WSZYSTKIE OBRAZY, KTÓRYCH NIE MALUJĘ NA ZAMÓWIENIE, SĄ NA SPRZEDAŻ

piątek, 1 lutego 2013

Pierwszy obraz - Antylopa - Cuirs Carner Barcelona

Uroczyście inauguruję pracę nad cyklem obrazów na wystawę w Mon Credo - czyli perfumerii niszowej w Warszawie. Między innymi znajdują się w niej marki niedostępne gdzie indziej, a przez to zapachy niespotykane, a nawet niektóre osobliwe.

Cuirs firmy Carner Barcelona zrobił na mnie wielkie wrażenie.
Dlatego do niego powstanie pierwszy obraz.

Ponieważ blog czytają nie tylko perfumoholicy, muszę najpierw wyjaśnić pewne pojęcia.
Jednym z moich ulubionych składników jest oud/aoud - to gęsta, ciemna żywica, jaką wytwarza drzewo agarowe, kiedy jest zaatakowane przez pasożyty. Niezwykle wonna (i drogocenna), specyficzna substancja była i jest często spotykana w zapachach arabskich (orientalnych), uważana tam za afrodyzjak. Na rynku europejskim pojawiła się stosunkowo niedawno i robi zawrotną karierę.
Jak pachnie czysty oud, tego niestety nie wiem, ale jest na tyle charakterystyczny, że jego obecność bezbłędnie wywąchuję. Charakterystyczna goryczka, czasem podszyta ostrą wonią jakby odkażacza, szpitala - to tylko jedno z oudowych oblicz, które lubię najbardziej.
Najkrócej rzecz ujmując - podobnie, jak kadzidło (które mnie jednak nie kusi), uważam oud za zapach nie z tego świata (wiem, że to pretensjonalne - trudno).

Oczywiście Wojtek nie znosi oudu, wyczuwa go na kilometr, wyzywa od opatrunkowych smrodów itd.

Do rzeczy - Cuirs Carner Barcelony ma w sobie oud. Dyskretny.

 
Teraz - bardzo subiektywnie:
zapach w całości - gdybym miała go zrecenzować, jest czysty, minimalistyczny, bardzo aromatyczny, z oudową goryczką. Z czasem ujawnia swoje drugie oblicze - korzenne, skórzane. Suchy, pylisty. Byłby zimny i niesympatyczny, ale wszystko rozgrywa się na drzewnej bazie, niekiedy nawet ciut waniliowej.
Jednak agarowa żywica nie pozwala żadnemu składnikowi na odebranie pierwszeństwa, jednocześnie nadając perfumom wyjątkowy sznyt i tajemniczość.
Nie powiem - jest dziwaczny i kontrowersyjny.

Ku mojemu zdziwieniu zebrał komplementy od tzw. zwykłych ludzi - młodego sprzedawcy w ciuchach (Ach, jak pani pachnie, nie mogę!) używanych i pani Mirelli z przedszkola (Pani Justyno, co to jest? Niesamowite!).

No i jestem w kropce - czy odkrywać JUŻ wszystkie karty, czy też powolutku, w trakcie roboty?
Bo - mam już pełną wizję obrazu, z kolorami, detalami...

Wybaczcie...
Nie zdradzę teraz nic więcej, poza tym, że na obrazie będzie Antylopa.
Pogięta, jak Cuirs.
Zaczęłam od szkicu, bardziej dla onieśmielenia niż podpowiedzi.


Potem - kontur na właściwym podłożu (podobno to nie dykta, tylko płyta hdf - ale dla mnie wszystko w takim kolorze to dykta).
Odzwyczaiłam się od dużych obrazów - przypomnę wymiar - 100 na 70cm.
Przez chwilę - ale niedługą - poczułam jakoś tak po kobiecemu - bezradność.
Ale wzięłam ołówek i przyciskając go z dużą siłą (raz, że daje to ekspresję kresce, a dwa - coś musi być widać na zdjęciu) - narysowałam Antylopę.


Proporcje jeszcze się mogą zmienić, ale zasadniczy kształt pozostanie.

Przypomnę - moje hasło to 10 obrazów z 10 tygodni. Tyle zostało do połowy kwietnia, kiedy mam zamiar skończyć pracę nad cyklem. Nie jestem automatem - zdarzyło mi się tak duży format namalować w ciągu dwóch dni, bywało też, że 2 tygodnie nie wystarczyły.

Uprzedzam pytanie czytelników - zwierzęta będą tylko na dwóch pracach (może na trzech, jak się rozpędzę).

Jak na złość jutro basenowa sobota.
Ech.

PS. jeśli w moje zapachowe wywody wdały się jakiś nieścisłości/błędy, bardzo proszę znawców o poprawienie.

7 komentarzy:

  1. Ju!Dasz radę!!!3mam kciuki :-* i za te oudy :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam taką nadzieję - że zdążę. Ale i tak trzymaj oudy najlepiej
    Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo jestem ciekawa, zapowiada się bardzo interesująco :-D
    Czy mogę przyjść na wernisaż z aparatem?

    OdpowiedzUsuń
  4. Różki ! Antylopy mają różki ! Oudowy zapach bez rogów będzie niekompletny !

    OdpowiedzUsuń