WSZYSTKIE OBRAZY, KTÓRYCH NIE MALUJĘ NA ZAMÓWIENIE, SĄ NA SPRZEDAŻ

niedziela, 9 listopada 2014

Piłkarz, początek Mrocznej Panienki i Targi Poznańskie

Może zacznę od końca...
Długi weekend - słodki długi weekend. czemu czuję się tak, jakbym wciąż była zajęta? Choć teoretycznie nie jestem? Mam wrażenie, że żyję na kilku poziomach naraz, które niekoniecznie się przenikają.


Mama.
Artystka.
Rachmistrzyni.
Kobieta domowa.
Zapachowiec.
Z głową w chmurach

Przecież uważam się za osobę bez podzielności uwagi - niby wszystko mam pozapisywane, ale nigdy na jednej kartce - piszę, jak mi się przypomni, tam, gdzie jestem, potem ląduję z tysiącem karteczek z uwagami do bloga, cytatami z Gucia, listą rzeczy na wyjściu do załatwienia, i usiłując zrobić tzw. listę matkę, zrezygnowana poddaję się, wszystko wyrzucam i piszę Kartkę Najważniejszą, po czym zapominam, gdzie ona jest.
Wojtek powiedział kiedyś "Wszystkie moje kobiety (!) miały lepszą pamięć ode mnie - teraz jedyna nadzieja w Guciu, bo zginiemy".
Nooo, nie jest tak źle. Co prawda miejsce ginących skarpetek zajęły łyżeczki (przecież niemożliwe, żeby zawsze były tylko 4!), ale jest jedna dziedzina, którą ogarniam, z jedną listą i terminami - malowanie.

WAŻNE :
W tym miejscu pragnę przeprosić osoby, które od dawna czekają na swoje obrazy - jak tylko mam się zabrać za dawne zlecenia, dzwoni ktoś z czymś "na już".

A Barcelona?
W tzw. międzyczasie wymyśliłam duftart - przedstawieniowy, który najprawdopodobniej zrealizuję jako pierwszy - UWAGA - Poison Diora (kiedy piszę Poison, mam na myśli klasyczną wersję).

Tymczasem były duftart - Panna Bodycha, zawisła w stoisku na Międzynarodowych Targach Poznańskich.



A tu w trakcie :



Postanowiłam, z związku ze zleceniami, że jednak będę pracować nad dwoma - trzema naraz. Może raczej konieczność, niż wybór - ale im więcej się dzieje, tym więcej mam pomysłów, a wydajność rośnie. Muszę tylko (tylko!) uważać na oczy - po wzrok mi się pogarsza... żebym, tfu, tfu, nie wylądowała jak ten Beethoven...

Na specjalną chwilę czekał obraz - niespodzianka, ukrywany przed światem (czyli przed facebookiem - żart) - Piłkarz.
Pole do manewru miałam niewielkie - chodziło o wierny wizerunek, ściśle wg reguł (strój, herb, numer), utrzymany w szarościach - by herb, jako jedyny kolorowy element, przykuwał uwagę.


Po wielu wersjach ułożenia ręki i nogi, powstał On


Miał być na prezent, ale mój miły Zleceniodawca zachował Piłkarza dla siebie.
Myślę o zabraniu Gucia na mecz - jest bezpiecznie, sektor familijny itd.

I zupełnie innej beczki - pod wpływem krótkiej wizyty Dzikiej Truskawy (pseudo na Forum Perfumowym), zaczęłam  obiecaną Jej dawno Mroczną Panienkę (teraz raczej Naskalną).
Ach, co za postać!




(przy okazji wręczyłam, na peronie 4 Dworca Wschodniego, w ostatniej chwili, Muchę w Zupie - do rąk własnych, Truskawie niemal jadącej już pociągiem do Moskwy, choć Ona tam nie dotrze)

Prawdopodobnie jutro będę mogła zaczynać mokrą robotę na Panienką Jazzową i zamieścić wpis humorystyczny, o ile odnajdę zapiski...

10 komentarzy:

  1. Odnajduj, proszę! Czekam na kolejne wpisy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak miło -
      Strasznie fajnie, że pamiętasz, że komentarze tu cieszą bardzo, nie tylko te fejsbukowe.
      Naprawdę bardzo dziękuję, Marto!

      Usuń
  2. Oj jak miło przeczytać że nie tylko ja mam problem z ogarnianiem rzeczywistości! :D Mój mąż ostatnio powiedział "Zawsze byłem najmniej zorganizowaną i systematyczną osoba jaką znałem ale ja przy tobie jestem mistrzem systematyczności " Buhahhaaa chyba trochę przsadza...a może i nie? Ty przynajmniej jesteś artystką i sporo możesz "przesunąć" na to konto :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może ja nie jestem taka najgorsza, bo W. jednak nie uważa się za lepszego w tej kwestii...
      Teoretycznie mogę przesunąć, ale prawda jest taka, że na ekstrawagancje mogą sobie pozwolić artyści znani i z karierą - a ja wciąż walczę i muszę być, kurde, bizneswoman, żeby mnie poważnie traktowano

      Usuń
    2. He bycie bizneswoman ( cokolwiek to znaczy) to w ogóle ciekawe zaganienie, cale te gadki o samorealizacji w biurze itp :).

      Usuń
  3. Określenie 'lista matka' bardzo do mnie trafiło :-) To mówię ja, Furka.

    OdpowiedzUsuń
  4. "Stoisko" Bodych prezentuje się pięknie. Obraz idealnie się weń wkomponowuje. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Aniu! Obraz był przemalowywany w kolory "bodychowe" - że jego okulary uwielbiam i mam 4 pary, to samo mi szło - i wszystko pasuje

      Usuń
  5. 4 pary Bodychów! Padłam i nie wstanę :D

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.