WSZYSTKIE OBRAZY, KTÓRYCH NIE MALUJĘ NA ZAMÓWIENIE, SĄ NA SPRZEDAŻ

sobota, 4 sierpnia 2012

ms2 czyli przygoda ze Sztuką Nowoczesną

Kiedy usłyszałam tytuł wystawy w łódzkim ms2, przeczuwałam, że to może być coś bardzo interesujacego.
Tak więc zmobilizowałyśmy się z Karoliną i zdążyłyśmy na Dźwięki Elektrycznego Ciała.
Zanurzyliśmy się (bo Gustaw nam towarzyszył) w inny świat, jak z filmu science fiction z lat 60tych. Na dodatek powstałego w przaśnej rzeczywistości Europy Wschodniej.


 Mam podejrzenie, ze eksperymentatorzy mieli sporo dystansu do siebie i swoich dzieł



Kiedy w 1957 roku w Warszawie pojawił się pierwszy syntezator i powstało Eksperymentalne Studio Polskiego Radia, wzbudziło to nie tylko zainteresowanie kompozytorów, ale również artystów, architektów i nawet poetów.
Zachłyśnięcie się nowymi możliwościami zaowocowało utworami typu "Etiuda konkretna na jedno uderzenie w talerz", zmieniły się partytury, mnożyły happeningi dźwiękowe.

                                     
                                                                To też można zagrać!

Ku uciesze Gucia weszliśmy do tunelu z odgłosami, w którym, w zależności od tego, w którym miejscu się postawiło stopę, zmieniał się dźwięk.  Każdy zaułek w postaci wysokiego, cylindrycznego pomieszczenia, był oświetlony innym kolorem, co wykorzystałyśmy do zrobienia  sesji fotograficznej.


















Jednak nie bez powodu w burdelach stosuje się czerwone światło, i nie chodzi mi o erotyzm, ale efekt upiększający.
Myślę, ze każda kobieta obowiązkowo powinna mieć przynajmniej raz w życiu sesję, z której zostaną jej na pamiątkę piękne zdjęcia.

Pamiętam, miałam sąsiadkę za ścianą. Nieduża, przy kości, no, z urody nic specjalnego, za to bardzo pewna siebie. Zachowywała się jak gwiazda, miała ruchy i gestykulację pięknej kobiety i moi znajomi nawet stroili sobie z niej żarty. Szczególnie celował w tym J.
Aż kiedyś wpadł nam w ręce jej album z sesji fotograficznej. Ciemne, kontrastowe zdjęcia, wydobywające to, co najponętniejsze. Erotyczne- choć nic konkretnego nie pokazywały.
J. powiedział tylko "No, no. Że ja tego wcześniej nie zauważyłem" - i od tej pory wodził za sąsiadką maślanym wzrokiem.

Zatopione w dźwiękach a la Pilot Pirx czy Hydrozagadka, znikłyśmy chyba (czas przestał istnieć) na ponad godzinę w plątaninie korytarzy i tubusów, a Gucio pohukując i kwicząc biegał w tę i z powrotem, przez co ściągał na siebie uwagę postawnej, gniewnej blondyny z obsługi wystawy, która rzucała nam pełne dezaprobaty, piorunujące spojrzenia.
Im jej miny były straszniejsze i bardziej poważne, tym nasze ataki śmiechu głośniejsze, ponieważ wszystko odbywało z towarzyszeniem metalicznych pierdnięć, brzęków i syntetycznych posapywań.

Szkoda tylko, ze nie mam żadnego zapachu, który wydawałby mi się odpowiedni to komiczno- awangardowo- artystycznych okoliczności.



Może Ma Dame Gaultier?



11 komentarzy:

  1. Ju, zdjęcia piękne i nie tylko te "w podczerwieni".
    I teraz doskonale rozumiem powiedzenie "kobieta o stu twarzach", bo na każdym z nich (każdym z Tobą) jesteś zupełnie inna.
    A z tą czerwienią to coś jest na rzeczy, bo pamiętam, jak Mama zawsze mi mówiła, żeby kupować parasolki w odcieniu właśnie czerwieni, bo pod nimi najlepiej się wygląda.
    Tylko, qrczę, jak długo? :))))W.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę, że Mama zdradzała Ci damskie sekrety (bo przypuszczam, ze tak było). Jak długo? Dopóki utrzymasz ją w ręku.
      I co, masz czerwoną parasolkę?
      Dziękuję za uznanie - ja jestem wybitnie niefotogeniczna, więc korzystne zdjęcia traktuję, jak skarb.

      Usuń
    2. A, wyobraź sobie, że wszystkie były mniej więcej w tym odcieniu,
      a ostatni nabytek to wściekły róż z czarną rączką i pod tą czuję się
      ze wszech miar szczególnie.

      Usuń
    3. Czasem dobrze słuchać Mamy.
      Wściekły róż mówisz. Szczególnie? Czemu? Światło szczególne czy dodatek energii?

      Usuń
    4. Bo ja wiem, trudno powiedzieć...jakoś tak ...hm, niefrasobliwie?
      buduarowo?(żeby nie rzec burdelowo), w każdym razie daleko od tego,
      jaka jestem z natury. W.

      Usuń
  2. Ju, jak cudnie wyglądasz :)
    I opowieść też wciągająca. Wyobrażam sobie buszującego w tunelu Gucia ;)
    Pozdrowienia,
    tri

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło! To było niezwykłe doświadczenie i bardzo pozytywne.

      Usuń
  3. O Ju , jak ja Ci zazdroszczę takich przeżyć - to musiało być piękne :))) zresztą mam ogromny sentyment do lat 60 , więc kiedy widzę coś z nimi związanego , miękko mi się na sercu robi :)

    OdpowiedzUsuń
  4. No, to dawaj z buta do Łodzi- wystawa do 19go sierpnia, pociągiem jedzie się 1 godz 50 min

    OdpowiedzUsuń
  5. A do pracuni kto za mnie pójdzie :( ...

    OdpowiedzUsuń
  6. Ju, piękne zdjęcia, i te portretowe i cała reszta z Łodzi, napatrzeć się nie mogę! A z tym czerwonym światłem coś chyba jest na rzeczy....
    pozdrawiam, kamena

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.