WSZYSTKIE OBRAZY, KTÓRYCH NIE MALUJĘ NA ZAMÓWIENIE, SĄ NA SPRZEDAŻ

środa, 12 sierpnia 2015

Panienka energetyczna - cd

Nie powiem nic odkrywczego, ale muszę i tak - upał mnie wykańcza. Z małymi wyjątkami, wszyscy jesteśmy dotknięci tym nieszczęściem. Czuję jakąś podświadomą solidarność z postaciami, które mijam, wyglądającymi podobnie do ryb wyrzuconych na brzeg. Pod względem kondycji. Rzadziej zapachu, ale dziś się zdarzyło.
Dałabym radę - ale, do diabła, noce z temperaturą powyżej 30stu stopni w mieszkaniu i brakiem powietrza są koszmarem.

Jednak żyć trzeba - a przy malowaniu zapominam o dotkliwościach (potrzebach zresztą też, niektórych, jak jedzenie i picie).

Do Panienki zaopatrzyłam się w pędzelki do kaligrafii, dwie pary okularów - i jazda!


Powyżej jeszcze bez dłoni, kolory zdechnięte, bo zdjęcie robione przy sztucznym świetle.
Już czuję do niej wielką sympatię.


Tym bardziej, że dojdą kolory, światło i takie tam...


Do tego wszystkiego pracuję nad "wydobyciem skrętu" oraz "zdefiniowaniem fal"


 Tym razem mam na myśli włosy. No bo skoro już udało mi się ich nie ściąć oraz odkryłam, że mają lokowatą naturę, to korzystam i sobie myślę, że skoro jestem w stanie, z zaangażowaniem, zajmować się takimi detalami, znaczy - nie jest źle.

I tu rękopis się urywa, z powodu, że się już do niczego chwilowo nie nadaję.
Idę pooddychać rosołem pod Łazienki. Ciut chłodniejszym, niż w pracowni.

2 komentarze:

  1. U mnie (kuj-pom) dzisiaj już nieco chłodniej, a noc, w porównaniu do poprzednich - zimna! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Suknia też Maria Antonina :)

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.