WSZYSTKIE OBRAZY, KTÓRYCH NIE MALUJĘ NA ZAMÓWIENIE, SĄ NA SPRZEDAŻ

sobota, 21 lipca 2012

Żywioły- Ogień- początek

Nareszcie powstał szkic.
Ile ja nad nim myślałam...
I myślałam...
A obrazek pusty...
Aż do dziś- atmosfera zrobiła się gorąca, przetoczyła się potężna awantura.
Dostałam takiego ognia, że mnie popchnął do twórczości.


Oczywiście miałam skojarzenia z flamenco, ale nie chciałam się tak zdecydowanie określać, poza tym zależało mi na tym, żeby strój był - ja wiem? Może nawet nieco futurystyczny.
Prawdopodobnie jeszcze pokombinuję z dłońmi, szczególnie tą na biodrze...albo nie (?)
Większość tła będzie peleryną Pani Ogień, falującą, reszta również musi być dynamiczna.

W ten sposób mam cztery szkice i sama nie wiem, czy będę pracować nad nimi równomiernie.
Teraz się pogodziliśmy, na monolicie naszego małżeństwa nie została rysa, więc pewnie zabiorę się za Ziemię. Ale nie wiem, nie wiem, jeszcze nie byłam w takiej sytuacji, wszystko jest nowe.
Bardzo się cieszę, że alegoryczne postaci znam osobiście i wg mnie są doskonale dobrane.

Ależ ciągnie mnie do Łodzi! Karolinka zadzwoniła, żeby powiedzieć, że program "Być jak Drag Queen" beze mnie nie jest taki sam.
Ech.
Gucio, opowiadając Babci, jak było na wyjeździe, rzekł "Bawiłem się z Jagódką. Ona mieszka w statku"
Wtrąciłam się : "Chyba w Łodzi?" "Tak, tak! W Łodzi!"

Podczas naszej nieobecności byli u nas goście. Wojtek uprzedził ich, że mamy mini bidet. Znajomy, ktory podobnie, jak Wojtek, nosi okulary w katastrofalnym stanie (brak jednego zausznika), poszedł do łazienki, i mimo, że wiedział o urządzeniu, tak się zdziwił, kiedy skorzystał z bidetu, że spojrzał w muszlę, przez co spadły mu okulary. Do środka.
Ponieważ, jak gdyby nigdy nic, wyszedł z ubikacji, mając je na nosie, nikt nie wnikał, KIEDY mu wpadły, może bojąc się odpowiedzi.

Nie wiem, czy to odpowiedni moment, żeby powiedzieć, czym pachnę, ale co tam- znowu Narcisse.
Mam od Wojtka zgodę na to, że podczas sprzątania mogę używać dowolnego zapachu- poza Aromatics Elixirem. Ten będzie zarezerwowany dla nocnych bywalców skweru pod Łazienkami i psów.
Tym samym rozwiązała się sprawa obecności męża podczas porządków, bo mało co mnie tak irytuje, jak widok kogoś, kto siedzi albo leży, kiedy ja sprzątam. W. powiedział, że na ten czas będzie wychodził.
Z powodu mojego zapachu.
Doskonale.

6 komentarzy:

  1. Dostałam ataku śmiechu na koniec, czytając o rozwiązaniu problemu zapach/sprzątanie. Idealne!
    Pani Ogień trochę kojarzy mi się powietrznie, być może z powodu kształtu nakrycia głowy, ale energię ognistą oczywiście też ma, i to jaką!
    kamena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ czemu wydaje Ci się to śmieszne? Ja nienawidzę sprzątać- Wojtek nienawidzi moich zapachów- a więc dzięki dwóm odrazom istnieje możliwość, że wreszcie po naszym mieszkaniu nie będą latać koty z dwóch psów.
      A jak to będzie wyglądać w praniu- zobaczymy.
      Bo nasze niechęci są wielkie.

      Usuń
    2. Bo rozwiązanie kompletnie nietuzinkowe i z pogranicza absurdu z punktu widzenia przeciętnego szaraczka ;). Ja też nienawidzę sprzątania , ale nie przyszło mi nigdy do głowy negocjować używanie nielubianych przez małża perfum - może dlatego że mogę ich używać wychodząc do roboty ;)

      Usuń
    3. Konia z rzędem temu/tej, jeśli znajdzie kogoś, kto lubi sprzątać
      i to jeszcze za darmo.
      Nawet profesjonalne sprzątaczki nienawidzą swojej roboty! W.

      Usuń
    4. Ha , to ja poproszę dwa konie - znam dwie takie osoby , które uwielbiają sprzątanie :P . Ja tego nie rozumiem , bo na sprzątanie szkoda mi życia , ale cóż , różne są zboczenia ;P

      Usuń
  2. Justysiu, a może odwrotnie?
    Nie da się zaszantażować W. użyciem znienawidzonego zapachu, jeśli sam nie posprząta? Choćby od czasu do czasu? :-)))
    A Ogień już w zarysie cudowny, bije z niego taka ognista energia, że ho, ho!
    W.

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.