WSZYSTKIE OBRAZY, KTÓRYCH NIE MALUJĘ NA ZAMÓWIENIE, SĄ NA SPRZEDAŻ

piątek, 21 listopada 2014

Panienkowa Para PREMIERA czyli trochę wiosny jesienią

I stało się - Para Panienkowa namalowana i oddana.
Najpierw przenieśmy się w inne okoliczności przyrody


Kiedy już postaci zostały namalowane i obraz podkolorowany, byłam przekonana, że wszystko pójdzie łatwo, szybko i przyjemnie.
Ale nie.
Zauważyłam, że Pan ma za dużą głowę i przeszedł mnie dreszcz. Ale na szczęście zmywaczek, mój stary przyjaciel (darzę sympatią dobre narzędzia) dał radę i tak oto wczoraj wieczorem mężczyzna obrazkowy stracił głowę - w duchu mówiłam, że dla swojej żony, pocieszając się dowcipnie...
Oczy po paru godzinach odmówiły mi posłuszeństwa, mimo silnych okularów.

Na szczęście po przerwie, kiedy leniwie przysypiałam przy horrorze Paranormal Activity, przystąpiłam, zyskując jakąś niewytłumaczalną siłę w przeciwstawianiu się senności.
Żywe, żeby nie powiedzieć krzykliwe kolory, pokryłam półprzejrzystymi warstwami bieli. Kilkadziesiąt ich było...

A rano, po wstaniu, obraz zaskoczył mnie w dziennym świetle - na korzyść, na szczęście.
Ostatnia warstwa - tym razem ugier jasny, dodał odrobinę ciepła i obraz zaczął wyglądać jak ludzie.


Uradowana, a było ze 3 godziny przed oddaniem, wysłałam mms do Zleceniodawczyni (muszą Państwo wiedzieć, że malowałam na podstawie zdjęcia w pełnym słońcu, gdzie oboje portretowani wyglądali na blond) - i z duszą na ramieniu, czekałam na sygnał.
Pi piiii - czytam sms... "Czy Michałowi można delikatnie przyciemnić włosy? Bo to brunet, żeby nie było, że Basia z jakimś gachem za ręce się trzyma".
Zaczęłam się strasznie śmiać - kiedy już przyciemniłam


Przypomniała mi się historia prawdziwa, kiedy znajomy dostał zamówienie na serię okładek Jamesa Olivera Curwooda "Szara Wilczyca", "Bari, syn Szarej Wilczycy" - wydawca zachwycony, głowa wilka udała się Panu Januszowi pięknie. Został tylko "Władca Skalnej Doliny" - artysta skorzystał więc ze swojego light motivu i zamieścił na trzeciej okładce znowu okazalą glowę wilka.
Zadowolony poszedł do wydawcy, a ten z dziwną miną oznajmił "Wilk piękny, panie Januszu, tyle, że "Władca" jest o niedźwiedziu."

Wracając do obrazka - Pani pochodzi z Łowicza, z którym oboje Państwo są związani, dlatego zamieściłam mały łowicki akcencik - kolorowy pas w sukience


Po bokach stoją brzozy, wdzięczne i dobroczynne dla zdrowia drzewa.


Całość zaś wygląda tak (z brunetem poranną porą)


Zaś w sztucznym świetle


Na pierwszym planie fragmenty maków, dla ożywienia całości


No.
A teraz mogę - po odpoczynku - podziałać ostro z Panienką Jazzową, bo najwyższy czas ją skończyć!

3 komentarze:

  1. Bardzo fajny i sielski klimat i te czerwone akcenty - super :)
    Jeżeli jest coś, co mi nie pasuje na tym obrazie, to perspektywa "tylnej" nogi, bo chyba bardziej pasowałoby mi względem sylwetki, żeby to była noga prawa, skoro na pierwszym planie jest ręka lewa, ale patrząc na pantofelek jest to chyba noga lewa. Oczywiście to drobiazg. Natomiast całe dzieło bardzo pozytywne :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też tak myślę - i dziękuję! Czerwone akcenty są moimi ulubionymi.

    OdpowiedzUsuń
  3. Sielsko, anielsko, nawet dyskretny etnomotyw - fajny pomysł miałaś na ten obraz! :) Gratulacje.
    Oczywiście też za jego wykonanie (ale to przecież banał, bo ono zazwyczaj wychodzi Ci na medal).
    A para wygląda też nie tylko, jakby trzymała się za ręce ale jakby równie dobrze grała w łapki. ;) Przynajmniej coś takiego będą mogli mówić dzieciom za X lat. ;)

    wiedźma w anonimowym wcieleniu

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.