WSZYSTKIE OBRAZY, KTÓRYCH NIE MALUJĘ NA ZAMÓWIENIE, SĄ NA SPRZEDAŻ

piątek, 26 września 2014

Duftart - nowe spojrzenie - abstrakcyjne

Siedzę jak zaczarowana w mojej małej pracowni i jednocześnie sypialni Gustawa, wciągając głęboko, przez nos, powietrze nasycone tuberozą.


Ma 13 pączków, a otworzył się jedynie dolny na razie i zafundował mi bajkę - baśń raczej.
Teraz bardziej rozumiem "Pachnidło" i pragnienie odtworzenia zapachu spotkanego kiedyś.
Sama mam ochotę przewąchać wszystkie tuberozowe perfumy i dopasować je pod względem zgodności z moim wspaniałym kwiatem - oryginałem.

Dzisiejszy wpis w całości poświęcam duftartowi, gdyż czuję (!), że zachodzą zmiany w odbieraniu perfum.
Jakiś czas temu zorientowałam się, że najczęściej aromat określałam skojarzeniami smakowymi - słodki, gorzki... potem ze stanem skupienia - gęstością - syropowy, esencjonalny, gęsty właśnie bądź rozrzedzony. Albo przestrzenny, lecz również płaski, głęboki.
Czyli kształty - okrągły, szpiczasty. Dotyk - szorstki, aksamitny, gładki.

W pewnym momencie przyszły nowe, ja wiem? Wyobrażenia - krótki, ucięty, poszatkowany.

I to już był krok od odczuć czysto abstrakcyjnych. Oczywiście zawsze w kolorach - ale zobaczyłam też plamy, kreski, figury geometryczne, nawet bryły.
Czyli inne rozumienie, nie na zasadzie skojarzeń, jak na obrazach dotychczasowego duftartu, gdzie królowały konkretne pejzaże, postaci - owszem, związane z zapachem portretowanym, jednak chyba dość umownie.

Teraz mam ochotę, korzystając z wyobraźni, która poszerza się i zaskakuje, na ścisłe odwzorowanie konkretnego aromatu, niekoniecznie perfum, w postaci "czystej".
Jestem podekscytowana, zaciekawiona, tym bardziej, że abstrakcja nigdy nie była mi bliska. Nawet, jeśli czasem używałam jej jako środka wyrazu, na koniec zawsze mnie kusiło, by dodać jakiś elemencik rzeczywisty (np. muchę). Czuję się tak, jakby coś działo się poza moją wolą, czyli wyborem, wręcz mnie obezwładniało!
Tak.

Np. tuberozę, moją tuberozę, widzę jako półprzejrzystą, kolistą plamę, mleczną jak kalka techniczna, na bardzo jasno seledynowo - kremowym tle, gdzieniegdzie z dziurkami, ostro obrzeżonymi, ale poza tym bez ostrych krawędzi. Gładko i jednostajnie roztapiającą się od środka.

Bardzo jestem ciekawa Państwa odczuć na temat zapachów - jak je widzicie? Czy to, co napisałam, wydaje się Wam bliskie?
(dodam tylko, że zaczynam też słyszeć postać dźwiękową, a synestetyczką nie jestem)

I pomyśleć, że jeden mały pączek daje mi tyle radości! Poezję.


Jak tu odejść STĄD do dużego pokoju, położyć się spać, kiedy mi żal, że znajdę się poza zasięgiem zapachowego działania białego kwiatostanu.

6 komentarzy:

  1. Tuberoza- Czarodziejka. To piękne, jak głęboko potrafi zainspirować.
    Moja fascynacja kompozycjami perfumiarskimi rozpoczęła się od silnego, niemal magicznego oddziaływania niektórych zapachów ze świata roślin na psychikę, którego doświadczałam wielokrotnie. Zapragnęłam mieć te emocje zamknięte we flakoniku, na wyciągnięcie ręki. Szukałam kompozycji bliskich naturalnym pierwowzorom. Później zainteresowały mnie też różne interpretacje ulubionych aromatów natury.
    Doświadczając zapachu, zawsze widzę jakiś obraz natury, który był dla mnie istotnym przeżyciem. Uruchamiają się wspomnienia ważnych chwil, zachwytów, radości, smutków- różnych emocji.
    Jeśli postarałabym się mówić o "czystym" zapachu, to najłatwiej byłoby mi opowiedzieć go kolorem.Też tak myślę, że można o tym opowiadać syntetyzując to w postaci plam, figur geometrycznych itp. Bardzo jestem ciekawa Twoich abstrakcyjnych interpretacji. I.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To u mnie było inaczej - fascynacja perfumami nie miała wiele wspólnego z naturą, raczej z przywołaniem wspomnień z dzieciństwa, które dzięki zapachowi staną się znowu "aktualne".
      Właściwie po bezskutecznym poszukiwaniu "prawdziwej" róży (tym bardziej, że róże teraz nie pachną właściwie - chyba że dawne, ogrodowe), zwątpiłam w sztukę perfumiarską jako dziedzinę dającą możliwość obcowania z zapachami natury. Drewno - porażka w perfumach. Aksamitki - wciąż nie ma. Kawa - śmiać się chce. Itd, itp.
      Ale już tuberoza... wydaje mi się nieźle oddawana.
      Wyruszam na poszukiwania - do perfumerii.

      Usuń
    2. ...a ja czekam na post " otworzyła wszystkie kwiaty, umieram z braku tlenu" ;P
      ale żem miłośniczka kwiecia to sobie poczytam zaraz jakie to warunki potrzebuje, może i ja sobie posadzę:)

      Usuń
    3. ech, chyba to nie nastąpi... jeden pąk się otwiera, zamiera inny...
      Posadź koniecznie!

      Usuń
  2. Doskonale rozumiem"widzenie" zapachów. Sama widzę je barwnie, ekspresyjnie, z określoną temperaturą, emocjami, czasem całą opowieścią.
    A temu, co dzieje się poza Twoją wolą (twórczo) pozwól się dziać. Muchę zawsze możesz domalowac, jeśli obraz okaże się zbyt niedopowiedziany. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie ja widziałam opowieści - spełniające te kryteria, o których piszesz, teraz staram się odrzucić opowieść, fabułę - i zobaczyć, co będzie.
      Mucha jako wentyl bezpieczeństwa - tak, to doskonały pomysł. Trzymam ją w zanadrzu, jakby co

      Usuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.