WSZYSTKIE OBRAZY, KTÓRYCH NIE MALUJĘ NA ZAMÓWIENIE, SĄ NA SPRZEDAŻ

wtorek, 8 kwietnia 2014

BWA, Kielce i ja

Mimo porannego telefonu do ZUSu, w którym Dział Egzekucji miał dla mnie niestety druzgoczące wiadomości (jeszcze jutro do sprawdzenia - ostatnia nadzieja, ze uda się wszystko załatwić bez odwoływania się) - więc mimo to nie zrezygnowałam z planów i wybrałam się do Kielc.

Tam bowiem znajduje się nowiuteńkie Biuro Wystaw Artystycznych oraz Pani Dyrektor, z którą umówiłam się na spotkanie. Jak mogą się Państwo domyślać, sprawa dotyczy Duftartu i stypendium. Aby się o nie ubiegać, należy się wyposażyć w dwie rekomendacje. Jedną mam, z zagranicy, od instytucji, która planuje zorganizować mi wystawę.
Ministerstwo zasugerowało, że dobrze byłoby, gdyby druga wystawiona została przez krytyka sztuki, otwartego na nowe kierunki.

I tak dowiedziałam się o Kielcach, gdzie miesiąc temu otworzyło się w nowej siedzibie BWA (Biuro Wystaw Artystycznych), a Dyrektorka prawdopodobnie jest najodpowiedniejszą osobą.
Po rozmowie z Warszawy i przesłaniu zdjęć obrazów mailem, zgodziła się napisać poręczenie.

Tak więc znowu wykończyłam Wojtka przygotowaniami zapachowych nośników, wskoczyłam do piętrowego busu i pomknęłam w Polskę.

Kielce spodobały mi się od pierwszego wejrzenia, gdyż naprzeciwko przystanku zauważyłam witrynę z obiecującym napisem PERFUMERIA. Co Wam będę mówić - marzenie. Cały regał z wycofywanymi bądź wycofanymi perfumami, o niektórych nie miałam pojęcia. Oczywiście mój nos wychwycił natychmiast wszystkie zapachy z tuberozą, dla dobra spotkania powstrzymałam się od ich użycia...nooo, tylko nędzne dwa psiki na nadgarstki.
Wrócę tam...

Obwąchując się dyskretnie znalazłam się pod nowym BWA.



Cóż będę pisać - rozmowa, początkowo oficjalna, przerodziła się w prawdziwą konwersację, a kiedy usłyszałam treść rekomendacji, mało nie wyskoczyłam z butów (nawiasem mówiąc, Wojtek ciągle mnie skłania, abym pozbyła się swoich ciżemek naleśnikowatych - i dziś też, powiedział, że niby ładnie wyglądam, ale "obuwie masz jak repatrianka z Kazachstanu", a na mój protest, że się nie zna, bo to są designerskie buty, rzekł "Tak samo dizajnerskie jak torby w kratkę przybyszów zza Buga").

Mam nadzieję, że nie wezmą mi drodzy Czytelnicy za złe, jeśli przytoczę fragment rekomendacji :

"Zależność formy wizualnego wyobrażenia od zapachu jest w sztuce spotykana bardzo rzadko, a to, ze artystka czyni z niej podstawowe założenie swojej twórczości i ze każda z jej prac jest określonym zapachem dopełniona, czyni jej koncepcję unikatową.
(...) Wzrok, słuch, dotyk - to te zmysły od zawsze biorą udział w tworzeniu sztuk plastycznych, i to doznania dzięki nim dostarczone inspirują artystów. Zmysł powonienia na ogół jest przy tym pomijany, wręcz niezauważalny.
(...) Plastyczno - zapachowa twórczość Justyny Neyman ma posmak eksperymentu - poszerza przestrzeń odbioru sztuki, wnosi nowe aspekty poznawania obrazu, zwraca uwagę na możliwości, jakie daje świadomość funkcjonowania w świecie, który jest określany nie tylko impulsami dźwiękowymi, wizualnymi, dotykowymi - ale także zapachowymi. "

Miałam przyjemność obejrzeć katalog artystów Kielecczyzny. No no. To jest zdaje się ten "drugi obieg", prawdziwej sztuki nowoczesnej. Imponujące.

Muszę powiedzieć, że nowa siedziba BWA, chociaż w czasie wojny mieściło się w niej gestapo, a potem NKWD mordowało ludzi, nie ma w sobie ani odrobiny "złej energii" - jak to powiedziała Pani Dyrektor "To żywi szkodzą". Zostałam oprowadzona po wnętrzach budynku, zupełnie jak przez dumną panią domu - i czułam, że Zus oddala się i robi malutki - choć na kilka godzin wytchnienia.





Nawet drobne szczególiki, jak numerki w szatni albo obiekt poniższy, dopracowane starannie


Nawet widok z wejścia, na słynny deptak - ulicę Sienkiewicza




Kielce mają swoją atmosferę, nieśpieszną, bez zadęcia, przyjazną.
Mnóstwo sympatycznych miejsc - o, to np (z boku Pani Dyrektor)


Podczas wspólnego spaceru, rozczulił mnie pewien szczegół :


A do tego wszystkie instytucje kulturalne mieszczą się blisko siebie, w Centrum, prawdziwych galerii nie zastąpiły galerie handlowe.
Piękne miejsce



Aż się nie chciało patrzeć na zegarek - co poskutkowało koniecznością truchtu w dizajnerskim obuwiu w kierunku przystanku odjazdowego - a i tak udało mi się przelotem zahaczyć o perfumerię.

Zadumałam się nad pojęciem "prowincja", mającego pejoratywny sens, a tymczasem często odnosi się tylko do umiejscowienia na mapie. A jak się przyjrzeć - dzieje się mnóstwo rzeczy, wartościowych, znaczących, dzięki oddanym swojemu działaniu ludziom.

PS. Dodam jeszcze, że syn Pani Dyrektor jest basistą w zespole heavy metalowym Belzebong, z którym koncertuje w Niemczech i USA - i wcale się nie dziwię, że mają sukcesy.

O!

7 komentarzy:

  1. Justyna i Justyna dwie eksperymentatorki!!! :)) Jak to dobrze, że w końcu przebiłaś mur i trafiłaś na osoby, które mogą CI pomóc. Bardzo się cieszę. A Kielce.... cudne! Przejeżdżałam przez nie kilka razy. Teraz wiem, że warto zrobić postój.Trzymam ciągle kciuki za pozytywny finał historii z ZUSem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak mi się wydaje - że przebiłam mur. Bo jeśli osoba zorientowana na malarstwo nowoczesne (a więc nie moje :) ) daje się uwieść mojemu pomysłowi, to dla mnie wiele znaczy.
      Za kciuki dziękuję - dziś 14.30 tel. do Działu Egzekucji...

      Usuń
  2. Ju, fantastyczne wiadomości! i zapytam nieśmiało, co tam na półeczkach jeszcze było ciekawego?? Dag.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkie wycofywane zapachy i produkty, jesli były ostatnie, podlegały zniżce -30%.
      A jeśli miało się życzenie dostać tester (których nie wolno perfumerii sprzedawać), to kupowało się ze zniżką 20% - np. krem i balsam Midnight Poison -20% i do tego setka wody z ubytkiem może 10ml.
      Fajne, co?
      Był tam np Elle Rabanne, Valentino Gold, My Couture Givenchy, Trouble i coś obłędnego, czego nie znałam i nie zapamiętałam nazwy - więc zaraz będę szukać telefonu.

      Usuń
  3. A ja zadumałem się nad Twoją zadumą odnośnie prowincji. Wiem, że jej pejoratywne pojęcie, w kontekście poziomu kultury szeroko pojętej, rozwoju regionalnego, mentalności ludzkiej, jeszcze istnieje. Myślę jednak, że tylko w umysłach ludzi, którzy nie mają wiedzy, albo w swoim, umiejscowionym w centrali, zadufaniu mają zamknięte oczy.
    Nie rozumiem Twojego zaskoczenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieporozumienie - JA się nie dziwię, dziwię się, że to pojęcie pokutuje. Zaduma dotyczyła łatwości przyczepiania etykietek.
      Np odradzono mi robienie wystawy w Pruszkowie "bo Wwa się obrazi" - co śmieszniejsze, Wwa składa się w większości z ludności napływowej. Chociaż nie, to może własnie wszystko tłumaczy.

      Usuń
    2. A swoją drogą, Wolandzie, zastanawiam się, czy akurat ja prowokuję Cię do mówienia nieprzyjemnych rzeczy, czy też to taki twój styl milutki i może czerpiesz jakąś satysfakcję z tego, żeby w sympatycznych okolicznościach wpuścić trochę smrodku i próbować udowodnić komuś, że jest wielbłądem.

      Usuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.