WSZYSTKIE OBRAZY, KTÓRYCH NIE MALUJĘ NA ZAMÓWIENIE, SĄ NA SPRZEDAŻ

środa, 30 kwietnia 2014

Komentarze

No więc uznałam za stosowne się obnażyć i powiem coś, co dla nikogo pewnie nie jest tajemnicą.
Lubię komentarze. Wolę, żeby były, niż nie.
I tak, jak mam przekonanie do tego, co zamieszczam, o tyle  zupełnie inną sprawą  jest to, czy moje wpisy "trafiają" do Czytelników. Oczywiście cieszy mnie, jeśli tak. A dowodem są właśnie komentarze.
W erze facebooka i "lajkowania" to tym bardziej powinno być jasne (na fb zresztą oddźwięk jest, ale ten portal jest dla mnie tylko narzędziem).

"Pusty" wpis - bo tak traktuję te bez komentarzy - jest z mojego punktu widzenia tylko sztuką dla sztuki, czymś wrzuconym do szuflady. Nie mam kryształowej kuli i nie wiem, co kto myśli nt danego odcinka w Brulionie.
Pewnie, nie wszystko jest ciekawe (równie) - no ale postawcie się w mojej sytuacji. Wczoraj wkleiłam premierową Panienkę, którą uważam za jedną z lepszych w mojej karierze - a tymczasem komentarze są tylko na fb. Czyżby poza nim nic się nie działo?

Wg mnie większość blogów umiera nie dlatego, że ich autorzy nie mają nic do powiedzenia, ale dlatego, że nie czują/nie mają oddźwięku, potwierdzenia w komentarzach czytelników.

Dodatkowo - jak każdy niemal artysta - potrzebuję publiczności. Ona mnie uskrzydla. Nadaje sens wpisom - w końcu przez dziesięciolecia prowadziłam pamiętnik i też było fajnie, bo lubię pisać (pozwólcie, że się pochwalę - dostałam nagrodę w konkursie Twojego Stylu "Dzienniki Polek" - tym samym konkursie, gdzie wygrała Masłowska, oczywiście mój tekst opublikowano).
 Przy prowadzeniu intensywnej twórczej działalności malarskiej traktuję Brulion jak swego rodzaju nieustającą wystawę. Wasze głosy są dla mnie ważne.
Dla potwierdzenia tego, że blogowanie ma sens.
Że udostępnienie moich obrazów ma sens.
Moich i Wojtka żartów.
Że Was to obchodzi.

A więc - pamiętajcie o autorce.
Oraz o blogerach, których uważacie za wartościowych.
Żebyśmy nie myśleli, że piszemy w próżnię (ja też mam wiele do zrobienia dla innych w tej mierze).

I to by było tyle na kwiecień. O.

Dla rozładowania napięcia wklejam swoje zdjęcie sprzed 1000ca lat, w zaskakującym image'u.



21 komentarzy:

  1. Ale blond!!!! Nie poznałabym.
    Lecę "skomciać" panienkę :P

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja rzadko komentuję wychodząc z założenia, że i tak wiesz, że malujesz fantastycznie - więc co się będę produkować. To chyba tak jak mówienie "kocham cię" - nigdy nie jest za dużo, a facet myśli, że jak raz powiedział 10 lat temu to starczy, przecież powiedział, kocha, o co chodzi?

    Często blond włosy są korzystne dla buzi - w moim wypadku jasny kolor łagodzi ostre rysy i wyraz twarzy mówiący "zaraz cię zabiję" (ostatnio mąż mówi, że się mnie boi - a ja mam po prostu taką twarz. W podstawówce nauczyciele się skarżyli, że mam minę, jakbym pojadła wszystkie rozumy - a to znów moja normalna facjata. Ale pracuję nad pogodnym wyrazem paszczy (głównie dlatego, że mam tendencję do ściągania brwi, przez co wyglądam debilnie, fotki nie kłamią). No i zmarszczki - na starość od razu widać, kto był pogodny, a kto nie - twarz to utrwala. Wolę być pogodną pomarszczoną staruszką.

    Przydługi wstęp po to, żeby napisać, że - no nie będę owijać w bawełnę - wyglądasz na tej fotce po prostu okropnie:D (ze względu na kompletnie nietrafiony kolor włosów oczywiście).

    Lecę skomentować panienkę:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak maluję, to wiem - oczywiście - ale publiczność to publiczność. Blog bez komentarzy nie żyje, taka jest prawda. Poza tym to, co powiesz mi w rozmowie, dzieje się między nami - sensem blogowania jest upowszechnienie. Nie tylko tego, co ja mam do powiedzenia, ale inni też.
      Jak już kiedyś pisałam - odpowiedź na komentarz jest i dla mnie okazją do dialogu.
      Co do koloru i wyglądu - całkowicie się zgadzam! Wyglądam jak przebrana za anioła w kiepskich jasełkach i w kiepskiej peruce.

      Usuń
  3. Tak - pierwsze, co zrobiłam z włosami w sensie odmiany koloru, to rozjaśnienie. Jakoś na początku studiów. Były czasy!
    Sęks

    OdpowiedzUsuń
  4. Staram się komentować choć nie zawsze mam czas. Czas mam zawsze żeby przeczytać ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja mam ostatnio wstręt do klawiatury i wyciśnięcie z siebie kilku nawet liter mnie przerasta często. Ale wiem, jak to jest czekać na komentarz, więc postaram się bardziej.
    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, Sabb, z twojego blogu wziełam podziękowanie za komentarze - 'Wy sprawiacie, ze to miejsce żyje" - nic dodać, nic ujać.
      Ja też się postaram.

      Usuń
  6. Miało być Twoje zdjęcie! Coś Ci się musiało pomylić, bo wkleiłaś Limahla... ;)
    Justyno, teraz niestety każde życie toczy się na FB, znamy takich, którzy nawet wyniki badań medycznych tam zamieszczają ;) Ale na poważnie -tam wszystko jest szybko, wszystko w jednym miejscu, myślę, że stąd ta sytuacja.
    Czekamy na kolejne Panienk!!! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Limahl, mein Gott.
      Fb jest niestety dość prymitywnym i spłycającym wszystko portalem. Cennym - o ile potrafi się z niego wycisnąć, co najlepsze i ma sprawdzonych znajomych (?).
      Ale jeśli fb ma mi odbierać komentarze, to może Brulion powinnam umieścić na jakimś funfanpejdżu?

      Usuń
    2. Jeśli Ci sił wystarczy, oczywiście, ze fanpejdża zakładaj, pewnie da się jakoś obie rzeczy połączyć -Sabb musi coś na ten temat wiedzeć ;)
      FB nie odbieram, jako prymitwynego miejsca, wszystko to kwestia tego, co się tam wybiera... No dobrze, na reklamy wpływu czasem nie mam... ;)

      Usuń
    3. Myślę, że samo 'lajkowanie" jest szkodliwe. Jako zachęta do błyskawicznego i bezrefleksyjnego klasyfikowania.Płytkiego.Jakby już samo "lubię" "nie lubię" wystarczało, bez wgłębiania się w szczegóły. Bo do szczegółów trzeba by poświęcić trochę czasu, a może i coś wiedzieć.
      I tak mi przyszło do głowy, że swój komentarz zamieszczę w którymś z wpisów.

      Usuń
    4. Jaki Limahl , jaki Limahl , on miał sterczące pióra na głowie !

      Usuń
  7. Jak to się dzieje, że u progu dorosłości dziewczyny zwykle robią sobie urodową krzywdę??":) Zawsze mnie to fascynuje przy obserwowaniu cudnych młodych buziaków otoczonych tlenionymi puklami, pozbawionych brwi lub wymazanych szminką /błyszczykiem w odcieniu nude (efekt świeżego trupa). Czy jest to wynik pędu aby bardziej przypominać stado rówieśnicze, cz też może wyraz buntu i manifestacja dorosłości? Próbuję sobie przypomnieć jakie myśli i uczucia towarzyszyły mi przy tlenieniu sobie sobie tylko i wyłącznie grzywki. Nie pamiętam zbyt dokładnie.... za to pamiętam motywację przy przekłuwaniu sobie nosa. Chciałam zrobić na złość mojej dewockiej babuni. Heheh myślę że powtórzenie tego numeru znów sprawiłoby mi frajdę. Odnośnie komentarzy....ja nieodmiennie zachwycam się obrazami ale czasami napisanie czegoś bardziej konstruktywnego poza "jakie cudne" przekracza moje zdolności intelektualne danego dnia. Zawsze są cudne... naprawdę....ale mkarencki słusznie napisała. Sama molestuję mojego partnera co wieczór pytaniem "Heeej lubisz mnie choć troszkę???"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nooo...ja mogę pisać tylko o sobie. Blond - sam w sobie - był (i chyba jest...) moim marzeniem. Gdy więc pojawiła się okazja, utleniłam się natychmiast. Czyli na początku studiów. Poza tym - tak samo i teraz - zmiana koloru włosów sprawia, że czuję się trochę kimś innym, z białą kartą, którą sam będzie zapełniał tylko i wyłącznie pozytywnie.

      Usuń
  8. Witaj Justynko! : }

    Twój protest jest jak najbardziej słuszny.
    Chyba potrzebna była ta pauza w komentarzach, zwłaszcza dla mnie.
    A może jest więcej takich osób?
    Właśnie dzięki Twoim argumentom poczułam zawstydzenie.
    Wiesz, że czytam Twój Brulion od ok roku.
    Tej zimy bardzo mnie podtrzymywał i był terapeutyczny.
    Chociaż Cię nie znałam stałaś mi się bliska,
    czułam że bardzo Cię rozumiem w rozterkach i dylematach twórczych.
    Przywiązałam się do czytanie i śledzenia Twojej twórczości.
    Kibicuję i podziwiam za konsekwencję.
    Nigdy nie czułam potrzeby pisania na blogu, ale dziś zrozumiałam że to pasożytnictwo -
    czytać , kibicować , ogrzewać się kosztem Twojej twórczości i nie wykrzesać nawet słowa!!!
    Dzięki JU za to co robisz Iga :)


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Igo, jesteś bardzo, bardzo miłą osobą - nie przypuszczałam, że mój apel może wywołać aż taką reakcję. Beż przesady - po prostu miałam wrażenie, że od mojego powrotu z Kołobrzegu utarł się zwyczaj szczątkowego komentowania.
      Dziękuję Ci i serdecznie pozdrawiam!

      Usuń
  9. Ju (You) utalentowana, rzadko komentuję, ( i nie tylko u Ciebie), nawet jeśli jestem pod wrażeniem, ponieważ wydaje mi się, że moja opinia może dla kogoś nie być wcale ważna, a tym bardziej 'odkrywcza'. Jednakowoż, w świetle Twego powyższego wpisu czuję się ośmielona, a wrecz mile widziana :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I bardzo słusznie - komentarz, jaki by nie był, odkrywczy bądź nie, jest zawsze znakiem twego, że ktoś był. I zawsze jest ważny! Naprawdę, zupełnie inaczej się zagląda na blog - jako autorka - jeśli są komentarze. To specyficzny punkt widzenia - bo co napisałam, wiem, więc otwieram Brulion czasem tylko po to, żeby odnieść się do czyjejś wypowiedzi.

      Usuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.