WSZYSTKIE OBRAZY, KTÓRYCH NIE MALUJĘ NA ZAMÓWIENIE, SĄ NA SPRZEDAŻ

niedziela, 13 kwietnia 2014

Jutro, co będzie jutro...

...spodziewam się, że jutro nastąpi wyczekiwany pierwszy dzień wolności - bo o 16stej mija czas, do którego można złożyć dokumenty do Ministerstwa.
A i tak po tym, jak Wojtek został uznany za niewinnego przez ZUS - kamień spadł mi z serca i wciąż się cieszę - ponadto dieta i ruch przynoszą efekty - zadzwoniłam do W. wdrapując się na skarpę wiślaną.
"Wiesz, chciałam tylko powiedzieć, że czuję się taka wolna!"
"A gdzie jesteś?"
"Idę pod górę"
"Oczywiście, gdybyś szła w dół, czułabyś się szybka"

Wszystko już zgromadziłam - a dziś cały wieczór szykowałam zapachowe zestawy. Wg udoskonalonej metody.


 
Okazuje się, że przy cieńszej folii, nie trzeba otwierać torebki z zapachowym nośnikiem (w moim wypadku filc) - wystarczy przytknąć nos do kwadratu (nawiasem mówiąc, mam zamiar na każdej pocztówce napisać "Proszę Powąchać Kwadrat" czy coś w tym rodzaju).

Swoją drogą, dopiero teraz do mnie doszło, jak drogi jest Duftart.
Na jedną pocztówkę zużywam 16 - 20 "psików" w zależności od intensywności zapachu. Czyli ok. 2 ml.

A więc najprawdopodobniej swoje zapasy zużyję w ekspresowym tempie!
I nie są to żadne, broń Boże, FMy, tylko najczęściej - niestety (?) - niszowce! A tu 2ml na JEDNĄ reprodukcję...



Będę jeszcze doskonalić metody - a jutro z tajemniczym pachnącym pudełkiem odwiedzam Biuro Podawcze.
Ale najważniejsze, co mam zamiar robić przez najbliższe dni - to malować i spać. No i może ew. jakieś przyjemności mnie czekają...prezenty?


Ach! Jak tu pachnie Angelem!


Ostatni dziś element zapachowy - oczywiście dla W. nie do zniesienia.
wyobraźcie sobie, że ten biedny człowiek (ma bardzo czuły węch), sam mnie namawiał do obfitego używania najbardziej wyrazistych perfum - dla dobra sztuki. Zawsze "gonił mnie" za wonie z charakterem.

Nie ukrywam, że z przyjemnością słuchałam, jak dusząc się, syczy "więcej tego dryndusa*!" (Eau du Soir)


*dryndus - nazwa wymyślona przez męża, określająca wszystkie tzw. "babcine" zapachy

2 komentarze:

  1. Więc do końca czerwca masz już spokój? Poza tym mała poprawka, 1 ml to jakieś 18/20 psików ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze ZUS - tzn po uznaniu oddłużenia czas na twórczą emeryturę - ale to już starania w pozytywnej sprawie, nie dramat.
      O! to dobrze z tymi psikami - bo jakoś mi się wydawało, ze więcej "schodzi"

      Usuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.