WSZYSTKIE OBRAZY, KTÓRYCH NIE MALUJĘ NA ZAMÓWIENIE, SĄ NA SPRZEDAŻ

czwartek, 7 maja 2015

Sagrada i inne wspaniałości

Więc... nigdy nie zapomnę, kiedy zobaczyłam Sagradę pierwszy raz.
Szłam "na wyczucie", potem bicie serca przyśpieszyło, kiedy drogowskazy prowadziły mnie prosto do niej. Potem, wysoko, na niebie, ukazały się szczyty żurawi i  wież, zwieńczonych nieprawdopodobnymi, bajkowymi krzyżami




I stanęłam przed ogromem bazyliki. Kolana się pode mną ugięły


Coś absolutnie nieprawdopodobnego! Wielka, jak stroma góra - a wokoło pachniały kwitnące właśnie akacje i bzy. Powyżej strona frontalna - częściowo odnowiona, zaś z tyłu - zupełnie inaczej


Od szczegółów, szczególików kręci się w głowie!



Moją uwagę przykuły wieżyczki, zwieńczone... żelkami!




Czyż nie mam racji? (tu powinnam zamieścić uśmieszek - lecz z zasady w Brulionie tego nie robię)


Siedziałam na ławeczce i czekałam, aż się ściemni - mimo zgiełku słuchać było wyraźnie zaśpiewy drozdów i kosów. I ten zapach!
Jedna z wieżyczek, nad wejściem z tyłu, po prostu mnie urzekła


A tak wyglądała, kiedy się ściemniło


Nie wiem, ile czasu stałam na murku, by wreszcie zrobić w miarę ostre zdjęcie - wiał wicher, burząc mi włosy ściągnięte w kucyk, szczekałam zębami, a zdjęcia wciąż nieostre - ale, jak widać, w końcu w miarę się udało.

Ze środka świątyni wypełzało światło - gdzieniegdzie



Jeszcze spojrzenie do tyłu - i w górę


Ale... Barcelona to nie tylko Sagrada. Aż roi się od zadziwiających detali architektonicznych





Kolumny zwieńczone ceramicznymi kwiatkami wzruszyły mnie - takie klipsy miała moja Mama!




A tu kolumienka z innego budynku


...albo tak spód balkonu


ten też niczego sobie


A to już mój hostelowy balkon - stąd nadaję


Co do wieżyczek - proszę, moja ulubiona


Nawet chodnik wygląda niezwykle - na różnych ulicach różne wzory


I to światło!


Wszędzie platany i palmy, i głośne skrzeczenie papug.
Nowsza architektura też ma się dobrze


I na koniec miła wiadomość - Pan konsul nie tylko mailowo podziękował mi za oprowadzenie po wystawie, ale również, na głównej stronie Konsulatu, zamieścił anons z naszym zdjęciem



I już się z Państwem żegnam - jutro spotykam się z Polą (w Polsce nie było okazji) - moją przyjaciółką, która wspierała mnie w trudnych momentach pracy nad wystawą, ale też w tych łatwych - zaśmiewałyśmy się razem.
I NARESZCIE zobaczę plażę! (przynajmniej taki jest plan).

Jeszcze pytanie - dobrze, że zamieszczam zdjęcia w dużym formacie czy wolelibyście mniejsze?

8 komentarzy:

  1. Duże !!!!
    Sagrada jest nieprawdopodobna , szczerze mówiąc , zastanawiam się , co Gaudi brał , pracując nad projektem , bo tak całkiem na trzeźwo wymyślić tego nie mógł ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się nad tym zastanawiam - jego projekty miejscami wyglądają nieprawdopodobnie - futurystycznie. Wciąż wyprzedza nasze czasy

      Usuń
    2. To prawda! I myślę, że masz rację, mówiąc, że lubiłby żelki :)

      Usuń
  2. Duże! Pozdrów Polę ode mnie :)
    Tru

    OdpowiedzUsuń
  3. Wnętrze Sagrada Familia robi jeszcze większe wrażenie, zdecydowanie (niestety, dane mi tylko fotki w necie oglądać) ;)

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.