WSZYSTKIE OBRAZY, KTÓRYCH NIE MALUJĘ NA ZAMÓWIENIE, SĄ NA SPRZEDAŻ

sobota, 13 września 2014

Dina, Konik i Święto Wisły

Dziwną sytuację zaobserwowałam - Brulion sprawił, że mam... mniej znajomych!
Dlaczego?
Otóż zadzwoniłam parę razy do osób, które wcześniej się odzywały, a teraz przestały. "Bo ja wszystko wiem, znaczy - co u ciebie. Z bloga". Po pierwsze - nie wszystko, bo o wszystkim nie piszę. Niektóre, ważne nawet sprawy, zachowuję dla siebie. Po drugie - przecież "żywy" kontakt to co innego. A po trzecie - ja również chciałabym wiedzieć, co dzieje się po drugiej stronie.
Ech.

Dziś malowałam, oczywiście, flamenco, ale tu na razie nie pokażę, bo zmiany malutkie, ot, żmudna robota.
Za to Dina, wydaje mi się, coraz bardziej naturalna. W dziennym świetle mniej żółta.


Oraz zabrałam się za Konika 2. Kolejny obraz ze strony, o który poprosiła miła Zleceniodawczyni.
Okazało się, że z wielką przyjemnością, nie patrząc na oryginał, powtórzyłam wszystkie deformacje...


...w imię płynności linii i zabawy sylwetką Konika.

Dziś również zażyliśmy atrakcji z okazji Święta Wisły.
Dziecko szczęśliwe to dziecko brudne (czy jakoś tak) - Gustaw babrał się w glinie. Na kole.



Utoczył bardzo ładną miseczkę, ale nie wytrzymał i na sam koniec w sam środek denka włożył palec.
Pan od ceramiki, sekundujący, chwalił synka "O, jak ładnie!", zaniemówił, kiedy zrobiła się dziura w dnie, wreszcie rzekł "To chyba jakiś specjalny obiekt, nowoczesny".

Potem płynęliśmy promem


Kapitan jak trzeba, choć wyglądał na trunkowego.
Najbardziej Guciowi podobały się wielgachne szachy.


Z mniejszych elementów wykonał figurę monstrum. Był z niej tak dumny, że na odchodnem ją pocałował.


"Mamo, proszę cię, żebyś nie kasowała tego zdjęcia nigdy, do końca mojego życia". Mam zamiar sprawić Mu niespodziankę - wywołać zdjęcie i oprawić.

Ciepły wieczór, z przyjemnością przeszliśmy od Mostu Łazienkowskiego do Poniatoszczaka.


I jakby nie dość pięknie - Wisłą płynął stateczek ze sceną, na której saksofonista grał dziką solówkę jazzową. Zresztą na wodzie unosiły się różne jednostki pływające.



(smuga na moście to tramwaj).
Najbardziej osobliwa wydała mi się pogłębiarka "Chudy Wojtek II", z wesołymi pasażerami.


Mosty - wiecie, jak je lubię.



Tylko, nie wiedzieć czemu, przypominało mi się zdarzenie poranne.
Poszłam wyrzucić śmiecie, niestety, bez kluczyka. Wobec tego wory położyłam pod śmietnikiem. Widział to ponury dziad i jak nie zacznie gadać, jednocześnie ochrypłym i skrzeczącym głosem. Że to chamstwo, że do czego podobne - potoki słów, ton świętego oburzenia. Połowy nie zrozumiałam przez jego braki w uzębieniu. Próbowałam zaprotestować, że właśnie wracam po kluczyk, a on nic, dalej jazgocze w najlepsze.
Tak mnie wkurzył, że tupnęłam nogą "Czy panu, do cholery, nie zdarza się niczego zapomnieć?".
Poszłam po kluczyk i synka, worki wrzuciłam, jak trzeba.
A tu - na przystanku - stoi dziadzisko.
Podeszłam bliżej "Proszę pana, wyrzucone" - i pokazuję kluczyk.
Staruch nic.
"Słyszy pan?"
Typulo zadarł nos i spojrzał gdzieś w bok.
Moje właściwe postępowanie nie pasowało mu widać do obrazu świata, w którym roi się od chamów i złych ludzi.
Ja też powinnam odpuścić sobie, w imię szacunku dla starszych. Czy ja wiem, co się temu dziadu zdarzyło, że jest... dziadem? Nie staruszkiem?

7 komentarzy:

  1. Justynko takie życie ;) ale przynajmniej Gucio miał świetny dzień.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, no ja też! W taką pogodę żaden dziad mi nie zaszkodzi

      Usuń
  2. Szacunek dla wieku, szacunkiem dla wieku, ale trzeba też pamiętać, że wiek nie chroni przed głupotą, a na tę mamy, chyba obie, niski poziom tolerancji.
    Facet zachował się źle.
    Mosty piękne :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ja nie myślę, że to była głupota (choć na mądralę nie wyglądał). Raczej zgorzknienie - niekoniecznie związane z wiekiem. Zauważyłam, że ludzie przyjemni wcześniej starzeją się miło - jeśli chodzi o charakter.

      Usuń
  3. Fantastyczna Dina! Już nawet na tym etapie, połączenie jej pełnego niuansów pyszczka i płasko malowanego tła z fakturą pędzla - piękne.. i te kolory! Jak dla mnie, wystarczyłoby jeszcze tylko kilka linii określających jej sylwetkę i basta ;) A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! Dziękuję! Może faktycznie by wystarczyło - ale ja chcę zaszaleć z tłem, szczególnie, że do Diny dołącza obrazek, który zawiśnie na dole. Bowiem mają już przeznaczone miejsce. Dlatego chciałabym wykonać kontynuację - jak w dyptyku, tylko pionowym.
      Wydaje mi się, że niewielu zlecających chciałoby takie niedopowiedziane obrazy - ale mogę się mylić, bo... nie spytałam. Twoja koncepcja brzmi ciekawie.

      Usuń
  4. Ooo moj Konik!!! Zapowiada sie zacnie :-)))

    OdpowiedzUsuń