Pojechałam do Rodziców- nic takiego nie ma.
Niemożliwe- nie wydaje mi się przecież, jest zbyt znajomy.
Wreszcie, kiedy zdejmowałam kurtkę, żeby pójść na spacer z psami- olśniło mnie- to MÓJ WIESZAK! Na ubrania, przy drzwiach.
Oczywiście mogłam to zostawić tylko do swojej wiadomości, ale co z tego, skoro obraz wydawał mi się niezgodny z intencją, jego nastrój tajemniczego nieco, chłodnego świtu prysł.
Towarzyszyło mi jednocześnie nieokreślone, przykre uczucie nieuczciwości.
Jedyny ratunek to szybko go sprzedać i zapomnieć...ale jakoś się nie zanosiło
Podjęłam decyzję :


Zdemaskowałam się- ale co za ulga.
Jest wieszak, jest kapota. oczywiście gołąbek też zostaje. Dwa w jednym, ze tak powiem.
Co prawda surrealistką nie jestem, ale jeden obrazek mogę taki mieć.

Kapotkę z podszewką w kropki jeszcze może podmaluję, żeby była wiatrem podszyta.

Pachnę nie wiem, czym, ale po wizycie w perfumerii dzisiaj coś nie dało się zmyć i strasznie przenikliwie śmierdzi.

PS. Pokazałam obraz Wojtkowi- aż odskoczył. "Szaraga???" (tak W. mówi na wieszak)
"Ale dlaczego? Już nie widzę wieżowca, nie wiem, na co mam patrzeć... Może muszę być mniej senny, bo nie rozumiem".

5 komentarzy:

  1. A mnie się bardzo podoba - teraz jest zaskakująco i surrealistycznie , trochę jak Chirico a trochę jak Dali :)faktycznie nie wiadomo na co patrzeć , bo jest i blok elektrowni atomowej i obeliski i wieżowiec i wieszak i przestrzeń i domowa przestrzeń w postaci płaszcza . I przy okazji ten wieszak wygląda jednocześnie jak otwarte drzwi na zewnętrzną przestrzeń . In dłużej patrzę , tym bardziej mi się podoba , chociaż jednocześnie mam wrażenie zawrotu głowy i ziemi uciekające spod nóg , bo wieszak jednaj JEST trzydziestym którymś piętrem wieżowca biurowca i ziemi z niego nie widać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo mi się podoba twoja recenzja- bo i nie tylko pochlebna dla obrazu :) ale i wyjaśniająca mi, co się w nim jeszcze dzieje, czego nie dostrzegłam.
    Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
  3. Podobał mi się już wcześniej. Ale jest coraz lepiej.
    W momencie kiedy zobaczyłam w telefonie miniaturkę tego obrazu, od razu domalowana kapota (której w ogóle nie dostrzegam) wydała się być głową moai.. przeniesionego ze swojego naturalnego środowiska do miasta, do więzienia. A ten ptak to teraz dla mnie wymowny symbol wolności.

    Jestem pod wrażeniem jak pięknie rozwijasz swoje obrazy.

    OdpowiedzUsuń
  4. To Ci powiem, ze teraz to ja jestem pod wrażeniem, co wyczytałaś w moim obrazie. No faktycznie- posąg z wyspy Wielkanocnej! Kraty- biały gołąbek.
    Poczułam się przez chwilę jak Hanuszkiewicz, o którym mówiło się "zakochany w sobie z wzajemnością"

    OdpowiedzUsuń
  5. kojarzy mi się z WTC zaraz po uderzeniu samolotu, ten dym odbijający się w szybach, kurtka wisząca sobie spokojnie i...ten gołąbek! piękny, przejmujący obraz, kriss

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.