WSZYSTKIE OBRAZY, KTÓRYCH NIE MALUJĘ NA ZAMÓWIENIE, SĄ NA SPRZEDAŻ

poniedziałek, 10 listopada 2014

Panienka Jazzowa - obecna postać i 10ciu Guciów

Tak mi się wydaje - i, co ważniejsze, nie tylko mnie, ale też Zleceniodawczyni, że sylwetkę Wokalistki możemy uznać za ostateczną. Dla formalności do jutra czekam na ewentualny znak do zmiany, ale prawdopodobnie zostanie tak :




Nie mogę się doczekać, kiedy obrazek zacznie uzyskiwać formę docelową.

Tymczasem widziałam film, który zaczyna się od tego, że nasz bohater (Gylenhaal), zauważa, również oglądając film, kogoś dokładnie takiego sam, jak on. Rozpoczyna poszukiwania tego drugiego, nie mającego świadomości, że istnieje identyczny człowiek. Zakończenie najpierw wydało mi się strasznie głupie i płytkie, po chwili, zastanowiwszy się, doszłam do smutnego i frustrującego wniosku, że wcale ale to wcale nie zrozumiałam, o co się rozchodzi/ło.

Podzieliłam się tym z Gustawem.
"No i, rozumiesz, wyobraź sobie, że jesteś w kinie i na ekranie patrzysz - a tam Gucio."
"Ale ja tak miałem, w Pszczółce Mai!"
"Nie, synku, nie rysunkowa postać, tylko człowiek - identyczny jak Ty. Co znaczy, że gdzieś żyje drugi Gucio..."
"Tylko jeden? może ich jest dziesięciu?"
"Właśnie! I każdy z inną mamą i innym tatą"
"Dobrze, ale każdy miały za oknem taką samą latarnię i spożywczy po drugiej stronie ulicy"
"I co, wtedy by Cię to nie zdziwiło?"
"Wtedy byłoby w porządku. I może jeden nawet byłby dziewczynką!"
I synek wybuchnął śmiechem.
Także tak...
On pewnie nie przejmowałby się niezrozumiałym zakończeniem.

2 komentarze:

  1. Ten film przypomina mi scenariusz Podwojnego zycia Weroniki Kieslowskiego. Bardzo piekny film i chyba dosyc zrozumialy :-) Moze zaspokoi poczucie niedosytu ;-)

    A Panienka zapowiada sie spiewajaco :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! Nie widziałam.
      Zaś Panienka... te dłonie, rety... znowu wstrzymywanie oddechu

      Usuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.