WSZYSTKIE OBRAZY, KTÓRYCH NIE MALUJĘ NA ZAMÓWIENIE, SĄ NA SPRZEDAŻ

sobota, 29 listopada 2014

Konik - reaktywacja

Spojrzałam w kalendarz i - nie do wiary - nad Panienką Jazzową pracuję od 20go października.
Doszłam do wniosku, że tym samym zaniedbuję resztę swojej klienteli, która siedzi cichutko i czeka na swoją kolej.
Dlatego planuję urozmaicenie obrazkowe od teraz, zaś etapy Wokalistki będę wklejać raz na jakiś czas.

Powiedziałam Wojtkowi, że źle się czuję, nie pisząc codziennie.
"Lepiej pisać, kiedy ma się coś do powiedzenia"
"Ale ja mam! Są ludzie milczący i gadatliwi, co nie znaczy, że gadatliwi są nudziarzami"
"Właśnie często znaczy" odpowiedział mój szanowny mąż.

Więc dziś dla odmiany reaktywowany Konik, malowany podczas szalonej pogoni za światłem.
Ma oczy!


Kolory kontrastujące - a będą jeszcze bardziej.


Drzewa albo jesienne lizaki wzbogacą się o większą ilość odcieni, ale już jest nieźle


Obowiązkowo kałuże z odbiciami


A całość na razie wygląda tak :


Jeszcze grzywa, no i chyba kokardka na ogonie - o ile Zleceniodawczyni sobie życzy.

A teraz już muszę lecieć - idę na wernisaż, gdzie spotkam ludzi ze studiów nie widzianych od... dyplomu.
Napiszę jutro więcej - jak to na ASP bywało (wesoło).
Przede mną metamorfoza.
Również zapachowa - bo tonę w oparach staroświeckiej róży, tymczasem wystąpię w metalicznym atramencie Comme des Garcons. Albo Earthworms... jeszcze nie wiem.

3 komentarze:

  1. woooo konik jest świetny podoba mi sie kolorystycznie :) czekam na relacje ze spotkania !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, dziękuję! Relacja ze spotkania... będzie... jakoś strasznie mnie ono rozleniwiło

      Usuń
  2. Cudowny :-) Poprosze o kokardke :-)

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.