WSZYSTKIE OBRAZY, KTÓRYCH NIE MALUJĘ NA ZAMÓWIENIE, SĄ NA SPRZEDAŻ

wtorek, 15 kwietnia 2014

Powrót do zleceń - Agnieszka i Mezo

Nastał wreszcie normalny czas, kiedy dni mierzy się obrazami i zapachami, a nie telefonami do Zusu i wizytami w Ministerstwie. Co oznacza, że można spokojnie - w miarę, bo nadchodzą Święta - oddać się twórczości.

Zresztą na pomysł dotyczący pieseczka wpadłam, kiedy zgnębiona wracałam z Zakładu.
Ponieważ Mezo ma być ujęty w miłych okolicznościach przyrody, a świetnie wygląda na trawie - zaczęłam myśleć, jakby tu przy jego małej postaci działo się coś więcej niż kiełkowanie źdźbeł.
No i zobaczcie :


 Zastanawialiście się kiedyś, do czego potrzebne są kałuże? (poza tym, że dają możliwość bardziej lub mniej przydatnego taplania się) - otóż kałuże są lustrami.
W przypadku powyższego obrazka - mimo ujęcia ziemi (no bo inaczej się nie da, skoro na Mezo patrzymy z góry), na owym "portrecie" będzie miejsce dla nieba.
Tutaj to nie - zwykłe kałuże, tylko...
O tym w następnym odcinku...

...ale na razie dam Państwu przedsmak powstającej Panienki!


Na pytanie, czy to księżyc, odpowiadam przecząco.
Aczkolwiek w sumie...

W ogóle czuję się tak jakoś świątecznie i to już od zeszłego tygodnia po przedawnieniu długu.
Np czwartek przypomina piątek, piątek - sobotę, która trwa dwa dni, a w poniedziałek - niedziela.
Tylko dziś jak raz jest wtorek, ale jakiś taki czwartkowy..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.