WSZYSTKIE OBRAZY, KTÓRYCH NIE MALUJĘ NA ZAMÓWIENIE, SĄ NA SPRZEDAŻ

poniedziałek, 18 maja 2015

Panienka - ciąg dalszy

Zaczynam się niepokoić o swoje zdrowie... może powinnam zrobić jakieś badania? czuję się już n-ty dzień tak senna, jak, nie przymierzając, kiedyś, kiedy miałam się zabrać za coś, czego nie lubię. Sprzątanie, powiedzmy.
W zasadzie nie jestem w stanie normalnie funkcjonować.

W każdym razie na obrazek wchodzi kolor - ale ja pokażę na razie stan w ołówku.


Jeżeli ktoś dopatrywałby się w tych liniach secesji, a może i barcelońskiego modernizmu - nie myliłby się!
I fragmenty



Przepraszam za nieostrość - tym razem, po fali ginących skarpetek i łyżeczek, przyszedł czas na okulary.
Macie Państwo, swoją drogą, ogląd, jak wygląda moje widzenie rzeczywistości.
Nie ma lekko.
Ale obiecuję, że premierowy wpis , który przewiduję na koniec tygodnia, zyska ostrość doskonałą.

2 komentarze:

  1. Justyno. W kwestii zdrowia/samopoczucia - mam identycznie, od jakiegoś tygodnia, choć słabiej było już wcześniej. No i u siebie obstawiam dwie możliwości - nieszczęsny wpływ pogody (wiatry, fronty etc.) lub tarczycę :(. Oba równie prawdopodobne.

    Wiem, że tarczycowo u Ciebie raczej na odwrót niż u mnie, mam nadzieję, że w Twoim przypadku to będzie wpływ pogodowy (wielu ludzi w koło skarży się na podobny spadek energii) lub podejrzewam spadek adrenaliny, po wielkim jej wyskoku przez ostatnie tygodnie ;) Wiesz, tak się zdarza.

    Tak czy inaczej łączę się w niedoli, próbując utrzymać pion i zmuszając organizm do jakiejkolwiek aktywności. Kocham spacery, szybko-marsze w zasadzie, a teraz zmuszam się do wyjścia i z ulgą opadam na łóżko po powrocie. Koszmar. :(

    Linie kapitalne, dodają mi energii już od samego patrzenia, czekam na kolor!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sądzę, że to było chwilowe przesilenie (patrz ostatni wpis). Tarczyca dawałaby więcej objawów - w tym przypadku sen bardzo pomógł.
      Oraz perspektywa ponownych odwiedzin w Barcelonie.
      Nadal do ruchu mam wstręt - ale już spać mi się nie chce, rozlazłość znikła.
      I czuję, jak napędza mnie twórcza siła.

      Usuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.