WSZYSTKIE OBRAZY, KTÓRYCH NIE MALUJĘ NA ZAMÓWIENIE, SĄ NA SPRZEDAŻ

czwartek, 24 kwietnia 2014

Strzelając pochwą czyli śmiać się czy płakać

Szanowni Państwo,
oto moja dzisiejsza propozycja w ramach emocjonujących dawnych Krytycznych Czwartków.


No cóż. Byłam na tyle łaskawa i wielkoduszna, że obejrzałam do końca, czekając, co za dzieło "wyszło" z owego pierdnięcia inwencji.
Po poplamieniu papieru "artyftka" złożyła go na dwie części, żeby się symetrycznie odbiło - super sztuczka znana z przedszkola. Na obronę owej niewiasty mogę tylko dodać, że zarówno podczas czynności, jak i oglądaniu rezultatu, w ruchach i mimice, tej żałosnej "pelfolmelce" brakowało pewności siebie, a nawet wyczuwałam jej zażenowanie.

Właściwie nie dziwi mnie to, że babka wpadła na taki pomysł, bo przecież współczesna Sztóka pełna jest wagin, spółkowania, perwersji, śmierci, bezczeszczenia symboli itd - wszystko, żeby zwrócić na siebie uwagę.
Mawia się, że krytyk jest eunuchem - a tu, proszę - mimo jaj i płci eunuchem jest ta pani.
Dlaczego mężczyźni mieliby zagarniać ów termin dla siebie?

Dziwi mnie natomiast, że ktoś pozwala na pokazywanie takiej nędzy w miejscu w Kolonii, które coś znaczy/ło. Ktoś nazywa panią M. artystką,  mówi się o sztuce w kontekście owego wydarzenia.
A potem zdrowo myślący człowiek stwierdza, że nie zna się na sztuce (mało jest tak denerwujących mnie zdań, jak to).

Na koniec, żeby nie było tak ponuro :

 

PS. Moja propozycja do rozważenia dla "odważnych performerów" - strzelanie wrzodami w lustro (można temu nadać np nazwę Autoportret - wówczas przeglądający się widzi swe oblicze poprzez ślady zepsucia).
No. Że niby twarze się zmieniają, a zło/grzech takie samo - jakby niezależne od nas itd
ALBO - użyć krwi z hemoroidów ( jak pozyskać, pozostawiam bez odpowiedzi) i nią podpisywać np zobowiązania kredytowe

13 komentarzy:

  1. Lepiej się śmiać. Ja tak robię, gdy widzę kolejny taki przykład nowoczesnej "sztuki". Chyba się już uodporniłam na takie widoki po zajęciach ze sztuki współczesnej :/ Osobiście wolę jednak bardziej tradycyjną sztukę, choć nie powiem, nowoczesne dzieła i performace też czasem do mnie przemawiają.

    OdpowiedzUsuń
  2. Lepiej się śmiać, a najlepiej wyśmiać! Zastanawiam się, czy osoby podobnie obyte ze współczesną jest jeszcze w stanie coś zdziwić? I co by to mogło być?

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja zaklepuję dla siebie "malunki z kolorowych lewatyw"! Ale niech mi ktoś tylko pomysł podkradnie... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! To już - z racji możliwej precyzji celowania - mogłaby być nawet Sztóka dekoracyjna. I koniecznie trzeba film nakręcić, koniecznie! I zastanowić się, gdzie te lewatywy umieścić.

      Usuń
    2. Gryxie, muszę Cię zmartwić, ale pomysł z kolorową lewatywą już był. :(
      https://www.youtube.com/watch?v=8pX-Y6Yn21M od połowy.
      dobbinka

      Usuń
  4. Jeżuuuuuu nawet nie obejrzałam bo poczułam, że mi niedobrze na samą myśl. I nie to żebym była zszokowana, wiem co się teraz od x lat dzieje na tym polu. Tyle tylko, że od kilku lat świadomie unikam takich wrażeń, nie widzę powodu w imię którego mam znosić takie fanaberie jako odbiorca. Nie i już. To już nie tyle Sztuka co tanie SZtuczki i to przez wielkie "SZ". Rozprawianie o genitaliach i sprawach okołoseksualnych jest zajmujące jak się ma te 6-16 lat.

    OdpowiedzUsuń
  5. No tak, ale co innego mówić, co innego POKAZAĆ.
    A na serio - podoba mi się twoja zdecydowana postawa. Z moich obserwacji wynika, że najczęściej spotykana jest obojętność i stwierdzenie "Ja się na sztuce nie znam" - to jakby ktoś, słysząc żart, mówił "Nie śmieję się, bo nie znam się na żartach i nie odróżniam dobrych od złych".
    swoją drogą - czy za żarty wzięli się krytycy? Mam na myśli raczej nie tyle żarty, co kawały.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. Moja postawa pewnie wynika z faktu, że przez dobrych kilka szczenięcych lat sporo się o sztuce uczyłam :). Zdążyłam przeżyć miłości fascynacje z nią związane ale i też doświadczyć rozczarowań. Mój mąż tak właśnie mówi jak piszesz że się nie zna nigdy nie zrozumie zwłaszcza współczesnej. Myślę że ludziom nie tyle brak chęci co przewodnika w tej materii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak sądzę. Bardzo cenna uwaga. Nie myślałam o tym w ten sposób, dziękuję

      Usuń
  8. Ożeszmatkojedyna *wytrzeszcz maksymalny* ! Czy ta pani przepraszam wydala fizjologicznie czy nafaszerowała się kapsułami z farbą , bo trudno poznać ? Jedyną wskazówką jest różnorodność kolorystyczna , aczkolwiek gama barwna jest zdecydowanie fizjologiczna co może zmylić . Litości !!! TO ma być sztuka ? przecież to jest po prostu obrzydliwe . Czynności wydalnicze stanowią źródło uciechy dla kręgów zbliżonych do ośrodków konsumpcji wina typu Jabol w ilościach hurtowych i to od długiego czasu , a człowiek pretendujący do jakiegokolwiek stopnia kultury ich nie upublicznia . Natomiast jeżeli ktoś nie ma nic do powiedzenia a ma ambicje bycia "artystom", zrobi wszystko , żeby mówiono o nim cokolwiek i jakkolwiek , bo nie mając podstaw do wypowiedzi artystycznej (czyli talentu , gustu itp nieważnych cech), nie ma narzędzia weryfikującego sposób wypowiedzi i uważa że im bardziej szokująco i "orginalnie" , tym bardziej artystycznie . Flaki się przewracają . Proponuję zrobić znacznie większy performans w tym stylu , rozbijając z dużej wysokości tojtoja , efekt na pewno zrobi większe wrażenie na widzach .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaak...Myślę, ze zdecydowanie większą sztuką byłoby wyjmowanie zgniecionych skorupek unurzanych w farbie z pochwy pani M. Można by to sfilmować i oczywiście wrzucić na YT
      Co do tojtoja, to nawet bez realizacji sama wizja działa mi sugestywnie na wyobraźnię i to wbrew mojej woli - nie potrafię przestać

      Usuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.