WSZYSTKIE OBRAZY, KTÓRYCH NIE MALUJĘ NA ZAMÓWIENIE, SĄ NA SPRZEDAŻ

środa, 15 sierpnia 2012

Pejzaż miejski z parowozem

Najpierw było tak:


A potem porozmawiałam z szanowną zleceniodawczynią i rzuciłam myśl, że zastanawiam się, czy na moście - kolejowym (choć wygląda jak akwedukt) nie namalować pociągu.
"O, tak, koniecznie! mój mąż też lubi pociągi- a szczególnie parowe".

No dobrze- a więc będzie lokomotywa.
Tylko...jaka?

Czy może taka?

 Nie, tę wykorzystam do pejzażu nocnego.

A może taka? Mknąca przez bezludne tereny?


A może ta- polska piękność z 1936 roku, obsypana nagrodami - PM 36-1?


Problem w tym, że obrazek jest malutki, most tym bardziej, a parowozik musiałam malować w moich najmocniejszych okularach.
Dlatego wybrałam skromny, ale wyrazisty, archetypowy w sylwetce parowóz wąskotorowy Ty 7.


Czekam tylko na światło dzienne- wówczas dodam mu kolorystycznych niuansów (ewentualnie) o ile to się przyda. Na razie potraktujmy to jako pokaz przedpremierowy.

                                                     I wreszcie- obrazek w całości, czyli:
                                                     Pejzaż z Parowozem


                                      Format 29 na 19, akryl na dykcie, zapach- Bluebell Penhaligon's

Ciekawe, czy będzie wymagał poprawek ten nienowoczesny, niemodny obrazek, który tak lubię.
Marii powiedziałam, ze dziś wieczorem wklejam na blog... a tu się późno zrobiło, bo nie mogłam się zdecydować, ktory pociąg wybrać. Mam nadzieję, że nie czeka...
Przepadam za parowozami.

PS. Obrazek jest jak kameleon- zmienia kolory. Dlatego pierwsze zdjęcie robione jest w nocy- drugie zastąpiłam fotografią z dziś, w świetle dziennym.

2 komentarze:

  1. Miałam kiedyś ślicznie wydaną "Lokomotywę" Tuwima, która ilustrowana była takim właśnie parowozem. Tylko dużym i czarnym. Ale kształt będzie mi się kojarzył zawsze chyba. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba większość z nas miała tę książeczkę. Ach, te dawne ilustracje!
    Weszłaś tutaj zapewne zwabiona tytułem posta- Pejzaż z parowozem.
    A tu- zamiast fest maszyny- malutki pociążek.
    Ale przyjdzie czas na duży format, tylko niech się już skończą te nieustające wakacje.

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.