WSZYSTKIE OBRAZY, KTÓRYCH NIE MALUJĘ NA ZAMÓWIENIE, SĄ NA SPRZEDAŻ

sobota, 28 lipca 2012

W kinie - Prometeusz

Postanowiłam się trochę rozerwać i pójść do kina.
Zapytałam panienki w kasie, na co ludzie chodzą.
 "Na dwa filmy- Epoka Lodowcowa i Prometeusz".
"A może mi pani powiedzieć, kto gra gościa, któremu wyrywają wątrobę?" zapytałam
"Przepraszam, może pani powtórzyć?"- zdumiała się panienka, przesadnie szeleszcząc samogłoskami.
"Nooo...pytam o Prometeusza..."
"To jest statek kosmiczny, a film kontynuacją Obcego...science fiction"
"Rozumiem, eee, to poproszę bilet".

Ponieważ do seansu zostało sporo czasu, pobuszowałam w wyprzedażach i kupiłam śmiałą przejrzystą bluzkę z falbaną, głębokim dekoltem i na dodatek w cętki. Moja kobiecość została połechtana, więc poszłam za ciosem i z obuwniczego wyszłam na bardzo wysokim słupku i platformie.
Po przejściu dwóch pięter już zmagałam się z wahaniami- czy kiedykolwiek potrenuję w obcasach na tyle, żeby móc je swobodnie nosić, czy dać spokój i oddać butki. Dla otuchy przypominałam sobie "Pół żartem, pół serio" gdzie dwóch facetów udawało kobiety, żeby być bliżej Marylin Monroe i początki obuwnicze mieli równie trudne, jak ja.

Tymczasem wiedziałam, że właśnie mija 20 minut reklam i już koniecznie muszę znaleźć się na sali, bo nie zrozumiem dalszego ciągu.
Seans był w 3D, co oznaczało, że ogląda się go w okularach.
Bileter powiedział, że przy wejściu stoi osoba je rozdająca.
Nogi mi już słabły, miałam wrażenie, że kości śródstopia i podbicie zaraz pękną z trzaskiem. Na ugiętych kolanach dotarłam do wejścia- nikogo. Nawet już przy ekranie- tylko ciemność i huk, bo się już zaczynało.
Rzuciłam spojrzenie na widownię- a tam fotele wypełnione zunifikowanymi istotami jakby z obcej planety. Efekt dawały nieszczęsne okulary, które mieli wszyscy, poza mną.




Wściekła, niezdarnie wykonałam ryzykowny obrót w tył, szukając kogoś pomocnego. Bileter, zobaczywszy mnie znowu, wskazał mi stolik z boku- tam nareszcie zaopatrzyłam się w okularki.
No cóż.
Zawiodłam się.
Scenografia statku kosmicznego przypominała mi stylem elektroniczne zegarki Casio z lat 80tych, albo wcześniejsze ( tylko nie wiem, czy istniały wcześniej?), natomiast obcy jak koszmar producenta żelków Haribo. Z kolei statek Obcych wyglądał, jakby był wykonany techniką praktykowaną na wschodzie i zajęciach ZPT (Zajęcia Praktyczno- Techniczne, jakie w pradawnych czasach mojego dzieciństwa odbywały się w podstawówce). Kładzie się blaszkę i pukając młoteczkiem czy dłutkiem wypukuje się wypukłe wzorki na przeciwnej, prawej stronie.
Za to dźwięk- pierwszorzędny. Jeśli przyjmiemy skalę dziesięciopunktową, to "chodzące" płuca otrzymałyby pięć. Najczęściej głośność oscylowała wokół ósemki.

Lekko przygłucha i rozczarowana (również sobą) oddałam buciki.
Ale bluzkę mam.
Wezmę ją do Łodzi.
Będzie świetna na wieczory z programem "Być jak Drag Queen".
I na pewno obleję się Donną Viloresiego. Dałam do powąchania Wojtkowi- "Wojtuś, tu są dwa kwiaty, jeden typowy, a jeden nie. Zgadniesz, jakie?"
"Wiem tylko, że ten jeden został obsikany przez psa".
Przyjaciele w Łodzi są bardziej tolerancyjni.
Albo po prostu rzadziej ze mną przebywają...

10 komentarzy:

  1. Och, nie widziałam Prometeusza, ale Epoka Lodowcowa na pewno sto razy lepsza a do tego relaksująca!

    OdpowiedzUsuń
  2. Tylko że w kinie ja najbardziej chcę się przestraszać...najbardziej chyba. Ale nie w kinie akcji, tylko np thrillerze psychologicznym.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ju , dlaczego Ty krytykiem nie jesteś w wolnym czasie :)))) Zdumienie panienki w kasie - bezcenne ;P

    OdpowiedzUsuń
  4. No jak to nie jestem? Właśnie jestem! I cieszę się bardzo, że swój blog nazwałam Brulionem, bo mogę do niego wrzucić, co chcę!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ju, cudne!
    Któż by się tam zastanawiał nad wyżeraną przez sępa wątrobą, przecież odrastała ;)
    Pozdrowionka,
    tri

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy on wyrywał, czy jemu wyrywali, nieważne, było o wątrobie

      Usuń
  6. To i tak dobrze że to nie było o ojcu Tadeuszu, któremu wątroba jednak jakoś nie odrasta...

    OdpowiedzUsuń
  7. Justyno, to ja, Kota, zawsze Ciebie czytam z przyjemnością. I więcej recenzji proszę, i w ogóle miło mi tu zaglądać.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Koto, miło Cię tu widzieć! Recenzji będzie chyba więcej, bo coraz łapczywiej oglądam i słucham

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.