WSZYSTKIE OBRAZY, KTÓRYCH NIE MALUJĘ NA ZAMÓWIENIE, SĄ NA SPRZEDAŻ

czwartek, 18 września 2014

Eksperymenty malarskie

Po wielu dniach żmudnej pracy nad nogami Panienki, zaczęłam robotę nad nowym zleceniem. Oraz uzyskałam pozwolenie na relację.
A tym zleceniem jest... Wrona. Jeden z moich ulubionych ptaków. Więcej w najbliższym wpisie - teraz powiem tylko, że ptak ma być wiernie odwzorowany, wobec czego, by obrazek nie nudził, uznałam za właściwe dać mu interesujące tło.

Przystąpiłam do eksperymentów. Dyktę pokryłam pomarańczem, a po wyschnięciu - turkusem, wziętym wprost z bajkowego nieba, jakim raczy nas cały dotychczasowy, piękny wrzesień.


(jaśniejsze kropki to zajączki z lusterkowej kuli, wiszącej w oknie pracowni)
Następnie chwyciłam stary i już nie do noszenia podkoszulek wojtkowy, położyłam na dwóch warstwach farby i odtańczyłam wcieranego piętami trepaka. Efekt mnie nie zadowalał, w związku z czym przyszła Wrona poszła pod kran.
Oto rezultat :


Zaciekawił mnie podkoszulek - proszę zobaczyć, czy nie piękna odbitka?


Z tego, co sobie przypominam, kolory są trwałe - pranie nie niszczy wzoru.
Może jakoś to wykorzystam?

Dla przewietrzenia się zajrzałam niezobowiązująco tam, gdzie prowadzą wszystkie drogi - czyli do perfumerii. Napotkałam w niej, wcześniej już mnie zdumiewającą, sprzedawczynię nie tylko odgadującą myśli - lecz również wypowiadającą je na głos. Czarnowłose medium wpatruje się z wielką intensywnością w usta rozmówcy (trochę to deprymujące) - i dokańcza każdą kwestię wcześniej od niego.
Aż miałam ochotę mówić szybciej, żeby zobaczyć, jak działa ten przedziwny, wypracowany mechanizm przystojnej skądinąd brunetki.

Oraz spotkałam dziadygę, który swego czasu zrobił mi niesprawiedliwą awanturę o wory pod śmietnikiem. Tym razem wzburzony stał obok samochodu, krzywo zaparkowanego, i mełł w bezzębnych ustach przekleństwa. Wtem, nie wytrzymał i wymierzył w oponę starczego, bezsilnego kopniaka, nie przestając bormotać.
Tylko się uśmiechnęłam - co za amplituda. Od ponad - uprzejmej ekspedientki po zgorzkniałego starucha, który chyba tylko po to wychodzi z domu, by naurągać światu.

2 komentarze:

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.